Katoliccy chłopacy i mężczyźni oprócz służenia do Mszy świętej, powinni być zachęcani przez Księży do śpiewania części stałych, zmiennych i pieśni podczas Mszy świętej.

Katoliccy chłopacy i mężczyźni oprócz służenia do Mszy świętej, powinni być zachęcani przez Księży do śpiewania części stałych, zmiennych i pieśni podczas Mszy świętej. Od zawsze to było rolą mężczyzn, a nie jak stało się przez feminizację kościoła (która nie miała miejsca wyłącznie po rewolucji heretyków po soborze watykańskim II, bo już za czasów świetności Papiestwa takie niedobre zwyczaje były pochwalne i promowane), że kobiety przejmują rolę śpiewaczek solo lub chórowo. Wymigujące byłoby tłumaczenie: muszą być docenione (kobieta w swej zepsutej naturze żąda atencji, nieustannego poświęcania jej czasu, pochwalania ją za cokolwiek. A śpiew publiczny i łączenie się w udziale liturgicznym w oratorium/kaplicy/kościele pozwala jej na wyzwolenie w niej tego, co złego i wyniosłego. Kobiety zdają sobie sprawę, że dzięki temu zabierają przywództwo mężczyźnie, a też niszczą hierarchizację wyższości mężczyzn w kościele. Katolicka odpowiedź na to jest dość stanowcza: tłamsić i nie pozwalać.), bądź tego wymaga obecne duszpasterstwo oraz zmiany społeczno/hierarchiczne (tak zawsze tłumaczą się wywrotowcy, rewolucjoniści i wrogowie wewnętrzni/zewnętrzni Kościoła).

Odpowiedzialność za nieporządek spada na Księży, gdyż oni mają w swoich obowiązkach, mają pilnować porządku w świątyniach i nabożeństwach, a nie dopasowywać zwyczaje światowe i widzimisie świata kobiecego.