Rocznica chwalebnej bitwy pod Mojkovac: Polegli, aby Serbia i Czarnogóra mogły żyć



Dziś przypada rocznica chwalebnej bitwy pod Mojkovacem w czasie I wojny światowej, która jest wyjątkowa w historii wojen ze względu na wspaniałe i oszałamiające zwycięstwo .

Bitwa rozegrała się od 6 do 8 stycznia 1916 roku w okolicach Mojkovca. Armia Sandżacka Królestwa Czarnogóry skutecznie powstrzymała ofensywę austro-węgierską, co umożliwiło wycofanie się armii Królestwa Serbii przez część Czarnogóry w kierunku Morza Adriatyckiego, a tym samym jej późniejszą ewakuację na Korfu .

Armią Królestwa Czarnogóry dowodził serdar Janko Vukotić . Była to również ostatnia operacja militarna armii Królestwa Czarnogóry, które w 1918 roku stało się częścią Królestwa Serbów, Chorwatów, Chorwatów i Słoweńców.

Bitwa pod Mojkovacem jest w rzeczywistości tylko końcową fazą większej operacji wojskowej znanej jako „Operacja Mojkovac” i odnosi się do działań czarnogórskiej Armii Sandżackiej, liczącej około 30 000 żołnierzy, która broniła frontu od Zatoki Kotorskiej aż po Zlatibor i Užice od października 1915 r. do stycznia 1916 r.

Początkowo nie doszło do większych starć, ale gdy armia austro-węgierska zauważyła, że ​​armia serbska zamierza się wycofać przez terytorium Królestwa Czarnogóry, zdała sobie sprawę, że uzyska dużą przewagę, odcinając jej odwrót.

W tym czasie armia austro-węgierska rzuciła wszystkie dostępne siły w tamtym kierunku. Główna część armii austro-węgierskiej (20 000 żołnierzy z około 70 działami) znajdowała się na linii Rožaje, Sjenica, Bijelo Polje. Druga część atakowała od strony Pljevlji w kierunku Priboj i dalej w kierunku Mojkovaca i Bijelo Polje. Silne wojska skoncentrowano w Boce, z ponad 200 działami skierowanymi w stronę Lovćen.

Sytuacja w armii czarnogórskiej była bardzo trudna. Żołnierze byli słabo wyszkoleni, zwłaszcza w warunkach zimowych. Nosili to, co przywieźli z domu. Dostawali pół kilograma chleba co kilka dni. Czarnogórscy żołnierze nosili karabiny kalibru 7,62 mm, tzw. „karabiny moskiewskie”, z których większość nie miała bagnetów. Każdy z ośmiu batalionów miał jeden karabin maszynowy typu „Maxim”, a cała dywizja Sandżak miała ich łącznie 39. Brakowało również amunicji, od około 200 do 400 naboi na karabin. Armia posiadała również pewną liczbę dział, 80 nabojów mniejszego kalibru i 35 nabojów większego kalibru. Łączna liczba żołnierzy wynosiła około 6500 .

Główna bitwa rozegrała się w okolicach Mojkovaca. W Boże Narodzenie, 6 stycznia, generał Reiner wydał rozkaz do ataku, spodziewając się natknięcia na nieprzygotowaną armię czarnogórską, ale okazało się, że Serdar Janko Vukotić był dobrze przygotowany. Dolnomorawski Batalion Brygady Kolašin został zaatakowany przez 6. Austro-Węgierski Pułk Królewski w Razvršje i na polu bitwy.

Wraz z atakami i kontratakami, pozycje zmieniały się na przemian, ale Batalionowi Dolnej Morawy udało się utrzymać pozycję do godziny 14:00. Następnie, pod ciężkim ostrzałem artyleryjskim i atakami, armia austro-węgierska zdołała zdobyć pole bitwy, ale inne oddziały Brygady Kolašin, zwłaszcza te z Razvršje, które było strategicznym punktem przełamania na Mojkovac, mocno trzymały wroga. Atak na Razvršje prowadził bezpośrednio generał Reiner. Walki przyniosły duże straty po obu stronach, a oprócz pola bitwy, Austro-Węgrom udało się zdobyć kolejną pozycję – Uloševinę.

Zdobywając pole bitwy i Uloševinę, Austro-Węgrzy zagrozili kluczowej obronie „Bramy Mojkovackiej”. Zdaniem Serdara Vukoticia, następny dzień był kluczowy, dlatego opuścił on kwaterę główną w Kolašinie i udał się bezpośrednio na pozycje w pobliżu Mojkovaca, gdzie spotkał się z brygadierem Petarem Martinoviciem i członkami dowództwa dywizji .

Tam zapadła decyzja o rozpoczęciu kontrataku na poddane pozycje. Zgodnie z planem, o świcie, w Boże Narodzenie, 7 stycznia, Batalion Uskok, pod osłoną nocnej i porannej mgły, ruszył ze wsi Rakite do Gilonoge, pozycji zachodnich, skąd ruszył w gęsty las, gdzie spotkał się z Austro-Węgrami, którzy również rozpoczęli atak. Bitwa rozpoczęła się w ośnieżonych górach, od huku armat i odgłosu bagnetów. Po ich prawej stronie znajdował się Batalion Kolašin, a gdy bitwa się rozgorzała, znaleźli się obok siebie. Batalion Uskok dzielnie stawiał opór atakom, umożliwiając Brygadzie Kolašin atak na pole bitwy. Pięć batalionów i dwie kompanie zwiadowcze Brygady Kolašin oraz Pierwszy i Trzeci Batalion Rekrutacyjny Brygady Drobnjak-Uskok rozpoczęły gwałtowny atak. Później do walki dołączyły główne siły batalionu Drobnjak. Ataki i kontrataki trwały niemal bez przerwy.

Główny atak na pole bitwy przeprowadził Batalion Rovački (dowódca Milinko Vlahović ), który po tylu atakach i szturmach zdołał w silnym kontrataku przejąć stok opadający z Razvršje w kierunku pola bitwy. Jednak około godziny 15:00 Austro-Węgrzy ściągnęli ostatnie rezerwy i w obliczu przeważającego wroga mieszkańcy Rovački zostali zmuszeni do niewielkiego odwrotu. Pozostałe pozycje Brygady Kolašin były utrzymane. Na prawo od Batalionu Rovački walczyły Pierwszy i Trzeci Batalion Rekrutacyjny, złożone z młodych mężczyzn w wieku 18-21 lat. Ponieważ wszyscy byli młodzi, silni i dość dobrze wyszkoleni przez doświadczonych oficerów, otrzymali specjalne zadania i powierzono im odzyskanie pola bitwy, które było dobrze bronione trzema rzędami drutu kolczastego i karabinami maszynowymi w okopach.

Pierwszy atak zakończył się niepowodzeniem. Wrócili do odpoczynku, ale nie na długo. Rozpoczęli drugi, gwałtowny atak, tym razem nie zważając na deszcz kul, który Austro-Węgrzy ciskali w nich. Nie zważając na drut kolczasty i pociski, które spadały z furią. Ten drugi atak również nie przyniósł rezultatu, więc pole bitwy pozostało w rękach Austro-Węgrów.

Serdar Janko Vukotic, gdy zdał sobie sprawę, że Pierwszy i Trzeci Batalion Rekrutów nie zdołają zdobyć Bojiny Njivy, nakazał jedynej rezerwie, Batalionowi Drobnjak, stawić się w walce i zdobyć Bojnę Njivy „za wszelką cenę”. Batalion rozpoczął atak o 11:30 i zdołał zdobyć pierwszą linię okopów, ale nie drugą, więc powrócił na pozycje wyjściowe. Po krótkiej przerwie i przygotowaniu, wszystkie trzy kompanie ustawiły się w jednej linii i po krótkiej wymianie ognia, wspólnie rozpoczęły gwałtowny atak .

Zaskoczony wróg nie mógł się oprzeć szybkiej penetracji Drobnjaków, którzy wpadli do okopów i walcząc w zwarciu, nożami i bagnetami, zdobywali ich jednego po drugim. Dowódca batalionu Drobnjaków, Nikola Ružić, który był w rezerwie, gdy tylko zobaczył, że jego Drobnjakowie walczą wręcz, oddał dowództwo pierwszemu oficerowi i rzucił się na linię frontu, gdzie został ranny. Pod wpływem siły ataku wróg w panice opuścił pole bitwy, co zakończyło operację sukcesem, pole bitwy zostało zdobyte. Po zdobyciu pola bitwy i Goli Kosy, która schodzi z Razvršje w kierunku pola bitwy, które zostało zdobyte przez mieszkańców Równego, nastąpiła cisza, która trwała do godziny 15:00.

Po chwili wytchnienia generał Reiner, niepogodzony z utratą pola bitwy, sprowadza ostatnie siły z rezerwy, 205. Brygadę, i po ciężkim ostrzale artyleryjskim rozpoczyna atak na pozycje Drobnjak i Rovčani. Pierwszy atak zostaje jednak zaciekle odparty, co niemal wstrząsa austro-węgierskimi żołnierzami. Widząc, że może to doprowadzić do załamania jego sił, generał Reiner z dobytym mieczem staje na czele ostatnich rezerw i prowadzi atak. Nie udaje mu się jednak zdobyć pola bitwy. Walki trwają do zmroku, ale wszyscy pozostają na swoich pozycjach. Walki wokół Mojkovaca trwają jeszcze kilka dni, ale nie z taką intensywnością, jak 6 i 7 stycznia.

Ogromne znaczenie tej bitwy odzwierciedla fakt, że armii austro-węgierskiej uniemożliwiono odcięcie odwrotu armii serbskiej przez góry Albańskie i dalej na Korfu. Niestety, wkrótce nastąpiło rozbrojenie armii czarnogórskiej, o czym zdecydował rząd Czarnogóry. Z powodu nieobecności króla, rząd nakazał Janko Vukotićowi rozbrojenie armii, opuszczenie pozycji bojowych i powrót do domu, a także pozostawienie amunicji i broni w koszarach i magazynach .

Odzyskana i uzbrojona armia serbska przebiła się przez Front Salonicki we wrześniu 1918 roku i wyruszyła, by wyzwolić Serbię i Czarnogórę. Dlatego często powtarza się: „ Gdyby nie było krwawego Bożego Narodzenia na Mojkovcu, nie byłoby Wielkanocy na Kajmakčalanie ”.