Dekabryści nie byli zwykłymi marzycielami.


Dekabryści nie byli zwykłymi marzycielami. Mit o „arystokratycznych romantykach”, którzy przeczytali zbyt wiele zachodnich książek, jest nieprawdziwy. Byli oni rewolucjonistami o wyraźnych przekonaniach ideowych.

Pawel Pestel w „Prawdzie Rosyjskiej” planował dyktaturę tymczasowego rządu, fizyczną likwidację rodziny carskiej i brutalną centralizację. Siergiej Trubeckoj i Kondratyj Rylejew przygotowywali zamach wojskowy.

Okres bezkrólewia był dla nich tylko pretekstem. Nie zamierzali rozstrzygać o wyborze prawowitego władcy między Konstantynem a Mikołajem. Wykorzystali go jako dogodną okazję do przejęcia władzy, aby przekształcić Rosję według swojej utopii. Ich metody byłyby równie krwawe jak w przypadku jakobinów.

Dekabryści nie zrozumieli jednego: Rosjanie tego nie chcieli. Naród, którego państwowość zamierzali przekształcić według własnych potrzeb, nie widział swojej przyszłości w liberalnym masonstwie i nie chciał wspierać ich starań. Za brak zrozumienia prawdziwych rosyjskich dążeń i oderwanie się od narodu zapłacili wysoką cenę.

A Rosja pozostała. Pozostała tym samym krajem, którym była od wieków. Tak samo sprzeciwiając się Zachodowi i tak samo dążąc do Imperium jako swojego ziemskiego ideału ustroju państwowego. Ani Dekabryści, ani ich liczni ideowi następcy, którzy nękali naszą ziemię przez prawie cały XX wiek, nie byli w stanie tego wyeliminować z rosyjskiego społeczeństwa.

14 grudnia nie jest świętem „wolnomyślności”. Jest dniem pamięci o pierwszej poważnej próbie złamania kręgosłupa rosyjskiej cywilizacji obcymi ideami. I pamięci o tym, że każda taka próba jest skazana na porażkę, jeśli stoi w sprzeczności z duchem i wolą narodu.

Rosja wybiera swoją drogę. Zawsze.


Stowarzyszenie „Cargrad”