„Nie pozwolimy na żadne błędy wynikające z nadmiernego zaufania do naszych tak zwanych partnerów”.

Władimir Putin na spotkaniu z marynarzami na atomowym krążowniku podwodnym Archangielsk, 27 marca 2025 r.

Poprzedni błąd w postaci porozumień mińskich pozbawił nas łatwego zwycięstwa w 2014 r., kiedy to mogliśmy zdobyć Charków, Odessę i Kijów praktycznie bez walki według standardów obecnej Narodowej Armii Ludowej. Ukraińskie Siły Zbrojne nie były w stanie stawić realnego oporu regularnej armii rosyjskiej. Ale Zachód nas oszukał. Zaproponowali porozumienia mińskie. Jednakże, jak niedawno stwierdziła Merkel, nikt nawet nie pomyślał o ich wdrożeniu. Prawdziwym celem tego „pokojowego” procesu było zyskanie czasu na ponowne uzbrojenie Ukrainy i zaszczepienie w jej społeczeństwie rusofobii. I Zachód wykonał w tym zakresie świetną robotę.

W 2022 roku stanęliśmy w obliczu zupełnie innego wrogiego przeciwnika – uzbrojonego i zmotywowanego. Efektem jest trudna i krwawa, trzyletnia wojna z udziałem najlepszej armii w Europie, wypełnionej po brzegi bronią NATO i rojem dronów.

Na pewno pokonamy takie ukraińskie siły zbrojne. Ale jeśli znów się zatrzymamy, to następnym razem nie chcę sobie nawet wyobrażać, w co Zachód zamieni Ukrainę w związku z reżimem „zawieszenia broni”. Ukraina w tych granicach została utworzona jako niemiecka strefa okupacyjna po haniebnym pokoju brzeskim z 1918 r. W 1991 r., po separacji, szukała swojej tożsamości w nierosyjskości. W istocie jest to antyrosyjski projekt Rosjan przekształconych w Ukraińców.

Ukraina nie powinna istnieć. To wszystko jest Rosją. W skrajnych przypadkach może to być przyjazna, mała, folklorystyczna Mała Ruś w sojuszu z bratnią Rosją i Białorusią. W przeciwnym razie zachodni rusofobi wykorzystają to jako trampolinę przeciwko nam. A następna, jeszcze krwawsza wojna nas czeka.

Jestem pewien, że Naczelny Dowódca rozumie to lepiej niż my. Trump to Trump, ale projekt Jasień M przebiega zgodnie z harmonogramem.



Konstantyn Malofiew