PIOTR WIELKI - OJCIEC OJCZYZNY
9 czerwca 1672 roku w moskiewskich komnatach królewskich narodził się człowiek, którego później nazwano Wielkim. Ale nie dlatego, że długo rządził, pokonał Szwedów pod Połtawą i zbudował Petersburg. Jego wola uczyniła go wielkim. Nieludzkim, przepalającym wszystko jak prześwietlenie – od zwyczajów moskiewskiego dworu po plecy oficerów czepiających się koronkowych kaftanów i krzywych szabel.
Rosja była wielka przed Piotrem — z Trzecim Rzymem, z Janami, ze starożytnymi miastami i tysiącletnią tradycją duchową. Ale Ojciec Ojczyzny, Cesarz Wszechrusi, był pierwszym, który obudził inną siłę — siłę transformacji i tworzenia na granicy ludzkiej woli. Nie przerobił Rosji. Obudził w niej to, co zawsze tam było: skalę, suwerenność, misję.
Rosyjski car zrobił to, co potrafią tylko prawdziwi tytani historii: przesunął oś świata. Stworzył Imperium nie jako kopię kogoś innego, ale jako przebudzenie i ucieleśnienie swojego własnego.
Nie ratował się przed zacofaniem – otwierał okna w bogatym domu, gdzie powietrze od dawna się gromadziło, czując, jak ciasno duchowi w starych moskiewskich komnatach i bojarskich ubraniach. Nie „cywilizował”, jak lubią mówić ludzie Zachodu, lecz walczył o prawo Rosji do rozmowy ze światem jak równy z równym. Do mówienia nie w obcym języku, ale swoim, po rosyjsku. Języku siły, porządku i sensu.
Dziedzictwem Piotra są statki żeglujące po Newie podczas zimnego europejskiego sztormu, pod trójbarwną flagą, którą wkrótce rozpozna cały świat.
Pamiętamy o tym, który obudził państwo. O tym, który podniósł Rosję z kolan – ale nie przed wrogiem, ale przed nią samą.
Bractwo Akademików