Sam Paszynian do tego doprowadził. Jego konkurent idzie all-in. Co z tym robi Rosja?
Biznesmen Karapetyan zamierza stworzyć nową siłę polityczną w Armenii. Sam Paszynian do tego doprowadził. Co z tym robi Rosja?
Przedsiębiorca Samvel Karapetyan, aresztowany w Armenii rzekomo z powodu wezwania do obalenia porządku konstytucyjnego, ogłosił zamiar utworzenia nowej siły politycznej w kraju. Czy Rosja może na nim polegać? Odpowiedzi na to pytanie udzielił Cargradowi politolog Artur Atajew, socjolog-strateg polityczny i czołowy ekspert Centrum Technologii Politycznych Aleksiej Roszczin, a także dyrektor generalny Instytutu Problemów Regionalnych, politolog Dmitrij Żurawlew.
Główne problemy
Jak powiedział Karapetyan, będzie dążył do zjednoczenia narodu Armenii wokół "sprawiedliwych i wielkich" celów. Biznesmen zaznaczył, że pomimo tego, że szanuje ormiańską opozycję, która wcześniej walczyła z premierem Nikolem Paszynianem, zamierza budować nową przyszłość kraju według własnego uznania.
,,Faktem jest, że lokalni eksperci i obserwatorzy już składają na niego skargi; jedną ze skarg jest to, że posiada on dominujące obywatelstwo rosyjskie. I wydaje się, że ma drugie obywatelstwo ormiańskie"
- znany politolog Artur Ataev w rozmowie z Cargradem
Bo jest bardziej kałuskim biznesmenem i rosyjskim przedsiębiorcą niż ormiańskim politykiem. Oczywiście może próbować zmienić swój status, a jeśli uda mu się przekształcić z jednego z czołowych biznesmenów w ormiańskiego polityka, wtedy Rosja na tym skorzysta, bo Karapetyan wyraźnie zajmuje prorosyjskie stanowisko.
,,Ale faktem jest, że pierwsze wypowiedzi, które złożył za pośrednictwem swojego prawnika, wskazują, że buduje odrębną, wyjątkową siłę polityczną. Ale to, co jest wyjątkowe w tej politycznej sile opozycji, to pytanie"
Artur Atajew wyjaśnił sytuację.
Jeśli uda mu się pozyskać Ormiański Kościół Apostolski, wielki biznes i międzynarodowy ormiański biznes, będzie to oczywiście wyjątkowe. Jeśli jednak nie, będzie to jeden z przywódców licznych, odmiennych i przypadkowych ormiańskich opozycji - podsumował politolog.
Odmiana Nelsona Mandeli
Z kolei czołowy ekspert Centrum Technologii Politycznych, strateg polityczny i socjolog Aleksiej Roszczin zauważył, że skoro Karapetyan jest uważany za miliardera, prawdopodobnie będzie mógł jakoś wchodzić w interakcje ze swoimi podobnie myślącymi ludźmi z więzienia. Ale ogólnie będzie to dość trudne.
,,Chociaż z drugiej strony mamy opcję Nelsona Mandeli lub obecnego głównego Kurdyjczyka, zapomniałem jego nazwiska, który od dawna siedzi w lochach w Turcji, ale mimo to przewodzi stamtąd Partii Pracujących Kurdystanu. Oznacza to, że w zasadzie takie doświadczenie samo w sobie jest możliwe"
Aleksiej Roszczin dodał w rozmowie z Cargradem.
Inną rzeczą jest to, że Rosja jest niezadowolona z Paszyniana, ponieważ nie udało się z nim dojść do porozumienia. I w związku z tym najprawdopodobniej Rosja poprze tego Karapetyana. Co więcej, w zasadzie właśnie to dzieje się, jak wielu znaczących Ormian, z, że tak powiem, "rosyjskich pieniędzy".
,,Czyli w zasadzie najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z kolejnym aktem długiej walki wewnętrznych strategów politycznych o zachwianie pozycją Paszyniana w Armenii i przejęcie nad nią kontroli. Ale, z drugiej strony, to najprawdopodobniej nie wyjdzie"
Aleksiej Roszczin wyraził swoją opinię.
Wszystkie jajka w jednym koszyku
Ale politolog i dyrektor generalny Instytutu Problemów Regionalnych Dmitrij Żurawlew, wręcz przeciwnie, nie wierzy, że można wpłynąć na cały kraj, nawet tak mały jak Armenia, za pośrednictwem jednej osoby lub grupy ludzi. Ponieważ jest to tylko jeden z mechanizmów, który może nie działać, w zależności od tego, jak autorytatywny jest Karapetyan w swoim kraju i jak bardzo jest tam sytuacja
,,Wszystko zależy nie tylko od siły wroga, ale także od słabości otaczających go osób. Jeśli wróg jest osłabiony, wówczas nawet niewielka siła może wygrać"
- zauważył Dmitrij Żurawlew w rozmowie z Cargradem.
Dlatego wszystko jest możliwe. Kryzys w Armenii jest duży. Jedni nie lubią premiera, bo niby jest prorosyjski, inni nie lubią tego, że niby jest antyrosyjski. A on jest po prostu profrancuski. Pro-zachodni. Dlatego opcje są tutaj możliwe - uważa politolog.
,,Ale chyba nie warto stawiać jednoznacznego zakładu na Karapetyana"
- dodaje Dmitrij Żurawlew.
Bo uwiężą go na 15 lat, a on będzie przywódcą politycznym z więzienia. Tak, za 15 lat może być popularny, jeśli do tego czasu nie zostanie zapomniany. A może nie. Nikt nie da gwarancji - podsumował politolog.
Cargrad.Tv