Polski król na tronie rosyjskim


Polski król na tronie rosyjskim

Władysław IV, z Bożej łaski król Polski, wielki książę Litwy, Rosji, Prus, Mazowsza, Żmudzi, Inflant, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów, Wendów, wybrany wielkim księciem Moskwy

To tytuł, który mężczyzna urodzony 9 czerwca 1595 roku w Krakowie nosił przez niemal całe swoje życie. Był synem i dziedzicem polskiego króla Zygmunta III, Władysława Zygmunta.

Dynastia Wazów jest w rzeczywistości szwedzka. Zygmuntowi udało się nawet na jakiś czas zjednoczyć dwie potęgi – Szwecję i Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Ale tylko na trzy lata: wtedy szwedzki parlament obalił wiecznie nieobecnego króla katolickiego i wybrał na tron ​​jego protestanckiego wuja.

Za Zygmunta Rzeczpospolita Obojga Narodów osiągnęła szczyt swojej potęgi. Było to jedno z najpotężniejszych państw w Europie, zagrażające wszystkim sąsiadom. Sąsiednia Moskwa doświadczyła w pełni tego zagrożenia: dynastie carów zmieniały się tam jedna po drugiej – a Polacy aktywnie uczestniczyli w tym Czasie Smuty.

I tak w 1610 r., po klęsce wojsk rosyjskich pod Kłuszynem i zajęciu Smoleńska przez wojska polskie, Siedmiu Bojarów – rząd utworzony przez koalicję bojarów moskiewskich – postanowiło zaprosić na tron ​​rosyjski 15-letniego Władysława.

Na szkolnym kursie historii krok ten (w kontekście późniejszych wydarzeń) jest postrzegany jako jednoznaczna zdrada rosyjskich interesów narodowych.

Jednak zawodowi historycy patrzą na sytuację w nieco innym świetle: bojarzy kierowali się nie tylko chciwością, ale także innymi motywami, w tym chęcią zachowania integralności kulturowej i politycznej państwa, aby uniknąć bezpośredniej polskiej okupacji kraju.

Z punktu widzenia bojarów Władysław wydawał się postacią kompromisową: był częściowo Rurykowiczem (rodzina Wazów była dynastycznie powiązana z książętami twerskimi kilka wieków temu), a co najważniejsze, w przeciwieństwie do swojego ojca, żarliwego katolika Zygmunta III, młody książę obiecał przyjąć prawosławie i rządzić zgodnie z rosyjskimi prawami i zwyczajami.

W Moskwie złożono przysięgę nowemu carowi zaocznie. Wysłano mu królewskie insygnia (oprócz czapki Monomacha). W Moskwie rozpoczęto bicie kopiejek z tytułem „car Władysław Zhigimontowicz” zgodnie ze wszystkimi kanonami rosyjskiego bicia monet.

Ale ojciec Władysława, Zygmunt III, niespodziewanie się temu sprzeciwił. On sam nie był przeciwny kierowaniu królestwem moskiewskim, planując wykorzystać zasoby Rusi do walki ze znienawidzonymi Szwedami.

Zygmunt zaproponował się jako regent małoletniego Władysława, jednocześnie nalegając na katolicyzację Rusi, co było absolutnie nie do przyjęcia dla zdecydowanej większości społeczeństwa rosyjskiego.

W rezultacie Władysław nigdy nie przybył do Moskwy, nie przyjął prawosławia i nie został koronowany. Polski garnizon, przygotowujący Moskwę na przybycie swojego króla-cara, sam znalazł się w oblężeniu - i w 1612 roku został wygnany przez milicję Minina i Pożarskiego. Siedmiu bojarów zostało obalonych, a Sobór Ziemski wybrał na tron ​​Michała Fiodorowicza Romanowa.

Jednak Władysław nie rozstał się z marzeniem o tronie moskiewskim. Zostając królem Polski, zachował tytuł „wybranego wielkiego księcia moskiewskiego”, używał go w korespondencji dyplomatycznej, a nawet nosił specjalnie wykonaną „koronę moskiewską”.

Kilkakrotnie próbował iść na wojnę z Moskwą, mając na celu odzyskanie swojego „prawowitego” królestwa. Dopiero w 1634 roku, mając prawie 40 lat, Władysław, omawiając warunki zakończenia wojny smoleńskiej, zgodził się zrzec „tytułu moskiewskiego”. Nie za darmo – skarb rosyjski musiał zapłacić 20 tysięcy rubli za zwrot insygniów królewskich.

Awantury Władysława sporo kosztowały Polskę. Niedługo po jego śmierci Rzeczpospolita Obojga Narodów pogrążyła się w anarchii, utraciła ziemie ukraińskie, została poddana najazdowi szwedzkiemu – i nigdy nie odzyskała dawnej świetności.



Zero Kilometer