Ks. Piotr Skarga: ŻYWOT Ś. TOBIASZA (13 czerwca)

 
ŻYWOT Ś. TOBIASZA, w Biblii opisany. Żył przed Narodzeniem Pańskiem około lat 450
.

Tobiasz z pokolenia i miasta Neftalim, z młodości strzegł się towarzystwa odszczepieńców onych od jedności kościoła Jerozolimskiego, którzy za wynalazkiem i początkiem Jeroboama króla, oderwawszy się od Kościoła Bożego, złotym się cielcom kłaniali; których nie chcąc naśladować Tobiasz, chodził do Jeruzalem do kościoła Pańskiego i tam się kłaniał P. Bogu Izraelskiemu, pierwiastki i dziesięciny swe wiernie ofiarując, i roku trzeciego nowo do wiary nawróconym i przychodniom dziesiątą część dóbr swoich dawał. A gdy Pan Bóg odszczepieńce one niewierne pokarał, a Salmanazar wszystko dziesięć pokoleń w niewolę do Assyryi zagnał, Tobiasz też z nimi pojmany, drogi prawdy nie opuścił; i tego, co mieć mógł, spółwięźniom braci swojej udzielał. A dorósłszy męzkich lat, wziął z pokolenia swego żonę Annę, i miał z nią syna, któremu dał imię swoje, a nauczył go jeszcze z pieluch, bać się P. Boga i strzedz się wszelkiego grzechu; a mieszkając w Niniwen mieście m iędzy pogaństwem, gdy inni wszyscy bracia jego potraw pogańskich (w zakonie zakazanych) pożywali, on strzegł duszy swej, aby się onemi pokarmami nie zmazał. A iż pomniał na Pana z całego serca swego, dał mu P. Bóg przyjaźń u króla Salmanazara, iż go wolnym uczynił, dając mu wszelaką swobodę. I obchodził więźnie one narodu swego, zbawienne im napominania dając. A gdy był w Bages mieście Medów, mając 10 kamieni srebra od króla darowanych, widząc między innymi Gabela z pokolenia swego potrzebującego, pożyczył mu srebra onego pod zapisem, albo na oblig. Potem gdy król Salmanazar umarł, Sennacheryb syn jego w stąpiw szy na państwo, nienawidził ludu Bożego; i przetoż Tobiasz, obchodził naród swój i cieszył je, a udzielał każdemu wedle możności swej, głodne karm ił, nagie odziewał, umarłych zamęczonych z pilnością grzebł; zwłaszcza wtenczas, gdy Sennacheryb porażony w ziemi Judzkiej, wracając się, z gniewu na ten naród wiele ich zabijał. Co gdy krolowi powiedziano, iż Tobiasz pogrzeb onym ciałom czynił, zabić go kazał i pobrał wszystką majętność jego; a Tobiasz obnażony skrył się z synem i z żoną, mając u wielu ludzi życzliwość. Lecz po 40 dniach, okrutnika onego króla synowie jego zabili, i wrócił się Tobiasz w dom swój, i majętność wszystka jego przywrócona mu jest.

Czasu jednego, gdy był dzień święty, uczynił Tobiasz dobry obiad w domu swym, i rzekł synowi: Idź, a przyzów niektórych z pokolenia naszego, Boga się bojących, żeby z nami jedli, wychodząc, ujrzał jednego z synów Izraelskich na ulicy zabitego, i powiedział ojcu; wnet Tobiasz porwał się od stołu i od obiadu, a nie jedząc, wziął ciało potajemnie, chcąc je wieczorem pogrześć. I pożywał chleba z płaczem i bojaźnią, wspominając sobie co P. Bóg rzekł przez Amosa Proroka: Święta wasze obrócą się wam w płacz i żałość. Strofowali go o to przyjaciele, mówiąc: Dla takich pogrzebów już cię zabić było kazano, ledwieś się wybiegał od śmierci, a ty jeszcze grzebiesz umarłych? Lecz Tobiasz więcej się bojąc P. Boga, aniżeli króla, brał ciała zabitych, taił je w domu, a o północy pogrzeb im czynił. I trafiło się dnia jednego, gdy spracowany nad onąż posługą, przyszedł do domu, po łożył się wedle ściany i zasnął, a jaskółka z gniazda puściła gnój na oczy jego i stał się ślepym. To utrapienie dopuścił na niego Pan Bóg, aby potomni mieli wzór cierpliwości, jako i z św. Joba; bo iż się z dzieciństwa zawżdy bał P. Boga, i rozkazanie jego chował, nie zafrasował się, ani utyskiwał na Boga o ona karanie ślepoty, ale raczej nieporuszony w bojaźni Boskiej zostawał, chwaląc i dziękując P. Bogu po wszystkie dni żywota swego. Gdyż jako z Joba św. urągali królowie, tak i z tego się śmieli powinowaci i krewni, mówiąc: Gdzież jest nadzieja twoja, dla której jałmużny i pogrzeby czyniłeś? a Tobiasz je strofował, mówiąc: Nie mówcie tego; jesteśmy rodzaj świętych, i żywota onego czekamy, który Bóg da tym, którzy mu wiary nigdy nie mienią; Anna zaś żona jego chodziła prząść codzień, i z roboty rąk swoich, żywność, której dostać mogła, przynosiła.

Raz kozła w dom przywiodła, którego słysząc wrzask Tobiasz, mówił: Patrzcie, żeby nie był kradziony, wróćcie go czyj jest: bo się nam z kradzieży dotykać ani jeść nie godzi. Co słysząc żona jego, z gniewu rzekła: Jawnie stała się próżna nadzieja twoja, i teraz się pokazały jałmużny twoje; temi słowy i innemi natrząsała się z niego. Tedy Tobiasz westchnął, i począł się z płaczem modlić, mówiąc: Sprawiedliwy jesteś Panie, i wszystkie sądy twoje sprawiedliwe, a drogi twoje miłosierdzia, prawdy i sądu pełne są; wspomnij teraz na mnie Panie, a nie mścij się nad grzechami moimi, i nie pomnij na złości moje, i ojców moich, bośmy nieposłuszni byli rozkazaniu twemu, przeto dani jesteśmy na złupienie i niewolę, na śmierć i na pośmiech wszystkim narodom. Uczyńże ze mną wolą twoję, a weź w pokoju ducha mego, boć mi lepiej umrzeć, aniżeli żyć.

Dnia tego w mieście Rages w Medyi, Sara córka Raguela, (która siedmiu mężom za żonę dana była, a każdego z nich djabeł, imieniem Asmodeusz, skoro do niej przystąpić chcieli, zabijał) karząc o występek sługę swoję, usłyszała urąganie i słowa te od dziewki onej: Rozbójniczko mężów twoich, bodajżeśmy syna z ciebie i córki nie oglądali na ziemi; iżali mnie zabić tak chcesz, jakoś siedmiu mężów twoich zabiła? To słysząc Sara, poszła na górę do komórki swej i trzy dni nie jadła, ani piła, na modlitwie tylko zostając, z płaczem prosiła P. Boga, aby ją z onego urągania wyzwolił; i trzeciego dnia kończąc modlitwę, wychwalała P. Boga, mówiąc: Błogosławione jest Imię twoje Boże ojców naszych, ty po gniewie twoim miłosierdzie czynisz, i w uciskach grzechy odpuszczasz tym, którzy cię wzywają; do ciebie Panie obracam twarz moją, do ciebie podnoszę oczy moje; proszę, z węzła nieczci tej rozwiąż mię, albo mię zbierz z ziemi. Ty wiesz Panie, iżem nigdy nie pożądała męża i czystą od pożądliwości zachowałam duszę moję; nigdym się z żartującymi nie mieszała, anim się do chodzących w próżności skwapiała. Męża z bojaźnią twoją, a nie z upodobania cielesnego, przyzwoliłam pojąć; i albom ja niegodna ich była, albo oni mnie, iżeś mię podobno innemu mężowi zachował; bo nie jest w mocy ludzkiej rada twoja. Wszakże tego każdy sługa twój pewny jest, iż żywot jego, jeśli jest w doświadczeniu, koronowany, a jeżeli w ucisku, wybawiony będzie; jeśli zaś w karaniu (i bez pociechy tu na ziemi) zostanie, do miłosierdzia twego przystęp mieć będzie, bo się ty nie kochasz w zgubie naszej; ale po chmurze jasność, a po płakaniu i łzach radość dajesz. Niechże Imię twoje błogosławione będzie na wieki. Onego czasu obudwu, (to jest, Tobiasza starego i Sary) wysłuchana jest modlitwa przed obliczem chwały wysokiego Boga; i posłany jest Anioł Pański święty Rafał, aby oboje opatrzył, których modlitwy jednegoż czasu przed obliczem Pańskiem położone są.

Mniemając tedy Tobiasz, aby już umrzeć miał, uczynił testament synowi, rozkazując mu, aby czcił matkę swoję, a pomniał, co dla niego, nosząc go w żywocie, cierpiała i mówił mu: Miej zawżdy w sercu P. Boga, a strzeż się, abyś nigdy na grzech nie zezwolił, a nie opuścił przykazania jego. Jałmużnę czyń z dóbr twoich, a nie odwracaj twarzy twojej od żadnego ubogiego; bo tern stanie, iż też twarz Pańska od ciebie odwrócona nie będzie. Będzieszli wiele miał, hojnie dawaj, a jeśli mało, i tego z chęcią udzielaj; bo tern sobie zapłatę czasu potrzeby skarbić będziesz, gdyż jałmużna od grzechu i śmierci wybawia, a nie dopuści duszy iść w ciemności, i jest ufaniem wielkjem przed Bogiem, tym którzy ją czynią. Nieczystego się grzechu strzeż, a oprócz, żony twej nigdy grzechu nie znaj. Pycha w myśli i w mowie twej niech nie panuje, bo z niej jest zguby wszystkiej początek. Zapłata najemnika twego niech z tobą nie nocuje; czemuś sam nie rad, tego nie czyń drugiemu. Chleba twego z ubogimi pożywaj, i suknią twoją odziewaj nagiego. Na pogrzebie sprawiedliwego daj chleba twego i wina, a nie jedz i nie pij z grzesznikami; rady dobrej u mądrego szukaj, a zawżdy chwal Boga, prosząc, aby sprawował drogi twoje, i wszystkie rady twoje niech w nim zostają. Oznajmujęć też, iżem pożyczył 10 kamieni srebra Gabelowi w Rages mieście Medyi, i zapis jego mam; staraj się, jakobyś ten dług, tam szedłszy odebrał. Nie bój się synu miły, ubodzy zaiste jesteśmy, ale wiele dobrego mieć, jeżeli się Boga bać, a od grzechu odstępować i czynić dobrze będziemy. Tedy syn rzekł: Uczynię wszystko ojcze miły, coś mi rozkazał.

A gdy szukał towarzysza, aby go najął w drogę, z którymby po on dług iść mógł, trafił na rynku na Anioła Bożego w młodzieńskiej postaci, i nie wiedząc, aby był Anioł, gdy mu się na onę drogę ofiarował, przywiódł go do ojca, i wyprawił go z nim ojciec mówiąc: Idźże, a Bóg niech będzie w drodze waszej, i Anioł jego niech będzie w towarzystwie waszem; a gdy wyszli, płakała matka, mówiąc do Tobiasza męża swego: Podporę starości naszej odjąłeś nam, a te pieniądze za to nie stoją; przestać na ubóstwie naszem mogliśmy, za bogactwa nam stało patrzyć na syna naszego. Tobiasz ją cieszył, mówiąc: Wrócić się zdrów syn nasz, wierzę, iż Anioł Boży z nim jest, i temi się słowami ucieszyła.

Będąc w drodze Tobiasz młody u rzeki Tygrys, gdy nogi umywał, ryba wielka rzuciła się na niego, którą mu Anioł wziąść i wywlec na brzeg, a wątrobę i żółć z niej wyjąć na lekarstwa kazał, mieniąc, iż dym uczyniony z wątroby jej, odgania czarty, a żółć od oczu ślepotę oddala. A gdy przyszli do Pages, oznajmił mu Aniół o Paguelu, iż się w dom jego skłonić mają, a iż Sara córka jego ma być jemu
za żonę dana. A Tobiasz rzekł: Słyszałem, iż już siedmiu mężów miała, które djabeł przy niej pozabijał,
boję się, aby się to i mnie nie stało. Lecz go tam nauczył Aniół: Ukażęć, nad którymi szatan moc ma; ci co tak do małżeństwa idą, iż Boga z serca swego wyganiają, żeby tylko rozkoszy swej, jako koń i muł, którzy rozumu nie mają, służyli, na takie moc ma djabeł; a ty wziąwszy żonę i wszedłszy z nią w komorę, przez 3 dni wstrzymasz się od niej, a z nią na modlitwie czas on przetrawisz.

Nocy zaś pierwszej, zapalisz wątrobę rybią, i wygnany czart będzie; wtórej nocy do złączenia śś. Patryarchów przypuszczony będziesz a trzeciej, otrzymasz błogosławieństwo, aby się synowie z was zdrowi rodzili; a gdy trzecia noc mime, weźmiesz pannę w bojaźni Bożej, więcej się na potomstwo, niżeli na cielesną rozkosz oglądając, abyś w nasieniu Abraamowem, błogosławieństwa w synach dostąpił. Sprawił tedy Aniół ono małżeństwo; i wziąwszy Sarę do komory, mówił jej Tobiasz: Dzieci jesteśmy świętych, nie godzi się nam tak złączać jako poganie, co Boga nie znają; wstańmy a módlmy się. I uczynił wszystko Tobiasz, jako go nauczył Anioł który porwał djabła onego i przywiązał go na puszczy wyższego Egiptu; i była wielka radość w domu onym.

Potem prosił Tobiasz Anioła, aby sam jechał, a odebrał dług on i prosił Gabela na gody; uczynił tak, pieniądze odebrał i przywiódł Gabela w dom Raguelów. A gdy ujrzał i uściskał Tobiasza, tak mu błogosławił: Niech ci błogosławi Bóg Izraelski, boś jest syn ojca dobrego, sprawiedliwego, bogobojnego i jałmużny czyniącego; niech cię błogosławi, i żonę twoję, i rodzice twoje, żebyście patrzyli na syny synów waszych, na trzecie i czwarte pokolenie; i plemię wasze niech będzie błogosławione od Boga Izraelowego, który króluje na wieki wieków. A gdy wszyscy rzekli Amen, w bojaźni Bożej godowali. I dał Tobiaszowi Raguel w posagu połowę majętności swej, a po śmierci ostatek; i żegnając je, puścili w drogę, nauczając Sarę córkę swą, aby czciła rodzice męża swego, aby męża miłowała, czeladkę sprawowała, domostwa dojrzała, a sama bez przygany żyła. Będąc w drodze, radził Aniół, aby sami dwa pokwapili się dla ojca, a czeladź z dobytkiem i z żoną jego aby pomału za nimi szła; i nauczał go, aby w dom ojcowski przyszedłszy, pierwiej się pokłonił P. Bogu i jemu podziękował, a potem ojca uściskał, i żółcią ryby onej oczy jego namazał. Uczynił tak, i przejrzał Tobiasz stary, (bo w pół godziny po namazaniu, bielmo z oczu jego jako błonka jajowa schodziła), a chwalił P. Boga, i wszyscy którzy o tem wiedzieli. Przyjechała potem Sara, żona syna jego, z wielką majętnością i skarbami, przyszli i powinowaci Tobiaszowi, Achior i Nabat, i powiadając, co się z nimi w drodze działo, 7 dni z weselem wielkiem używali.

Potem Aniołowi, mniemając, aby był człowiek, połowę wszystkiej onej majętności dawał Tobiasz stary i młody; a on im rzekł tajemnie: Błogosławcie Boga Nieba, przed wszystkimi żyjącymi wyznawajcie go, iż uczynił z wami miłosierdzie swoje. Królewskie tajemnice pokrywać dobrze jest, lecz Boskie sprawy sławić i odkrywać pocieszno jest. Dobra jest modlitwa z postem i jałmużną, lepsza niżeli skarby złota zachowane; bo jałmużna od śmierci wyzwala, ona grzechy oczyszcza, i czyni, że się znajduje miłosierdzie i żywot wieczny; a ci co grzech czynią, nieprzyjaciele są duszy swej. Otóż wam prawdę objawię, i tajemnicy nie zataję; gdyś się modlił ze łzami, a grzebłeś umarłe i od stołu twego odchodziłeś, jam oddawał modlitwę twoję Panu; a iżeś był Bogu miły, potrzeba. było, aby cię pokusa doświadczyła. A teraz mię Bóg posłał, abym cię zleczył, i żonę syna twego od czarta wybawił; bom ja jest Bafał Aniół, jeden z siedmiu, którzy stoimy przed Panem. Co gdy usłyszeli, przelękli się, i padli na ziemię na twarzy swe; a Aniół je ciesząc zniknął. I leżeli 3 godziny na ziemi, chwaląc Boga; a wstawszy opowiadali wszystkie dziwy jego. Tobiasz zaś starszy otwarzając usta swoje, błogosławił Boga, mówiąc: wielki jesteś Panie na wieki, i na wieki wszystko królestwo twoje; ty biczujesz, ty uzdrawiasz etc.

Po wzięciu światłości, żył Tobiasz stary lat 42, i widział syny wnuków swoich; a gdy miał 102 lata, umierając przyzwał syna swego i siedmiu młodzieńców wnuków swoich; do których mówił: Zginie Niniwe, (miasto, w którem mieszkali), a bracia nasze, wrócą się do ziemi swojej; dom Boży zgorzały, znowu zbudowany będzie, i poganie opuszczą bałwany swe, a przyjdą do Jeruzalem, i mieszkać w nim będą i weselić się królowie ziemscy, kłaniając się królowi Izraela. Słuchajcież synowie ojca swego, służcie uprzejmie Panu, a starajcie się, abyście czynili wolą jego, i to dzieciom swym rozkazujcie, aby sprawiedliwie żyli i czynili jałmużny, a pomnieli na P. Boga, i chwalili go zawżdy w prawdzie i z całej siły swojej. I tak skonał Tobiasz; a syn jego po śmierci matki, wyniósł się z Niniwe, ze wszystkim narodem w dom ojca żony swej, i zastał je zdrowe w starości dobrej, i opatrował je, a on zamknął oczy ich, biorąc dziedzictwo wszystko po nich. Sam zaś oglądał piąte pokolenie synów z synów swoich, i mając lat 99, w bojaźni Bożej skonał. Wszystek naród jego, w dobrym żywocie i świętem obcowaniu zostawał; tak, iż byli wdzięczni Bogu i ludziom wszystkim, na ziemi przebywającym. Bogu na wysokości cześć i pokłon od wszego stworzenia teraz i na wieki, Amen.


Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 485-488