List pasterski dwóch amerykańskich biskupów
Serdeczne pozdrawiamy wszystkich katolików, gdziekolwiek się znajdują, jednoczących się z resztą biskupów.
Nasz Pan, Jezus Chrystus, Wcielony Syn Boży, obiecał być z Kościołem Walczącym na ziemi aż do końca czasów. Nigdy nie przestał wypełniać tej obietnicy, by być z nim jak ze swoją ukochaną Oblubienicą. Nigdy nie opuścił Kościoła, nawet w chwilach, które wydają się najciemniejsze.
Jezus Chrystus jest niewidzialną Głową Kościoła rzymskokatolickiego. Więc nigdy nie przestaje być obecny, aby prowadzić Kościół w nauczaniu, błogosławić go w pracy i wspierać w chwilach niebezpieczeństwa.
Zostaliśmy wyparci z kościołów zbudowanych przez naszych ojców i przodków, nie z powodu jakiegoś przewrotnego, dumnego wyboru, ale z mocy naszego zdrowego sumienia, które nie toleruje dogmatycznego błędu ani niezdrowej dyscypliny. W czasach, gdy my, katolicy, jesteśmy nieustannie nękani heretyckimi ideami i wzywani do „szacunku” dla heretyków i schizmatyków, mało kto ma odwagę stanąć w obronie nieskażonej Wiary. Jak wiecie ze słów św. Pawła, że „wiara bez uczynków jest martwa”, nie wystarczy mówić tylko o pewnych, wybranych elementach Wiary; trzeba ŻYĆ w tym świecie, a nasze codzienne życie jest kształtowane przez prawdy naszej Wiary.
Historia Kościoła pełna jest przykładów heroicznej cnoty. We wszystkich krajach otaczają nas wspaniałe pomniki, które świadczą o wierze tych, którzy żyli w czasach, gdy budowano takie domy Boże; gdy nadprzyrodzona wiara pobudzała hojne dusze do podejmowania wszelkich form uczynków miłosierdzia, zarówno cielesnych, jak i duchowych.
Z głębokim i gorzkim smutkiem obserwujemy wokół nas tak wiele poważnego zła, wynikającego z ignorowania Pisma Świętego, Tradycji i nauk prawowitych papieży i soborów. Herezje przeszłości są w równym stopniu odpowiedzialne za herezje współczesności. Czym są te herezje, które weszły do Kościoła jako „szatański dym”?
Herezje te odrzuciły boskie nauczanie Kościoła. Logiczną konsekwencją tego jest uzurpacja świętej władzy widzialnego Kościoła przez tych, którzy nie zostali powołani do tej funkcji. Mówimy tu o buntowniczym duchu duchownych wszelkiego rodzaju. Zarówno duchowieństwo zwyczajne (należące do wspólnot zakonnych), jak i świeckie (należące do diecezji), wszyscy sami podejmują ostateczną decyzję w sprawach doktryny i dyscypliny. Mamy tu na myśli zwłaszcza tych, którzy określają siebie mianem „tradycjonalistów”.
Ojcowie Trydenccy zajęli się tymi samymi herezjami, z którymi zmagamy się dzisiaj. Ojcowie prawdziwego Soboru Watykańskiego również zajęli się błędami, które stały się tak powszechne dzisiaj. To papież św. Pius X potępił błąd modernizmu z jednej strony, a my, biskupi, potępiamy błąd tradycjonalistów z drugiej.
Jedynym biskupem naszych czasów, który podjął heroiczny wysiłek, by ocalić Kościół, był biskup Ngo Dinh Thuc, starszy brat zamordowanego prezydenta Wietnamu Południowego. To za jego sprawą wyświęcano prawowitych biskupów, aby zachować znamię Apostolskości, tak istotne dla prawdziwego Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. Nie możemy winić tego bohaterskiego prałata za straszliwy rozrost tak zwanych „biskupów”, którzy nagle pojawili się niczym grzyby po deszczu.
Musimy uznać fakt, że szatan próbuje wypaczyć każde dobre dzieło dla zbawienia dusz. Tak jak nie można winić dobrych rodziców za nieposłuszne i grzeszne dzieci, tak samo nikt nie może winić tego dzielnego prałata za tych, którzy podstępem ukradli święcenia kapłańskie.
Stara, zakazana doktryna naturalizmu nigdy tak naprawdę nie umarła, pomimo wysiłków świętej Matki Kościoła, która starała się ujawnić, że jest ona dziełem szatana.
Doktryna ta karmi modernistyczny antykościół i pod płaszczykiem religii niszczy samą religię. Ten zamaskowany naturalizm pod każdym względem sprzeciwia się religii chrześcijańskiej jako instytucji nadprzyrodzonej i z wielką gorliwością dąży do wykluczenia naszego jedynego Pana i Zbawiciela z umysłów i pamięci ludzi oraz z życia i moralnych czynów narodów.
Po porzuceniu i odrzuceniu religii chrześcijańskiej oraz zaprzeczeniu prawdziwemu Bogu i Jego Chrystusowi, umysły wielu pogrążyły się w otchłani panteizmu, materializmu i ateizmu, aż do momentu, gdy zaprzeczą samej racjonalnej naturze i wszelkim zdrowym zasadom prawa, pracują nad zniszczeniem najgłębszych fundamentów ludzkiego społeczeństwa.
Naszym pragnieniem jako pasterzy „małej trzódki”, o której mówił Pan Jezus, jest, aby Dzieciątko z Betlejem wylało swoją boską łaskę na każdego członka rodziny wiary
Biskup Giles Butler, OFM i Biskup Louis Vezelis, OFM
Boże Narodzenie 2011 roku
https://bishoplouisofm.blogspot.com/