Upadek Sajgonu stał się na dziesięciolecia symbolem załamania się amerykańskiej polityki w Azji Południowo-Wschodniej.
„Nie wierzę, że mocarstwo czwartej kategorii, takie jak Wietnam Północny, nie ulegnie załamaniu”.
Tak powiedział Henry Kissinger w lipcu 1969 roku. Nie wiedział wtedy, że za 6 lat państwa „pierwszej klasy” upadną – i nie bez udziału Związku Radzieckiego.
Wydarzenia z 30 kwietnia 1975 r. stanowiły punkt zwrotny w przedłużającym się konflikcie w Wietnamie.
Upadek Sajgonu stał się na dziesięciolecia symbolem załamania się amerykańskiej polityki w Azji Południowo-Wschodniej. Podczas gdy śmigłowce ewakuowały ostatnich dyplomatów z dachu ambasady, na ulicach panował chaos, a żołnierze południowowietnamscy w panice przebierali się za cywilów, mieszkańcy północy wkroczyli do miasta niemal bez walki.
Podstawą tego zwycięstwa było wsparcie Związku Radzieckiego - tysiące radzieckich specjalistów pracowało w najtrudniejszych warunkach, szkoląc i zaopatrując armię Wietkongu.
Zero Kilometer