Cel w naszej działalności jest rzeczą pierwszą i najważniejszą. On jest jakby ukrytą sprężyną i motorem, który wolę naszą skłania i pobudza do działania i wysiłków.
On wskazuje nam jakich należy używać środków i decyduje o ich doborze. On najróżnorodniejsze czynności, na pozór niezgodne ze sobą i nieraz wprost sprzeczne układa i wiąże w przedziwną i harmonijną całość i jedność. On różnolity materiał umiejętnie dobiera, aby nim posłużyć się do wzniesienia kolosalnych budowli i gmachów, wspaniałością i ogromem swoim świadczących o potędze i genialności tej iskierki, którą wszechmocna a dobrotliwa Opatrzność ukryła w naszej duszy w postaci rozumu.
Dlatego mądrze i zgodnie, z naturą swoją postępuje, kto zabierając się do czego, wpierw zastanowi się i pomyśli o celu, do którego chce dążyć, a głupio i nierozsądnie ten, kto o tym nie myśli i naprzód nie popatrzy na koniec, do jakiego go jego czyny zaprowadzą.
Ponieważ cel, jak się powiedziało, jest rzeczą pierwszą i najważniejszą i o 'nim zawsze najpierw należy pomyśleć, przeto ci wszyscy, którzy należą już albo też pragną przyłączyć się do III Zakonu, winni często zastanawiać się i pytać, jaki właściwie jest cel tego Stowarzyszenia i czy oni zawsze i wytrwale dążą do jego osiągnięcia?
W żywocie św. Bernarda czytamy, że on często pytał samego siebie: Bernardzie, po co przyszedłeś? po co wstąpiłeś do Zakonu? Dlatego też tak wielkim został świętym i tak świętym doktorem i mistrzem życia duchowego.
Jaki przeto jest cel III Zakonu Najśw. Maryi Panny z Góry Karmelu?
Na to pytanie najlepszej i najzwięźlejszej odpowiedzi udziela Kodeks Prawa Kanonicznego, kiedy tak określa rolę tercjarstwa: ,,Tercjarzami świeckimi są ci, którzy na świecie, pod kierownictwem jakiegoś Zakonu według jego ducha starają się dążyć do chrześcijańskiej doskonałości, w sposób zgodny z życiem świeckim, według Reguł od Stolicy Apostolskiej dla nich zatwierdzonych“.
W tych słowach Prawa Kościelnego mamy najdokładniej wskazany i określony cel III Zakonu i drogę, którą do niego dążyć winniśmy.
Celem tymi jest .osiągnięcie — doskonałości chrześcijańskiej.
Drogą do niego — zachowanie Reguł przez Stolicę Apostolską zatwierdzonych, w których odbija się i przechowuje duch Zakonu, dostosowany do wymagań i obowiązków życia świeckiego.
Dzisiaj zastanówmy się uważnie nad pierwszymi, tj. celem naszego III Zakonu. O drodze do tego celu będzie mowa później.
Z przytoczonego określenia widzimy, że cel III Zakonu jest ten sam co I i II, mianowicie: doskonałość chrześcijańska.
Nie kto inny nam go wskazał, jak tylko sam Pan nasz i Odkupiciel, Jezus Chrystus, w owych prześlicznych słowach: Bądźcie wy tedy doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest (Mat. 5, 48).
Oto cel, do którego Bracia i Siostry III Zakonu mają dążyć. Oto ideał, który mają w sobie odtworzyć, urzeczywistnić!
Cel to tak wzniosły, szczyt tak wysoki, niebosiężny, kres tak daleki, że mizerny i ułomny człowiek, mimo największych i najwytrwalszych wysiłków ze swej strony, wsparty wszechmocną łaską i pomocą Bożą może się znacznie do niego zbliżyć, ale nigdy w zupełności na ziemi osiągnąć.
Boski nasz Mistrz stawia przed nami tak doskonały i niedosiężny ideał, abyśmy nigdy nie mogli sobie powiedzieć, że już doszliśmy do celu i możemy sobie odpocząć, lecz abyśmy stale, wytrwale i z coraz większym zapałem i gorliwością pięli się wzwyż widząc jak daleko nam jeszcze do osiągnięcia tego celu. Jest to wielka praca i heroiczny wysiłek, ale on to właśnie stanowić będzie o naszej zasłudze i wielkości chwały, która nam kiedyś w królestwie Bożym oddana zostanie.
Osiągniemy go zaś dopiero wówczas, gdy z miłosierdzia Bożego otworzą się przed nami bramy niebios, gdy dusza nasza, po przebyciu szczęśliwym ziemskiej pielgrzymki, ujrzy Boga bez zasłony wiary twarzą w twarz i jakby kropla wody zatonie w niezmierzonym oceanie Bóstwa z nieopisanym szczęściem i rozkoszą na wieki. Pamiętajmy jednak, żęto zjednoczenie w wieczności, ta chwała i szczęście będą tym większe, tym pełniejsze, im wyższy stopień doskonałości chrześcijańskiej na tej ziemi naszym wysiłkiem i wytrwałą pracą zdobędziemy.
A teraz pytanie, na czym właściwie ta doskonałość chrześcijańska, o której tyle się mówi i słyszy, polega?
Odpowiedź trafna na to pytanie jak z jednej strony jest niezmiernie ważna i doniosła, tak z drugiej nie jest tak prosta i łatwa, jakby się na pierwszy rzut oka zdawać mogło. Jakże wiele błędnych mniemań pod tym względem trafia się między osobami nawet nieraz na pozór niemało uduchowionymi.
Są takie, co święcie przekonane są o swojej wielkiej doskonałości dlatego, że wytrwale i dużo czasu poświęcają na ćwiczenia pobożne, modlitwy, przesiadywanie po kościołach; gorliwie odwiedzają różne miejsca odpustowe, biorą często udział w pobożnych pielgrzymkach, gdy tymczasem ich domowe postępowanie i spełnianie swoich codziennych obowiązków nieraz wiele pozostawia do życzenia i poprawy.
Inni doskonałość swoją zasadzają na częstym przystępowaniu do spowiedzi, zabierając niepotrzebnie i niepożytecznie i sobie i spowiednikowi czas, dręcząc go niezmordowanie, oraz na codziennym uczęszczaniu do Stołu Pańskiego, lecz tak w jednym jak i w drugim przypadku czynią to często ze względów i pobudek ludzkich, niskich, niekiedy grzesznych, a te święte czynności spełniają machinalnie, bezdusznie, bez należytego przygotowania i usposobienia.
Trafiają się i takie dusze, dusze surowe i twarde, które doskonałość swoją budują na praktykach pokutnych i umartwieniach cielesnych jak surowych postach, częstych czuwaniach, dręczeniu niemiłosiernym swego ciała różnymi umartwieniami przerażenie u innych wzbudzającymi, lecz często przeoczają i nie wiele sobie ważą daleko ważniejsze umartwienie wewnętrzne swego rozumu i woli oraz poskramianie swoich żądz i zmysłów.
Są wreszcie i tacy, co wyobrażają sobie, że doskonałość — to jakby bujanie po obłokach, że ludzie doskonali, to tacy, co nie jedzą, nie piją, nie potrzebują spać, a tylko nieustannie doznają pociech i zachwyceń na modlitwie, czynią wielkie cuda i rzeczy nadzwyczajne.
Otóż ci wszyscy i wielu innych jeszcze nie rozumieją ani nie wiedzą na czym właśnie istota doskonałości chrześcijańskiej polega, a nawet często nie chcą tego ani zrozumieć, bo dobrze i wygodnie im z ich powierzchownymi tylko praktykami, przez które uspokajają swoje sumienie a z drugiej strony przechowują w sercu swoim ukochane bałwanki różnych słabostek i zdrożności ludzkich, z którymi nić radzi by byli się rozstać.
W wielkim jednak są oni błędzie a na drodze prawdziwej doskonałości, mimo długoletnich praktyk swoich nie postąpią ani na krok, jeżeli nie zmienią swego błędnego przekonania i siekiery umartwienia wewnętrznego nie przyłożą do korzenia swoich wad i upadków.
Na czymże więc polega prawdziwa doskonałość chrześcijańska?
Zdrowa i roztropna ascetyka odpowiada, że polega ona na doskonałości wszelkiej, którym jest sam Bóg, nasz Ojciec niebieski, świętość wieczna i nieskończona.
Doskonałym bowiem nazywamy to, co nie ma w sobie żadnego braku, żadnego niedomagania, żadnej skazy, żadnej ułomności, a ma to wszystko, co do całości jego natury należy. Taką pełnią wszelkiego dobra bez najmniejszych braków jest tylko sam — Bóg.
O nim uczy nas nieomylna wiara objawiona, że jest nieskończenie doskonały, bo posiada mądrość, potęgę, miłość, dobroć, piękność, sprawiedliwość, cierpliwość, miłosierdzie i wszystkie inne szlachetne przymioty i cnoty w najwyższym możliwie stopniu, tak że nic zgoła brakować Mu nie może, nic do pełności Jego dodać nie podobna.
Ucieleśnieniem zaś i uosobieniem tych wszystkich doskonałych i pełnych przymiotów i cnót, które wiara nam w Bogu wskazuje, lecz których my ludzie zmysłowi i cieleśni widzieć nie możemy, jest Wcielona Mądrość Boża, druga Osoba Boska, Syn Boży a nasz Zbawca, Jezus Chrystus.
On bowiem jest ,,obrazem Boga niewidzialnego, pierworodny wszego stworzenia“ (Col. 1, 15)...“ w Nim mieszka wszystka zupełność Bóstwa cieleśnie“ (Col. 2, 9). On jest ״jasnością chwały, Ojca i wyrażeniem istności Jego“ (Hebr. 1, 3). ,,W Nim upodobało się Ojcu, aby wszystka zupełność mieszkała“ (Col. 1, 19), pełność wszelkiej doskonałości, mądrości, łaski, potęgi. O Nim to powiedział Ojciec niebieski: Ten jest Syn mój miły, w którymem sobie dobrze upodobał: Jego słuchajcie (Mąt. 17, 5). Wolą Ojca wiecznego jest, aby ci, których On przejrzał i przeznaczył do chwały, byli podobni obrazowi Syna Jego, żeby On był pierworodnym między wielą braci“ (Rom. 8, 29).
Oto wzór wszelkiej i najidealniejszej doskonałości: Jezus Chrystus. Im więcej będziemy do Niego podobni przez naszą pokorę, czystość, sprawiedliwość, miłość, posłuszeństwo, ubóstwo, pracowitość, pobożność, umartwienie i inne cnoty, tym będziemy doskonalsi i świętsi.
To stanowi istotę doskonałości chrześcijańskiej, a nie żadne zewnętrzne tylko formy i praktyki pobożności.