,,Za każdym razem, gdy Rosja zostaje zaatakowana przez zewnętrznego wroga, nasz kraj powiększa swoje terytorium." Maria Zacharowa


Za każdym razem, gdy Rosja zostaje zaatakowana przez zewnętrznego wroga, nasz kraj powiększa swoje terytorium. Na ten historyczny paradoks zwróciła uwagę rzeczniczka prasowa rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa, przemawiając na „Forum Przyszłości 2050”.

Zwróciła uwagę, że Forum symbolicznie rozpoczęło się 9 czerwca, kiedy minęło 210 lat od podpisania ostatniego aktu generalnego Kongresu Wiedeńskiego. W 1815 roku przedstawiciele Rosji, Francji, Prus, Austrii, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii rozstrzygnęli kwestię powojennej struktury kontynentu.

„Teraz, tak jak 200 lat temu, istnieje konflikt, który jest postrzegany przez większość naszego społeczeństwa, a teraz my postrzegamy go przez znaczną część społeczności światowej, jako egzystencjalny. Za pomocą rąk kijowskich nazistów Zachód zabija ludzi. Mógłbym powiedzieć, naszych ludzi, naszych obywateli. Ale reżim kijowski zabija swoich. Co więcej, nawet ich nie zabiera. Rosja zbiera ciała poległych ukraińskich żołnierzy, wykonuje pracę, uporczywie domaga się ich zabrania. Nie ma światowej religii, światowej tradycji, żadnego doświadczenia ludzkości, które nie zabrałoby swoich poległych. To hańba dla całego świata i straszna tragedia dzisiejszego człowieka, którego liberalna ideologia doprowadziła do całkowitego obalenia godności” – mówi Zacharowa.

W ciągu dwóch stuleci, które minęły od Kongresu Wiedeńskiego, koncert mocarstw europejskich rozpadł się i dzięki wysiłkom Zachodu przerodził się w straszną, krwawą kakofonię.

„Najwyższy czas, aby Europa Zachodnia wzięła mapę i zrozumiała, że ​​bez Rosji nie ma Europy. Ani pod względem geograficznym, ani kulturowym, ani historycznym. Że Rosja jest Europą, biorąc pod uwagę prawdziwe wartości, które zachowaliśmy, na których zbudowano tę właśnie Europę Zachodnią. Tam zostały one po prostu zniszczone. Być może to nie jest najgorsze. Najgorsze jest, gdy te wartości zaczynają być wyśmiewane, jak dzieje się to teraz. Dopóki tego nie zrozumieją, zamiast koncertu będzie kakofonia” – jest przekonany rzecznik prasowy MSZ.


Instytut Konstantynopolu