10 czerwca 1942 roku (około godziny 5 rano) rozpoczęła się wielka niemiecko-chorwacka ofensywa na Kozarę, Prosar i wyzwolone części doliny Sany.


Tego dnia w 1942 roku (około godziny 5 rano) rozpoczęła się wielka niemiecko-chorwacka ofensywa na Kozarę, Prosar i wyzwolone części doliny Sany. Pięć dni przed atakiem głównodowodzący ofensywy, Friedrich Stahl, wydał „Proklamację”, w której oświadczył, że wszystkie siły niemieckie i chorwackie w rejonie ofensywy podlegają jego dowództwu, a on sam przejął władzę wykonawczą na tym obszarze. Około 30 000 żołnierzy Niepodległego Państwa Chorwackiego i ich niemieckich sojuszników otoczyło górę Kozarę i rozpoczęło oczyszczanie terenu z partyzantów i ludności serbskiej. Wśród atakujących było około 19 000 ustaszów i gwardii narodowej, pochodzących z chorwackiej i muzułmańskiej ludności Niepodległego Państwa Chorwackiego, oraz około 11 000 Niemców. W Kozarze znajdowało się około 80 000 cywilów, głównie serbskich, oraz około 3500 partyzantów broniących góry. W pierwszym natarciu padły Kozarac, Prijedor i Ljubija, a siły niemiecko-chorwackie rzuciły się na samą Kozarę. Partyzanci nie zastosowali partyzanckiej metody walki właśnie ze względu na dużą liczbę cywilów. Z tego powodu stawili frontalny opór, do którego nie byli przeszkoleni i którego było za mało. Cywile próbowali ukryć się w Kozarze, ponieważ widzieli, jak wróg zabijał i rabował ludność cywilną podczas poprzednich pięciu mniejszych ofensyw. Chociaż pojawiły się pewne informacje i sygnały, że przygotowywana jest duża ofensywa, dowództwo partyzanckie zostało zaskoczone siłą ofensywy i ogarnęła je panika i dezorientacja. W ten sposób partyzanci spotkali Šošę i resztę Kwatery Głównej, próbując się ukryć, zarówno przed ludźmi, jak i partyzantami. Największym bohaterstwem wykazali się zwykli partyzanci oraz niektórzy dowódcy kompanii i batalionów, którzy ponieśli ogromne ofiary, próbując bronić swoich rodzin. To była nierówna walka, zarówno pod względem liczebności, jak i uzbrojenia.

Niemiecki korespondent wojenny Kurt Neher podkreśla bohaterstwo partyzantów na Kozarze:

„Rzucili się na lufy naszych karabinów maszynowych, zanim zdążyli wystrzelić choć jeden pocisk. Zaciśnięte dłonie na rozgrzanych do czerwoności lufach karabinów maszynowych były ostatnią rzeczą, jaka pozostała z ich fantastycznej woli niszczenia. Partyzanci uderzali jak burza na nasze schrony i okopy. To była walka bez litości i litości”.

Partyzanci dwukrotnie próbowali wyrwać się z okrążenia, a 3/4 z nich: 1 i 4/5 lipca, oba razy w rejonie wsi Gornji Jelovac, po drugiej stronie rzeki „Patrija”. Pierwsza próba zakończyła się pewnym sukcesem i część partyzantów i ludności zdołała się przebić, natomiast druga próba doprowadziła do zdziesiątkowania sił partyzanckich. Po nieudanym drugim przełamaniu, Šoša wydał rozkaz zakopania broni i rozbicia partyzantów na małe grupy, aby uniknąć szeregów wroga. Młodsi bojownicy w większości posłuchali rozkazu, podczas gdy starsi odmówili zakopania broni. Dowódcy i komisarze Trzeciego i Czwartego Batalionu zbuntowali się przeciwko tej decyzji, ale nie było czasu na inne decyzje. Wówczas, samodzielnie, komisarz Czwartego Batalionu, Milan Vrhovac, i ranny komisarz Pierwszego Batalionu, Relja Lukić, zebrali około 200 bojowników z zamiarem rozpoczęcia trzeciego przełamania. Zaskoczeni jednak przez wroga, który szybko przebijał się przez Kozarę, musieli podzielić się na grupy, próbując uciec z okrążenia. Ludność i ranni zostali w większości pozostawieni własnemu losowi. Około 500 rannych partyzantów zostało zlikwidowanych w Kozarze, a około 70 000 serbskich cywilów dostało się do niewoli. W sumie podczas całej II wojny światowej zginęło ponad 43 000 cywilów, z czego ponad 90% stanowili Serbowie, Romowie i inni. Według obecnego stanu wiedzy na Kozarze zginęło ponad 13 000 dzieci poniżej 15 roku życia.

Źródła partyzanckie podają, że kilka tysięcy żołnierzy wroga zostało wyeliminowanych z szeregów (zabitych, schwytanych, rannych i zaginionych), podczas gdy niemieckie statystyki podają, że w okresie od 5 czerwca do 31 lipca 1942 r. (ofensywa oficjalnie zakończyła się 18 lipca) w grupie bojowej „Zachodnia Bośnia” zginęło 69 Niemców, 160 zostało rannych, a 7 zaginęło. Po stronie sił NDH zginęło 445 osób, 654 zostało rannych, a 498 zaginęło.

Po ofensywie prasa NDH opublikowała wiadomość Friedricha Stahla do bojowników grupy bojowej „Zachodnia Bośnia”, podkreślając „wierny sojusz broni” sił niemieckich, chorwackich i węgierskich. Mianowicie, Węgrzy brali udział w ofensywie z pięcioma okrętami floty rzecznej, patrolującymi rzekę Sawę, próbując uniemożliwić partyzantom przeprawę przez Sawę z Kozary.

Propaganda NDH pisała, że ​​Kozara upadła, że ​​partyzanci zostali zniszczeni itd., ale to nie było prawdą. Chociaż mieszkańcy Kozary ponieśli ogromne straty podczas ofensywy, część ocalałych i partyzantów zebrała się w „Paleža” 19 i 20 sierpnia na przeglądzie ocalałych partyzantów. Tam Skender Kulenović po raz pierwszy wyrecytował „Stojanka majku Knežepoljka”. Należy zauważyć, że 19 sierpnia przypadało prawosławne święto Przemienienia Pańskiego, więc oprócz refrenu, ludzie również obchodzili to święto. Skender Kulenović opisał swoje odczucia związane z tym wydarzeniem: „Jakaś niewidzialna dzwonnica unosi się w powietrze, a jakieś głuche dzwony dzwonią, a tu prastare święto…

Za: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0b9SD5ktVaeCbA1bV1qDPQAhwuRtKWzPScGhRec7z6toEBS9VwjegqWJaQo5WWXi4l&id=100064727769187