Błogosławiony Gentilis z Mateliki. Męczennik pierwszego Zakonu. (5 września)

Błogosławiony Gentilis z Mateliki.
Męczennik pierwszego Zakonu.

Dziwna to rzecz, że wielu świętych dzieci patryarchy asyskiego z szlachetnych pochodzi rodzin. Do nich też należy błogosławiony Gentilis z Mateliki. Lecz więcej jaśnieli rodzice jego pobożnością niż szlachectwem. Słowem i przykładem starali się w serce Gentilisa zaszczepić pobożność i cnotę. Praca ich daremną nie była, bo rychło każdy podziwiał pobożność małego hrabiego. W zabawach i towarzystwach, jakie rodzice jego urządzać musieli, nie miał on upodobania. Całe jego zachowanie się wskazywało na to, że nie należy on do tego świata. Za pozwoleniem rodziców swoich wstąpił on do zakonu franciszkańskiego. Przy nabywaniu wiedzy nie zapomniał o pokorze i umartwieniu. Otrzymawszy święcenia kapłańskie udał się do cichego klasztorku, aby, jak niegdyś święty Antoni, powrócić jako uzbrojony bojownik Pana. Przez modlitwę i pokutę przygotował się w zaciszu na pracę, do której Pan Bóg go powołał. O jakości modlitwy jego świadczą częste ekstazy i to, że całe noce spędzał na rozmowie z Panem nieba i ziemi. O umartwieniu jego mówią liczne ślady krwi w jego skromnej izdebce i liczne rany na ciele. Tak przygotowany wyszedł do pracy w winnicy Pańskiej. Świętość jogo żywota, gorliwość, z jaką przemawiał i cuda, jakie towarzyszyły jego kazaniom, najtwardsze wzruszyły serca. Nie zadowolił się atoli pracą w swojej ojczyźnie. Miłość do dusz nieśmiertelnych prowadzi ła go do obcych krajów, by i poganom zanieść światło wiary świętej. Jako misjonarz poszedł do Egiptu i do Persji. Tu Pan Bóg na ciężką próbę wystawił jego pokorę i ufność. Język nie mógł przyzwyczaić się do trudnej mowy i pamięć go często opuszczała. Już zabierał się do drogi powrotnej, kiedy nagle młodzieniec mu drogę zastąpił i w imię Boga mu rozkazał, by wytrwał na swoim posterunku. Gentil is był posłuszny temu rozkazowi i spostrzegł, że mu Bóg cudownie udzielił znajomości potrzebnych mu języków.

Z wielką gorliwością rozpoczął Gentilis swoją pracę, by wy korzystać cudowny dar Boży. W krótkim czasie pozyskał więcej niż 100.000 pogan dla wiary Chrystusowej. Chciał Pan Bóg, by to co nauczał i głosił krwią swoją zatwierdził. Z zazdrością patrzało piekło na pracę Gentilisa i jej skutek. Bezustannie podburzał wróg zbawienia ludzkiego kapłanów pogańskich. Rzucali oni oszczerstwa na Gentilisa i nie spoczęli, dopóki ludu nie przekonali, że kara wielka i straszliwa na nich spadnie, jeżeli opuszczą bogów swoich a pójdą za nauką obcego proroka. Lud, przez zazdrosnych kapłanów pogańskich podburzony, przemocą wytępić chciał wiarę Chrystusa. W obronie tej wiary świętej, z miłości do nieśmiertelnych dusz oddał ten wierny apostoł w roku 1340 życie swoje. Szczątki jego śmiertelne przeniesione zostały do Wenecji do kościoła franciszkańskiego a dusza jego poszła po wieniec chwały nieśmiertelnej.

N A U K A.

Wiernym synem i naśladowcą swojego Ojca był błogosławiony Gentilis. Jak święty Franciszek, tak samo i on chciał wszystkich pozyskać dla Chrystusa. A czy ty jako dziecko tego samego świętego Franciszka nie powinieneś iść jego śladem! Aby iść śladem błogosławionego Gentilisa, nie potrzebujesz udać się do Chin albo do Persji i tam oddać za Chrystusa życie swoje. Ale troska o dusze nieśmiertelne musi się stać twoją troską serdeczną. Nie potrzebujesz się stać misjonarzem dla pogan. Bądź nim wśród twoich współbraci! Jak wielu katolików walczy z nawałnicą pokus i ginie wśród fal niebezpieczeństwa. Wprawdzie umarł Chrystus za wszystkich, ale łaskę zbawienia udzielać chce przez kapłanów misjonarzy i takich chrześcijan, których serca przepełnione są miłością do dusz nieśmiertelnych. Jaki to zaszczyt dla ciebie, współpracować w dziele odkupienia! Mówisz, że kochasz Chrystusa. Daj dowód twojej miłości i ratuj dusze nieśmiertelne! Modlitwa i praca, oto środki dane ci do pomocy. Z Marją w domu Łazarza musisz do stóp Jezusowych się rzucić i modlić się, by potem jak skrzętna Marta gorliwie pracować. Najsilniejszy w tej pracy środek to modlitwa. Otwórz Pismo święte. Tam czytasz jasno i wyraźnie, że modlitwa Zbawiciela umocniła Piotra, by jego wiara się nie zachwiała, by nie tylko swoich braci, ale wszystkich chrześcijan we świętej wierze utwierdził. Modlitwa Szczepana wyjednała Szawłowi łaskę nawrócenia się. Dzień sądu nam to wykaże, ile modlitwa zbawiła dusz nieśmiertelnych. W sercu Boga miłość do dusz nieśmiertelnych toczy walkę z sprawiedliwości, a modlitwa sprawiedliwego rozstrzyga tę walkę na korzyść dusz krwią Chrystusową odkupionych. Do świętej Mechtyldy, która przestawała modlić się za pewnego grzesznika, rzekł Pan Jezus: „Miej litość nademną i módl się za tego grzesznika, którego tak drogo odkupiłem i którego zbawienia tak gorąco pragnę“. I do ciebie się Jezus w te odzywa słowa i ciebie prosi abyś modlił się za biednych grzeszników.

Nie ustawaj w modlitwie ale z modlitwą połącz i pracę. Nie każdego grzesznika nawraca Bóg przez objawienie z nieba jak Szawła pod Damaszkiem. Bóg chce człowieka przez człowieka zbawić. Z woli Boga masz być zbawczym aniołem dla błądzącego. „Nieustannie miejcie troskę o zbawienie dusz i nauczajcie je słowem Bożem i świętych i przez swój przykład zaprowadźcie je do Boga“. Tak woła na cię święty Piotr z Alkantary. Tego wymaga od ciebie i reguła Trzeciego Zakonu. Według niej bowiem każdy członek Zakonu przyświecać ma drugim dobrym przykładem. Solą masz być ziemi i kwasem dla zepsutego świata i przez wymowne kazanie dobrego przykładu z powrotem zaprowadzić na drogę cnoty błąkających się po manowcach grzechu. To jest cel, jaki święty Franciszek dał swojemu Trzeciemu Zakonowi a więc i tobie, Tercjarzu.

Nie daj się zrazić przez chwilowe może niepowodzenie lub przez niewdzięczność. Patrz na przykład błogosławionego Gentilisa i wielu innych świętych poprzedników na tern polu pracy. Wstrzymuj swoją modlitwą strzały gniewu Bożego a dobrym swoim przykładem toruj drogę do cnoty i pobożności. Nie lękaj się żadnej ofiary, kiedy chodzi o ratunek duszy nieśmiertelnej. Tak zapewnisz i ty sobie błogosławieństwo świętego Franciszka: „Błogosławieniście przed Panem, którzyście błądzących do Boga zaprowadzili i wskazaliście drogę prawdy“.



Szkoła Seraficka, 1934, R. 9, Z. 9, str.244-247