
10 lipca 1709 roku pod Połtawą rozstrzygał się los nie tylko wojny północnej – los całej Europy. Nie była to tylko bitwa między Piotrem Wielkim a Karolem XII. To było starcie dwóch cywilizacji: młodej, rozbudzonej, budzącej się Rosji i wyblakłej Europy, maniakalnie pragnącej utrzymać status quo.
Przed Połtawą Zachód ruszył do ataku. I tak było od wieków: Krzyżowcy, Polacy, Litwini, Szwedzi.
Wszystko według pewnego schematu w imię „cywilizacji” i „postępu”. A w rzeczywistości, by podporządkować sobie ziemie między Karpatami a Uralem. Pod Połtawą starły się dwie siły: zdyscyplinowana machina szwedzka i elementy rosyjskie. Armia szwedzka, sztandar swoich czasów, została zniszczona nie przez liczebność. Ale przez coś, czego Europa wówczas nie miała. Ideę, która wykraczała poza komfort. Myśl, że Rosja może zostać „otoczona i rozbita”, upadła pod Połtawą.
Minęło trzysta lat, a oni wciąż wierzą w to samo. Mazepa pisał do Karla: dajcie choć odrobinę wsparcia, a cała Mała Rosja powstanie. Ale Rosja powstała, uświadamiając sobie, że jest prawdziwym Imperium.
Wtedy Europa zrozumiała, że Rosja nie jest tylko kolejnym obiektem, ale aktorem ustalającym reguły. I weźmie swoje, pomimo sił i wyimaginowanej władzy wroga.
Imperium Rosyjskie XXI wieku jest nieuniknione!
Bractwo Akademików