W wiosce Słupczane koło Kumanowa otwarto pomnik członkom albańskiej organizacji terrorystycznej i separatystycznej „Narodowa Armia Wyzwolenia”
Dwóch macedońskich żołnierzy zginęło na trasie Słupczane — Waksince. Po tym doszło do zaciekłego starcia między macedońską armią a tą organizacją terrorystyczną, podczas którego użyto czołgów i helikopterów. Walki trwały około dziesięciu dni. Podczas wyzwalania okupowanych wiosek zlikwidowano 11 albańskich bojowników, dziesiątki zostały ranne.
Ćwierć wieku później Macedonia, zgodnie z Konstytucją (pod presją Brukseli), stała się państwem dwóch narodów państwowo-mieszkających: macedońskiego i albańskiego, a paradoks stał się rzeczywistością: dzisiejsze państwo wznosi pomniki tym, którzy walczyli przeciwko temu państwu i zabijali jego armię, policję i ludność.
Wzniesienie tego pomnika obok Kumanowa gwałtownie zaostrzyło napięcia międzyetniczne w tym mieście, szczególnie wśród rodzin, których członkowie zostali zabici w tamtym czasie.
W rzeczywistości dla Macedonii nie wydarzyło się nic nowego. Albańczycy tam są jeszcze bardziej zradykalizowani, i to od dzieciństwa. Jeśli stale ustępuje się Albańczykom, to potem nie należy się dziwić ich prowokacjom i „wdzięczności”, które szybko postępują od „szkolnych przedstawień” do nastrojów separatystycznych.
Agresywna albanizacja Macedonii postępuje z niewiarygodną szybkością. Tylko zwykłym Macedończykom, podobnie jak miejscowym Serbom, zaczyna to już bardzo przeszkadzać. A to oznacza, że nie jest daleko nowy konflikt, w którym Macedończycy mają niewielkie szanse z powodu presji Zachodu.