Ks. Piotr Skarga: Żywot św. Gallikana, męczennika (25 czerwca)


Konstantyn Wielki cesarz, miał szczęśliwego i wielkiemi zwycięztwy wsławionego hetmana nad wszystkiemi wojskami Rzymskiemi, Gallikana, który też był i Persów ostatnich zwojował. Ten będąc jeszcze poganinem, pilnie się domagał i prosił, aby mu Konstantyn dał córkę swoję Konstancyę za żonę; tej prośby wszystek mu senat i dwór cesarski pomagał. Cesarz bogobojny wiedząc, iż córka jego czystość swoję P. Bogu poświęciła i prędzejby się zabić, niźli od tego przedsięwzięcia odwieść dała, w tęskność i w wielki frasunek wpadł, zwłaszcza, iż go wtenczas przeciw Tatarom, którzy byli Tracyę najechali, wyprawować miał. Widząc Konstancya ojca zafrasowanego, ciesząc go, rzekła: Gdybym tego pewną nie była, iż mię Bóg mój nie opuści, słuszniebym się ja o czystość moję bać, a ty frasować mógł; ale iżem tego w Bogu moim pewna jest, odrzuć ten frasunek, najmilszy ojcze, w nadzieję tego, któremu się oddałam, obiecuj Gallikanowi, iż mię jemu za żonę dać masz tym sposobem: jeśli Tatary pobije, a wróci się z zwycięztwem, miasto zaręczenia, niech mi pośle dwie córki swoje, z pierwszej zmarłej żony, a ja poślę Jana ochmistrza mego i Pawła sprawcę mego, żeby przy nim mieszkali, aby on mnie przez sługi poznał i ze mną rozmawiał; a ja też przez córki jego, o zachowaniu, obyczajach i sprawach jego wiadomość wziąść mogła.

Uczynił tak Konstantyn: przywieziono dwie panienki Attykę i Artemię do Konstancyi, które były w naukach wyzwolonych tak ćwiczone, iż się mężom uczonym równały; a ona też swoje najpierwsze sługi wierne i prawe chrześciany, Jana i Pawła do Gallikana posłała. Gdy przyjęła Konstancya one panny, taką za nie modlitwę czyniła: Boże mój Wszechmogący, któryś mię na modlitwie Męczenniczki twej Jagnieszki od trądu oczyścić, drogę mi bojaźni twej miłościwie ukazać i do zachowania dziewictwa tobie, Oblubieńcowi^ wzbudzić raczył, proszę cię, w nadzieję tego, coś rozkazał i coś obiecał, mówiąc: Proście a weźmiecie; proszę, abyś te córki Gallikanowe i samego Gallikana, który mnie tobie wziąść chce, do wiary ś. przywieść raczył; otwórz usta moje na naukę ich, a otwórz ich uszy ku słuchaniu mowy mojej, aby na nię zezwoliły; daj taką moc słowom moim, aby one, cielesną rozkoszą gardząc, tobie się poświęcić pragnęły, a tak gorącą do tego żądzę miały, żeby do łożnicy twojej niebieskiej wprowadzone były i z pochodniami gorejącemi, miejsce między mądremi dziewicami twemi znalazły, a ciebie samego szczerze z serca żądając, światem tym i ziemią gardząc, z twego się miłosierdzia chlubić mogły.

Taką modlitwę czyniła, która ręką jej pisana była i do naszej wiadomości przyszła, a krótko mówiąc, pozyskała Panu Bogu panienki one, iż nie tylko w Chrystusa uwierzyły, ale też i jego oblubienicami stały. Gdy Gallikanus poraziwszy wszystkich nieprzyjaciół cesarskich i wszystko uspokoiwszy, z wielkim się tryumfem i sławą zwycięztwa do Rzymu wracał, wyjechał Konstantyn z synami swymi, ze wszystkim senatem i dworem swoim przeciw niemu; a Gallikanus pierwiej w kościele §w. Piotra być i za zwycięztwo Panu Bogu dziękować chciał. Zdziwił się cesarz i rzekł: Co się dzieje! idąc na wojnę djabłom w Kapitolium ofiary i pokłon czyniłeś, a teraz zwycięźcą zostawszy, Chrystusowi się i Apostołom jego kłaniasz? 

A on pokłoniwszy się cesarzowi, rzekł: Tatarowie u Filopolu w Tracyi byli ciemiężcy i wiele ludu mego porazili, i jużem nie śmiał z nimi bitwy zwieść, bo ich niezliczone były wojska, a przy mnie mało ludzi było. Uciekałem się do bogów i ofiarowałem Marsowi; jednak obiegli mię, i już moi rotmistrzowie i żołnierze nieprzyjaciołom się poddawali. Jużem i sam myślił jakby uchodzić, aż w tern do mnie przyszli Jan i Paweł, słudzy pierwsi córki waszej, pani mojej, i rzekli mi: ,,Uczyń ślub Bogu Niebieskiemu, iż chrześcianinem zostaniesz, a wnet zwycięztwo mieć będziesz, większe niżeliś je kiedy miał. Znam to, przesławny cesarzu, iż skorom ten ślub z ust wypuścił, ukazał mi się młodzieniec wysoki, niosący na ramieniu krzyż, i rzekł mi: Weźmij miecz, a pójdź za mną! ja gdym za nim szedł, ujrzałem około siebie po obudwóch stronach wiele zbrojnych, którzy mi myśl dobrą czynili, mówiąc: Pomożemyć wiernie, wnijdź w obóz nieprzyjacielski z gołym mieczem, aż się do króla samego przebijesz; i tak się stało, skorom się do króla przebił, padł do nóg moich i prosił mię, abym krwi jego nie rozlewał. Ja zmiłowawszy się nad nim, zabijać go i innych przy nim nie kazałem; i tak wszystka Tracya od Tatar wolna jest i sami twoi dannicy zostali. A oni, którzy mię byli odstąpili, gdy się do mnie wrócić chcieli, inaczej żadnego przyjąć nie chciałem, jedno, aby każdy z nich chrześcianinem został. Którzy na to przyzwolili, na większem je urzędy wsadził, a którzy nie chcieli, z stanu rycerskiego złożyłem; a sam tak się oddałem Chrystusowi, iż w czystości żyć, a małżeństwa zaniechać jemu obiecałem. Oto masz, cesarzu, we czwórnasób większe wojsko, niźli pierwiej, masz Tatarów hołdownikami twymi, masz uspokojoną Tracyę; proszę cię, zdejmij ze mnie urząd ten, a daj go drugiemu, abym wolnie nabożeństwu temu, któregom się nauczył, służyć i szczerze w nim przetrwać mógł.

Gdy to Gallikanus mówił, cesarz go uściskał i oznajmił mu, co się z córkami jego stało, jako się w dziewictwie Chrystusowi oddały; i potem prowadził do pałacu, w którym była Helena z córką swoją Konstancyą i z dziewkami onemi jego; stało się tedy wielkie i płaczliwe wesele, a odtąd Gallikanus w pałacu cesarskim, jako zięć cesarski z nim mieszkał i patrzył na córki swoje, na chwale Chrystusowej przebywające. Potem chcąc wolnym być za cesarskiem zezwoleniem, od spraw rzeczypospolitej, pięć tysięcy swych niewolników wolnością darował, drugie mieszczanami Rzymskimi poczynił, domami je i majętnościami opatrzył, a majętność swoję wszystką ubogim rozdał, okrom tej, która córkom jego służyła. Sam w Hostyi przy św. Hilarynie zabawił się i dom jego, w którym pielgrzymów i gości dla Boga przyjmował, rozpostrzenił i nadał. Wiele sług żywota mu onego pomagało i tak rozsławił się po wszystkiem świecie Gallikanus, iż ze wschodu i zachodu wiele ludzi do Hostyi przychodziło, aby tylko pana tak wielkiego widzieli; a on nogi pielgrzymów umywa, do stołu gotuje, na ręce wodą nalewa, chorym pilnie służy i inne posługi podłe, dla Chrystusa sią poniżając, odprawuje.

Tenże Gallikanus najprzód w Hostyi kościół ś. Wawrzyńca zbudował i nadał służbą Bożą w nim. Prosili go chrześcianie, aby biskupem był, ale na to zezwolić nie chciał. Miał taką łaską od Pana Boga, iż djabłów swoją tylko bytnością wyganiał i wiele chorób cudownie leczył.

Po śmierci Konstantyna i synów jego, gdy Julian na cesarstwo wstąpił, uczynił pospolitą ustawą, aby żaden chrześcianin majętności żadnej na ziemi trzymać nie mógł, mówiąc, iż im to od ich Chrystusa zakazano. Miał jeszcze Gallikanus cztery wsi w Hostyi, które na one kościelne potrzeby obracał; tam kto jedno wszedł, aby je do cesarskiego skarbu przyłączył, każdy od djabła opętany był, albo trędowatym został. Kadzili sią swych djabłow poganie, którzy im tak po wiedzieli: Póki Gallikana do ofiary bogom nie przymuszę, poty w imieniu onem słudzy cesarscy niebezpieczeństwa nie ujdą. Tedy Julian w skazał do Gallikana, aby sobie obrał co chce, albo bogom ofiary czynić, albo z Włoskiej ziemi uciekać. A on wszystko opuściwszy, do Aleksandryi zabiegł, gdzie przebył z chrześcianami przez rok cały. Potem na puszczą sią i żywot pustelniczy udał, w którym znaleziony od Kaucyana hrabi, gdy ofiarami djabelskiemi gardził, męczeńską koroną wziął; i poszedł z weselem i zwycięztwem, daleko nad inne świeckie sławniejszem, do Pana naszego Jezusa. Na pamiątkę jego chrześcianie tam kościół zbudowali


Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.I", str. 619-621