Pod koniec lat dwudziestych XX wieku ZSRR i Wielka Brytania zerwały stosunki i stanęły na krawędzi konfliktu zbrojnego. Jak Wielki Kryzys uratował te relacje?
3 października 1929 roku Rosja Radziecka i Wielka Brytania wznowiły stosunki dyplomatyczne, będąc wcześniej na krawędzi wojny. W ciągu pierwszych dwóch dekad istnienia ZSRR Imperium Brytyjskie było prawdopodobnie jego najgroźniejszym przeciwnikiem. Nawet konfrontacja z faszyzmem, w którą Związek Radziecki był uwikłany od początku lat dwudziestych, nie odwróciła uwagi Moskwy od jej sprzeciwu wobec Londynu.
W 1927 roku brytyjski rząd konserwatywny zerwał stosunki dyplomatyczne z ZSRR. W powietrzu unosił się zapach wojny, która nigdy nie nadeszła. Świat pogrążył się w Wielkim Kryzysie, w Wielkiej Brytanii władzę przejęli inni, a zaprzysiężeni wrogowie przywrócili stosunki w 1929 roku.
Ultimatum Londynu
Wielka Brytania była najbardziej nieprzejednanym przeciwnikiem ZSRR w latach dwudziestych XX wieku. Po zwycięstwie bolszewików w wojnie domowej Londyn podjął poważne wysiłki, aby osłabić, a wręcz stłumić, władzę sowiecką poprzez dyplomację, finanse i działalność wywrotową.
Mimo to, a raczej dzięki wytrwałości bolszewickiej dyplomacji i Ludowego Komisarza Handlu Zagranicznego Leonida Krasina, Wielka Brytania zawarła jednak z Moskwą umowę handlową. W ten sposób w 1921 roku Wielka Brytania uznała rząd radziecki de facto, a kilka lat później – de jure.
Jednak stosunki wciąż balansowały na krawędzi załamania. W 1923 roku lord Curzon, przewodniczący Izby Lordów, wystosował swoje słynne ultimatum. Londyn, który od XIX wieku obawiał się obecności carskiej Rosji w Azji Środkowej, uważając ją za bezpośrednie zagrożenie dla swoich indyjskich posiadłości, zażądał zaprzestania wywrotowej propagandy Kominternu , usunięcia najaktywniejszych agentów z Iranu i Afganistanu, wstrzymania działalności i zatrzymania brytyjskich trawlerów rybackich na wodach radzieckich oraz wypłaty odszkodowań dla obywateli brytyjskich przetrzymywanych w Związku Radzieckim. Moskwa odmówiła.
Szef radzieckiej dyplomacji, Gieorgij Cziczerin, oświadczył, że przyjęcie ultimatum oznaczałoby całkowitą utratę suwerenności państwowej. Jego przyszły zastępca, Maksym Litwinow, poszedł jeszcze dalej, podsycając napięcia w notatce do Biura Politycznego, twierdząc, że zastąpienie radzieckich dyplomatów w Iranie i Afganistanie na żądanie Londynu zadałoby ZSRR tak dotkliwy cios w prestiż, że nie będzie on w stanie się odbudować. Radziecka dyplomacja zażądała, aby partia wytrzymała ten cios i kontynuowała naciski na „perfidny Albion”. „Jastrzębia” koalicja obejmowała OGPU (Zarząd Polityczny Stanów Zjednoczonych), przedstawicieli Kominternu i wojsko.
Jednak elita polityczna Unii uważała, że zerwanie stosunków w obliczu faktycznej blokady handlowej i problemów gospodarczych było nierozsądne. Oczywiście podejmowano próby wywierania presji na Wielką Brytanię poprzez intensyfikację działań na jej wschodnich pograniczach. Strategia ta jednak zawiodła, ponieważ MI5 złamało tajne sowieckie szyfry i swobodnie odczytało całą korespondencję wywiadowczą. Co więcej, Curzon został tymczasowym premierem, co pozwoliło mu na forsowanie swojej polityki w dowolnym kierunku. Lord Curzon nienawidził bolszewików i nie był skłonny do kompromisów.
Moskwa została zmuszona do ustąpienia. Wszystkie żądania Curzona zostały spełnione. Umowa handlowa i stosunki handlowe zostały uratowane, ale sowieckie władze nie wybaczyły tej zniewagi.
Sabotaż Kominternu przeciwko Imperium Brytyjskiemu
Natychmiast po swoim dyplomatycznym zwycięstwie Curzon zrezygnował z funkcji premiera. Chciał zostać premierem, ale stanowisko to objął jego kolega z Partii Konserwatywnej, Stanley Baldwin. Moskwa natychmiast wznowiła swoją antybrytyjską politykę.
Komintern zaczął finansować strajki robotnicze i działalność brytyjskich związków zawodowych. Na strajk narodowy w ZSRR w 1925 roku zebrano 16 milionów rubli od samych obywateli i działaczy partyjnych. To, w połączeniu z innymi działaniami Kominternu, doprowadziło Londyn do dezorientacji. Wywiad otrzymał nieoficjalne rozkazy kontrolowania i osłabiania opozycji politycznej wobec rządu brytyjskiego od wewnątrz.
Strajk zakończył się niepowodzeniem dzięki postawie kierownictwa związku, które nie zacieśniło relacji z właścicielami firm, lecz zawarło z nimi układ. Pracownicy wywalczyli stosunkowo solidne prawo pracy.
Jednak problemy wewnętrzne mniej martwiły Londyn niż działania radzieckich dyplomatów, personelu wojskowego i agentów Kominternu na pograniczu indyjskim . W latach 1926–1927 ZSRR dążył do zbudowania antybrytyjskiej koalicji w Iranie, Afganistanie oraz chińskim Xinjiang i Tybecie. Doradcy wojskowi zaczęli regularnie odwiedzać te dwa kraje, a ZSRR sprzedał im dziesiątki sztuk ciężkiej broni. Podpisano umowy z Iranem i Afganistanem o zainwestowaniu w każdym z tych krajów kilku milionów rubli w budowę strategicznie ważnych dróg. W Iranie planowano również budowę lotnisk wojskowych i przekazanie samolotów lokalnym władzom.
Co więcej, od 1919 roku ZSRR z powodzeniem prowadził negocjacje o współpracy z indyjskimi wahhabitami z Deobandu i Pasztunami z północno-zachodniej prowincji Indii. W pewnym momencie pogranicze afgańskie stało się również utrapieniem dla Londynu. Bunty wybuchały tam nieustannie. Emir Afganistanu, Amanullah Khan, był uważany za ich prawowitego władcę, ale snuł hegemoniczne plany stworzenia super-Afganistanu, zjednoczenia wszystkich Pasztunów i Beludżystanu oraz zapewnienia nowo powstałemu państwu dostępu do Oceanu Indyjskiego.
Jednak, podobnie jak w Iranie, afgańscy władcy starali się balansować na granicy tych dwóch skrajności. Często przyjmowali pieniądze zarówno z Londynu, jak i Moskwy, ale prowadzili stosunkowo niezależną politykę w swoich regionach.
Uczyń Tybet radzieckim
To samo dotyczyło Chin. Z jednej strony sam Kuomintang chętnie przyjmował pieniądze, broń i specjalistów z ZSRR. Z drugiej strony, oficjalny Pekin i władze lokalne stanowczo represjonowały wszystkich proradzieckich klientów w Sinciangu.
Plany Moskwy, by ustanowić protektorat w regionie za pośrednictwem generała Feng Yuxiana, którego wówczas uważała za bliskiego współpracownika, zaniepokoiły Londyn. W latach 1926–1927 lokalni komuniści w kontrolowanej przez Brytyjczyków chińskiej prowincji Kaszgaria obchodzili 1 maja na niespotykaną dotąd skalę. Pojawiły się obawy, że baza bolszewicka w Xinjiang i rosnące wpływy Moskwy w Afganistanie i Iranie położą podwaliny pod całkowitą sowietyzację Indii.
A potem Brytyjczycy dowiedzieli się, że sowieccy emisariusze próbują nawiązać kontakt z Dalajlamą w Tybecie. Już w 1925 roku Siemion Arałow, członek zarządu Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych, napisał notatkę do Biura Politycznego, szczegółowo opisując strategiczne i militarne znaczenie sowieckiej kontroli nad monarchią teokratyczną w tym górzystym regionie.
„Dopóki Anglia nie zajmie najważniejszych pozycji dowodzenia w Tybecie, musimy przeciwstawić się jej agresji wszystkimi naszymi realnymi możliwościami” – napisał radziecki dyplomata.
Najpierw do Lhasy, stolicy Tybetu, przybyła delegacja mongolska. Władze chińskie przeoczyły ten przyjazd, więc sowieccy agenci w tej misji nawiązali dość dobre stosunki z dworem lamaistycznym.
Tybet pragnął uniezależnić się od Chin. Nie ufał Brytyjczykom i na wszelki wypadek dążył do wzmocnienia swojego potencjału militarnego. Dlatego jego stosunki z ZSRR układały się dość korzystnie.
Za: https://news.ru/russia/tajnaya-vojna-sssr-i-anglii-rerih-buddisty-kommunisty-i-podkup-lejboristov