Encyklika „Auspicato ” — 50 lat.
Papież Leon XIII wystosował dnia 17 września 1882 r. z okazji 700-nej rocznicy urodzin św. Patrjarchy z Asyżu encyklikę do całego świata katolickiego. Dla istotnego zrozumienia ducha franciszkowego i ideału Trzeciego Zakonu ma ona doniosłe znaczenie, zwłaszcza że stanowi jakoby wstępne słowo nowego opracowania Reguły tercjarskiej, wydanej przez tegoż Papieża jedenaście lat później. W tym miesiącu przypada złoty jubileusz tego cennego orędzia papieskiego; zaczem korzystając z tej okazji, z wdzięcznem i radosnem sercem wyjmiemy z tego pisma kilka górnych myśli, jakie Papież wypowiada o Trzecim Zakonie.
W pierwszej części encykliki Ojciec św. wyraża zdumienie nad świętością osoby św. Franciszka, tudzież pochwala zapał, z jakim cały świat się porwał dla złożenia hołdu prawdziwemu reformatorowi ducha religijnego. „Od pierwszej młodości — czytamy — nauczyliśmy się św. Franciszka z Asyżu podziwiać oraz szczególniejszem czcić nabożeństwem. Za zaszczyt sobie mamy być członkiem jego Zakonu; z pobudek nabożeństwa, owiani żywą radością, nie jednokrotnie zwiedzaliśmy święte wzgórze Alwernji, gdzie na każdym kroku stawał nam przed oczyma obraz tego wielkiego męża, a pełna wspomnień i pamiątek ustroń zatapiała duszę naszą w cichem rozmyślaniu”. W dalszym ciągu opisuje Papież Leon XIII natchnione Bożym zapałem życie Biedaczyny z Asyżu tudzież cudowne owoce jego apostolskiej pracy: „Cisną się bowiem tłumy, chciwe pouczenia, opłakują z żalem popełnione grzechy, puszczają w niepamięć doznane krzywdy i zaniechawszy waśni, do zgody wracają. Niepodobna wypowiedzieć, z jakim zapałem serca, z jakim gwałtem wprost rwały się tłumy do św. Franciszka. Biegli za nim na wyścigi, gdziekolwiek się udawał, a nierzadko z miasteczek i większych miast przybywali ludzie bez różnicy stanu z błaganiem, aby ich przypuścił do uczestnictwa Jego Reguły”.
Następnie Ojciec św. darzy Trzeci Zakon wzniosłem! słowami uznania: „Członkowie Trzeciego Zakonu odznaczali się zarówno duchem pobożności jak męstwem w obronie religji katolickiej, a jeżeli za te cnoty doznali od złych ludzi wielkiej nienawiści, to natomiast nie brakło im nigdy uznania ludzi mądrych i dobrych, które jest najszczytniejsze i jedynie pożądane. Sam nawet Grzegorz IX, poprzednik nasz, pochwalił ich wiarę i męstwo, bronił ich swoją powagą i zaszczycił nazwą żołnierzy Chrystusa i nowych Machabejczyków”. Trzeci Zakon zasłużył na tę pochwałę, potwierdzoną przez rzeczywistość. „Wielką bowiem dla pospolitego dobra byli podporą członkowie tego Zakonu, którzy wziąwszy sobie za wzór cnoty i ustawy swego Założyciela, pracowali, o ile siły zdołały, nad tem, aby cnoty chrześcijańskie na nowo odżyły i ozdobiły społeczeństwo. Za ich staraniem i przykładem zmniejszyły się stronnicze rozterki, nędzarzom i opuszczonym niesiono skuteczną pomoc; rozwiązłość, ta żarłoczna otchłań majątków i źródło zepsucia, w ścisłe została ujęta karby. I dlatego z Trzeciego Zakonu, jakby z pnia jakiego wyrastają szczęście domowe i publiczny pokój, czystość obyczajów i łagodność, dobre użycie i opieka majątku, co razem wzięte, jest najlepszą podstawą cywilizacji i bezpieczeństwa; więc zachowanie tych dobrodziejstw zawdzięcza Europa w wielkiej części św. Franciszkowi”.
Zgóry już odpiera Ojciec św. możliwy zarzut współczesnych, że Trzeci Zakon dobrą był instytucją w średniowieczu, lecz obecnie jest przeżytkiem. Nie! On i dziś jak dawniej tak i w przyszłości równą ma słuszność bytu, gdyż duch go ożywiający jest duchem wybitnie chrześcijańskim, wznoszącym się ponad ciasne szranki czasu i jego zachcianek. „Trzeci Zakon przedziwnie odpowiada wszystkim czasom i krajom, przeto nikt rozumny wątpić nie będzie, że i naszemu wiekowi przyniesie wielkie pożytki”.
W zamęcie przekonań i skrzyżowanych dążeń współczesnych oczekuje Ojciec św. odrodzenia stosunków społeczno-religijnych pod wpływem orzeźwiającego powiewu, tchnącego od Trzeciego Zakonu: „Skoro instytucja ta zakwitnie, łatwo też zakwitną wiara, pobożność i wszelkiego rodzaju cnoty chrześcijańskie. Złączeni węzły prawdziwie bratniej zgody, miłować się ludzie wzajemnie będą”. A że przykład działa najskuteczniej, dlatego zwraca się Najwyższy Pasterz z wezwaniem, by „ci, którzy oznaki pokuty przyjmą, mieli przed swemi oczyma dostojny wzór św. swego Założyciela”. Ostatecznie jeszcze gorący apel do Duchowieństwa, by pouczało wiernych o istocie i owocach duchowych Trzeciego Zakonu, tudzież zachęcało do mężnego oraz ochoczego kroczenia śladami św. Ojca naszego Franciszka. „Oby także ludy chrześcijańskie zaciągały się pod chorągiew Trzeciego Zakonu z taką gorliwością i w takiej liczbie, jak się niegdyś garnęły zewsząd na wyścigi do św. Franciszka”.
Szkoła Seraficka, 1932, R. 7, Z. 9, str, 272-275