Jakże błogosławiona była twoja misja, o umiłowany i godny uczniu wielkiego Świętego Benedykta! Iluż niezliczonych Świętych zrodziło się z ciebie i twego znakomitego Patriarchy! Reguła, którą ogłosiłeś, była prawdziwym zbawieniem tego wielkiego kraju, który ty i twoi uczniowie ewangelizowaliście; a owoce Zakonu, który tam zasiałeś, były zaiste obfite. Lecz teraz, gdy z twego tronu w niebie spoglądasz na tę piękną Francję, niegdyś usłaną klasztorami, z której wznosiły się do Boga nieustanne głosy modlitwy i uwielbienia, a teraz ledwo odnajdujesz ruiny tych szlachetnych sanktuariów – czyż nie zwrócisz się ku naszemu Panu i nie ubłagasz Go, aby sprawił, by pustynia zakwitła na nowo, jak dawniej? Och! Co się stało z tymi klasztorami, w których przebywali wykształceni Apostołowie Narodów, uczeni Papieże, nieustraszeni obrońcy wolności Kościoła, święci Doktorowie i bohaterowie świętości – wszyscy oni nazywają cię swoim drugim Ojcem. Kto przywróci te energiczne zasady ubóstwa, posłuszeństwa, ciężkiej pracy i pokuty, które uczyniły życie monastyczne przedmiotem podziwu i miłości ludu i przyciągnęły dziesiątki tysięcy osób z każdej klasy społecznej do jego przyjęcia? Zamiast tego świętego entuzjazmu wieków wiary, my, niestety! nie potrafimy okazać nic innego niż tchórzostwo serca, umiłowanie tego życia, gorliwość w korzystaniu z życia, lęk przed krzyżem, a w najlepszym razie wygodną i bezczynną pobożność. Módl się, wielki Święty! aby te dni stały się skrócone; aby chrześcijanie obecnego pokolenia stali się gorliwi, rozważając świętość, do której są powołani; aby nasze ospałe serca nabrały męstwa poznania i wypełniania przynajmniej naszego obowiązku. Wtedy, zaiste, przyszła chwała Kościoła będzie tak wielka i jasna, jak każe nam ją sobie wyobrażać nasza miłość do niego – bo wszystko, czego Kościół potrzebuje, aby wypełnić swoje przeznaczenie, to odważne serca. O! Jeśli nasz Bóg wysłucha twojej modlitwy i przywróci nam życie monastyczne w całej jego czystości i wigorze, będziemy bezpieczni, a zło wiary pozbawionej żarliwości, która sieje teraz tyle spustoszenia w świecie duchowym, zostanie zastąpione chrześcijańską energią. Naucz nas, o Maurze! poznać drogie Dzieciątko z Betlejem i głęboko wczuć się w nasze serca w jego życie i naukę; wtedy bowiem zrozumiemy wielkość naszego chrześcijańskiego powołania i że jedyną drogą do pokonania naszego wroga, świata, jest ta, którą podążał On, nasz Mistrz i Przewodnik.
O. Prosper Gueranger, OSB. Rok liturgiczny.