Krwi Chrystusowa, upajaj mnie! Oraz rozważanie na dzień Stygmatyzacji świętego Ojca naszego Franciszka, 17 września.

Krwi Chrystusowa, upajaj mnie!

Oraz rozważanie na dzień Stygmatyzacji świętego Ojca
naszego Franciszka, 17 września.

Już teraz nie będę Was odwodził w dalekie, obce strony, ale wprowadzę do świątyni Wam wszystkim bliskiej.  Mogą sobie gdzieindziej być większe kościoły, wspanialsze, bogatsze — świątynie słynne z swych cudownych obrazów, podniosłych uroczystości, z kazań głośnych i wymownych krzewicieli słowa Bożego — najmilszym jednak przytułkiem duszy to własny kościółek parafjalny! Aczkolwiek stałby gdzieś w ostatnim zakątku świata czy w zapadłej jakiejś dolinie górskiej, myśli nasze choć z krainy o tysięcy mil odległej doń chętnie powracają. Tam stała kolebka i chrzcielnica nasza! A czasem się nam zdaje, jakoby i Jezus w Najświętszym Sakramencie utajony najchętniej w nim mieszkał, jakoby On nie więcej się miał nacieszyć wspaniałym marmurowym gmachem katedry aniżeli prostotą i skromnością drewnianego kościółka wiejskiego. Bądź co bądź, jeden a ten sam Dostojny Gość we wszystkich kościołach katolickich zamieszkuje. A we wszystkich, wspaniałych i skromnych, bogatych i ubogich, jest On tylko jakoby w poczekalni, jest tylko przejściowo. Właściwym kościołem czyli pałacem wedle Jego miłościwych zamiarów — ma być parafja, bo pragnie zamieszkać w sercach ludzi; w domu Bożym czeka tylko aż Go kto do siebie zaprosi — bo ostatecznym celem Jego obecności wśród nas jest komunja święta. Do niej dążą również i inne Sakramenta święte.

W kościele parafjalnym rozpoczęło się Twe życie nad przyrodzone, gdyś przez chrzest święty mocą Najdroższej Krwi Chrystusowej odrodził się na dziecko Boże i dziedzictwo Niebios. A gdy kiedyś w orszaku Świętych do Jezusa głosem wdzięczności wołać będziesz: „Godzieneś jest, Panie ... dlatego .... iżeś był zabity i odkupiłeś nas Bogu przez Krew swoją ze wszelakiego pokolenia i języka i ludu i na rodu" (Obj. 5,9) — to łaskę tę zawdzięczasz swemu maleńkiemu kościółkowi, w którym Cię ochrzczono, w którym Krew Jezusa razem z wodą chrztu świętego popłynęła po duszy Twojej i oczyściła Cię z grzechu pierworodnego. W tym to kościele, aby mówić z Apostołem Efez. 6,11 — 17 gdy Ci udzielono sakramentu bierzmowania włożono na Cię zupełną zbroję Bożą, pancerz sprawiedliwości rycerzy Pańskich, tam wręczono Ci tarczę wiary do odciskania strzał ognistych złego ducha, przepasano biodra Twe prawdą, umundurowano Cię w przyłbicę zbawienia, w miecz ducha słowa Bożego i w obuwie gotowości ewangelji pokoju. Z symbolicznym policzkiem udzielonym Ci przez Biskupa przeszła i cudowna siła waleczności i męstwa i umocnienia do Twej duszy. A gdyś po raz pierwszy się wyspowiadał z grzechów swoich z pokorą celnika, z żalem i miłością Marji Magdaleny, z przekonaniem o swej winie jak łotr na krzyżu wiszący lub rotmistrz pod krzyżem stojący, czy nie uczułeś Krwi Jezusowej na skroniach i w duszy swojej?

Istotnym już związkiem pokrewieństwa powiązał Cię do siebie słodki Jezus, gdy po raz pierwszy — a potem, ach, jakże to często jeszcze?! — napoił Cię Krwią swoją własną. Krwią swoją Jezus częstował Twe usta, Twój język, i podniebienie, i serce, i duszę! Krew Jezusa zaczęła krążyć w żyłach Twoich, w każdej komórce ciała i duszy Twojej! Przeczysta Krew Jego złagodziła namiętności Twoje, zapaliła miłość, wznieciła odwagę i zapał do rzeczy świętych i trudnych, do umartwienia, które jeszcze przed chwilą było Ci jak cierń nieznośne. Ustały wichury w sercu i sumieniu ... nastąpiło rozprężenie napięcia grzesznego, rozwiązanie pętlic krępujących ruchy i zasłaniających wzrok Twój — Krew Jezusa dała i wzmocniła Ci życie, życie!... Wszak, przyszedł w sakramencie do Ciebie Jezus nato, abyś miał życie i coraz obficie je posiadał! Jak stanowczo twierdzi i zapewnia On sam: „Kto pożywa ciała mego i pije krew moją, ma żywot wieczny, a ja go wskrzeszę w dzień ostateczny.

Albowiem ciało moje prawdziwie jest pokarm, a krew moja prawdziwie jest napój. Kto pożywa ciała mego, a pije krew moją, we mnie mieszka a ja w nim!” (Jan 6,54-56). Jak często cieszyłeś się tern życiem i oddychałeś istotną wolnością dzieci Bożych! Dzięki tym przez Jezusa zapowiedzianym błogosławionym skutkom komunji świętej czułeś się wolnym od tego wszystkiego, co Cię dotychczas cieśniło i przygnębiało, a w świątyni duszy Twojej aż do nieskończoności rozszerzonej gotów byłeś zawołać z wdzięcznością ażby po wszystkie światy i wieczności rozlegało się bez końca: „Odkupiłeś mnie, Panie, krwią swoją, a uczyniłeś mnie Bogu naszemu królestwem i kapłaństwem! Przeto miłosierdzie Twoje na wieki wysławiać będę!” Dusza twoja w takich oto chwilach unosiła się w przestworza nadziemskie, przeczuwając szczęście tych, o których Psalmista mówi to śmiałe słowo: „ Panie, do Niebios sięga miłosierdzie Twoje, a prawda Twoja do obłoków.! Sprawiedliwość Twoja wielka jakby góry Boże, a wyroki Twoje głębokie jak przepaść wielka. Ludzi i bydło uszczęśliwiasz, Panie — a jak bardzo rozmnożyłeś miłosierdzie swoje, o Boże! Tak, bo syny ludzkie pod opiekuńczemi skrzydłami Twemi spodziewają się. I upojeni będą hojnością domu Twego a strumieniem rozkoszy Twej napoisz nas. Albowiem u Ciebie jest zdrój żywota a w światłości Twojej oglądać będziemy światłość.” (Ps. 35, 6— 10). A wszystko to jest prawdziwem dziełem Krwi Chrystusowej w nas, i skutkiem Jego z nami pokrewieństwa; słusznie tedy każe św. Jan Chryzostom mówić przez Chrystusa: „ Chciałem się stać bratem waszym, przybrałem ze względu na was ciało i krew; wam nawzajem podaję to samo ciało i tę krew, przez które stałem się pokrewnym waszym”. (Hom. Ant. 61).

Upojeni tą świętą rozkoszą, nie skądinąd, ale z obecności Chrystusa Pana w Najświętszym Sakramencie zaczerpniętą, wyznawali swą łączność, wdzięczność i miłość najznakomitsi Święci Pańscy. „Żyję, tak św. Paweł, lecz nie ja, ale żyje we mnie Chrystus! ” (Gal. 2,20). A święty Ignacy z Antjochji krótko przed swą śmiercią męczeńską w roku 107, upojony miłością Chrystusa, woła wobec całego świata: „Nie rozkoszuję się w pokarmie przemijającym ani w przyjemnościach tego życia. Chleba Bożego pragnę, którym jest ciało Jezusa Chrystusa, narodzonego z plemienia Dawidowego, a za napój pragnę krew Jego, która i oznacza miłość nieskończoną. ” (List do Rzym. 7, 3).


Nie inaczej dopiął święty Franciszek szczytu Alwernji. Obcował poufale, ale i z poświęceniem całego swego jestestwa z Chrystusem ukrzyżowanym i w Sakramencie utajonym. Mówi o Nim święty Bonawentura: „Poznał mąż Boży, że jak Chrystusa naśladował aktami życia, tak też powinien był do Niego się przypodobnić udrękami i boleściami Męki, nimby zeszedł z tego świata. ” Przez płomień ducha miał cały być przemieniony w podobiznę Chrystusa Ukrzyżowanego” (Stateczny 1912 Żywot str. 620, 12).W dniach i godzinach przed spełnieniem się wielkiego dramatu Stygmatyzacji, wpatrywał się tylko w rysy i cierpienia swojego drogiego Chrystusa, wszystko inne zniknęło zupełnie zprzed jego wzroku, a ból nieopisany przenikał mu zimnym dreszczem wszystkie członki. „Równocześnie — tak tu mówi nasz Stateczny — „boleść jeszcze większa darła jego serce na strzępy, gdy sobie jął gorzko wyrzucać, że nie był godny męczeństwa i ofiarowania swojej krwi Temu, który swą krew przelał za wszystkich. I opanowywała go coraz gorętsza żądza, miłość, coraz szaleńsza, jakieś zupełne, namiętne za pamiętanie się, żeby cierpieć, cierpieć za Niego i z Nim”. (Żywot 1912, str. 604). Dalej trwał Franciszek w tych płomieniach miłości i bolesnej tęsknoty za swym Ukrzyżowanym aż wrzesień, ów przecudny włoski wrzesień, tulący Górę Alwerno w przezrocze niebiańskie, przyniósł mu spełnienie tego, o co już od dawna, umierając sobie prosił: „Daj, Panie, aby miłość Twoja przemieniła mnie w Ciebie!

Kiedy i ja będę mógł z Franciszkiem dzielić uczucia wdzięczności za każdy dar, a mianowicie za Chrystusa samego? Za Jego ciało eucharystyczne, za Jego krew na krzyżu przelana? Kiedy odwdzięczę się mistycznem współcierpieniem Stygmatyzacji choć ducha? Kiedy to w mistycznej z głębi serca i ja zawołam: „Kielich mój upajający jaki wspaniały jest?” (Ps. 22, 7). „Kielich zbawienia do rąk wezmę a Imienia Pańskiego wzywać będę”. (Ps. 115, 4). Do spełnienia tego życzenia, Krwi Chrystusowa, upajaj mnie! Upajaj uczuciami wdzięczności, tęsknoty i synowskiej bojaźni!



Szkoła Seraficka, 1932, R. 7, Z. 9, str. 258-262