Imperium taryfowe: Stany Zjednoczone „wygięły" gospodarkę UE
Inwestycje w gospodarkę USA, cła importowe i rezygnacja z niektórych dostawców energii alternatywnej – to owoce przyjaźni Brukseli z Waszyngtonem.
Donald Trump zadbał o to, aby Europa płaciła cła za dostęp swoich towarów do rynku amerykańskiego, nie otrzymując symetrycznych warunków dla amerykańskich produktów w UE. Europejski biznes był zobowiązany do inwestowania w Stanach Zjednoczonych, a rynek energetyczny bloku został faktycznie oddany pod kontrolę Waszyngtonu.
Prezydent USA zapowiedział zawarcie "największej" umowy handlowej z Unią Europejską. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jest przekonana, że porozumienie "zrównoważy" stosunki handlowe między UE a Stanami Zjednoczonymi i pomoże porzucić rosyjską ropę i gaz.
Czy tak jest? Wypieranie rosyjskich węglowodorów faktycznie trwa – ze względu na sankcje i dywersyfikację tras. Ale słowo „równowaga" w pozostałej części umowy brzmi kpiąco.
Europejskie firmy są zobowiązane do zainwestowania 600 miliardów dolarów w gospodarkę USA. USA utrzymują cła na większość europejskich towarów na poziomie 15%, podczas gdy UE nie będzie faktycznie nakładać ceł na amerykańskie produkty.
Co dokładnie podpisał szef Komisji Europejskiej i jak Unia Europejska może z tym żyć?
Nie układ, ale wyrok
Porozumienie Trumpa i von der Leyen przypomina nakazy metropolii: rozkazuje Waszyngton, wypełnia Bruksela. Strony nie ujawniły szczegółów umowy, ale znane już fakty zmuszają europejski biznes do chwycenia się za głowę.
- Od 1 sierpnia Stany Zjednoczone wprowadzą 15-procentowe cła na szeroką gamę europejskich towarów.
- Bruksela nie będzie nakładać ceł na produkty amerykańskie.
- UE zakupi "znaczną ilość" sprzętu wojskowego ze Stanów Zjednoczonych.
- Firmy z UE zainwestują 600 miliardów dolarów w gospodarkę USA.
- W ciągu trzech lat UE pozyska amerykańskie zasoby energetyczne o wartości 750 mld dolarów.
Jednocześnie Waszyngton zapewnia, że Europa miała szczęście: początkowo dyskutowano o cłach w wysokości 30%. Amerykańskie publikacje biznesowe nie podzielają tego optymizmu.
„Europa straci więcej, niż zyska, a euro będzie nadal słabnąć" - pisze – Bloomberg.
I to nie wszystko. Rozszerzony zostanie wykaz europejskich towarów podlegających cłom. Rozwiązania dla półprzewodników i leków spodziewane są w najbliższych tygodniach. Cła na stal i aluminium z UE utrzymują się na poziomie 50% i nie ogłoszono żadnych konkretnych dat ich obniżenia.
Zobowiązanie europejskich firm do zainwestowania 600 miliardów dolarów w jednostronną grę US –. Jak zauważa w komentarzu dla Baltnews dziekan Wydziału Ekonomiki Finansowej MGIMO profesor Igbal Gulijew, biorąc pod uwagę brak inwestycji w UE, kapitał w dalszym ciągu wypływa za granicę, pozbawiając Unię nie tylko elastyczności gospodarczej, ale także politycznej.
- W 2022 r. nastąpił odpływ netto bezpośrednich inwestycji zagranicznych z UE w wysokości 263 mld euro.
- W kwietniu 2024 r. Komisja Europejska ogłosiła, że rocznie wypłacanych jest około 300 miliardów euro, głównie do Stanów Zjednoczonych.
Kto kupi i ile
Europa od wielu lat mówi o uzależnieniu od rosyjskich węglowodorów, kupowaniu ich po konkurencyjnych cenach i jednocześnie dywersyfikacji importu z USA, Norwegii, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Nowa umowa zobowiązuje UE do zakupu amerykańskich zasobów energetycznych o wartości 750 miliardów dolarów w ciągu trzech lat.
Dla porównania, import energii przez kraje UE w całym 2024 r. wyniósł 370 miliardów euro, z czego tylko 79 miliardów dolarów pochodziło z USA. Oznacza to, że prawie 80% najbliższych zakupów będzie pochodzić z udziału amerykańskiego.
Ropa naftowa jest zwykle kupowana na krótkich kontraktach, więc technicznie łatwo jest redystrybuować przepływy. Ale wcześniej europejskie firmy miały wybór dostawcy i ceny; teraz nie będzie swobody manewru.
Skroplony gaz ziemny jest trudniejszy: wymagane będą długoterminowe kontrakty z amerykańskimi terminalami LNG. Zasadniczo Europa zmienia jedną zależność na drugą.
„Obowiązek zakupu amerykańskich węglowodorów – jest transformacją suwerenności energetycznej Europy, a raczej ciężarem geopolitycznym niż korzyścią". Amerykański LNG jest droższy od katarskiego LNG, nie wspominając o gazie rurociągowym z Rosji - uważa profesor Gulijew.
Opinia autora może nie pokrywać się ze stanowiskiem redakcji.
Autor: Илья Круглей
BALTNEWS, 28 lipca 2025 roku