Błogosławiony Idzi z Asyżu,
Wyzn. I. Zakonu. 23 kwietnia.
Nosząc jeszcze szatę świecką, brat Idzi za natchnieniem Ducha św. zaczął się namyślać, jakby we wszystkich czynach swoich podobać się tylko Bogu. Pragnącemu życia doskonalszego Bóg sam przybył z pomocą. Podówczas żył przecież św. Franciszek, nowy wysłaniec, przeznaczony od Boga, by był przykładem pokornego, pokutnego i świętego życia. Bernard z Kwintawalli i Piotr Kattani za radą św. Franciszka już byli rozdali wszystkie swe skarby ubogim i przyjęli byli szatę Braci Mniejszych. O tern słyszał Idzi, młodzieniec pełen zapału duchowego i szlachetności. Udał się więc do trzech onych świętych mężów, prosząc usilnie i z wielką pokorą św. Franciszka o przyjęcie do ich towarzystwa. Św. Franciszek zaprowadził go do swoich braci i zawołał mówiąc: „Pan Bóg przysłał nam brata dobrego, z którego się wszyscy radujmy w Panu!" Działo się to 23. kwietnia 1209 r. Po wspólnej uczcie, jakiej im dostarczyła skromność zakonna i pokutna, poszedł św. Franciszek z bratem Idzim do Asyżu, aby uprosić sukna na szatę dla nowego towarzysza. Majętności swoje oddał do cna między ubogich. Po przyjęciu brata Idziego poszli obaj do Marchji Ankońskiej, śpiewając w drodze i chwaląc Boga. Na tej to było podróży, kiedy błogosławiony Idzi, widząc, jak ich wszędy otaczano pochwałami i za szczytami, mówił do św. Franciszka: „Ojcze mój drogi, obawiam się, abyśmy się nie pozbawili chwały prawdziwej, doznawając tyle chwały przez ludzi".
Brat Idzi miał gorące pragnienie pielgrzymowania na miejsca święte, a św. Franciszek, poznawszy, że tak pobożny i pokorny brat swoim przykładem wszędzie dużo dobrego zdziałać może, pozwolił mu z ochotą tę pielgrzymkę. Najpierw więc poszedł brat Idzi do Compostelli w Hiszpanji zwiedzić grób św. Jakóba Starszego, a potem pospieszył do Jerozolimy na miejsca męki Pańskiej. We Włoszech zwiedził świątynię na górze Gargano, poświęconą świętem,u Michałowi Archaniołowi i miasto Bari, słynące z nabożeństwa do św. Mikołaja. Wszelkie te podróże odbywał pieszo, o żebranym chlebie, albo zarabiając sobie nań ręczną pracą, plótł kosze z sitowia, nosił wodę, pomagał w ogrodzie lub w kuchni, grzebał umarłych. Tak wśród trudu wielkiego i ubóstwa dobro wolnego wrócił do Panny Marji Anielskiej. W roku 1219 na kapitule rogożanej, gdzie zgromadziło się 5000 braci, nakazał mu św. Franciszek, aby z niektórymi towarzyszami poszedł do Afryki dla opowiadania Mahometom ewangelii św. Lecz skoro okręty z braćmi dobiły do Afryki, tamtejsi chrześcijanie, obawiając się wybuchu prześladowania chrześcijan, użyli gwałtu i podstępu, i na innym okręcie odwieźli braci z powrotem do Włoch. Teraz posłano brata Idziego w zacisze klasztorne blisko Perugji, gdzie aż do śmierci swojej pozostał. Od tego czasu żył wyłącznie dla Boga. Papież Grzegorz IX. dowiedział się o wielkich łaskach, nabożeństwie i licznych zachwyceniach, jakiemi go Bóg wsławiał. Przebywając wtenczas właśnie w pobliżu Perugji, zawezwał go do siebie. Mówił do niego o boskich i niebieskich rzeczach. W toku tej pobożnej rozmowy, brat Idzi, jak to często u niego bywało, padł w zachwycenie. Kiedy wrócił do przytomności prosił pokornie Ojca świętego o przebaczenie, dodając dla swego wytłumaczenia: „Jużci to jest taka moja wada, tracić przytomność". Następnie Papież prosił go o jaką dobrą zasadę dla załatwiania swoich trudnych zadań. Zawstydzony niezmiernie, tłumaczył się Idzi, jakoby Głowie Kościoła nie potrafił doradzać. Lecz na rozkaz Papieża pod posłuszeństwem, rzekł: „Ojcze święty, Świętobliwość Wasza musi w duszy swej mieć dwa oka; prawe oko musi patrzeć na rzeczy w niebie, lewe znów na te rzeczy ziemskie, któremi Świętobliwość Wasza wedle urzędu zawiaduje“. Przysposobiona tak gorliwem i głębokiem rozważaniem rzeczy Boskich, czysta dusza Idziego miała się unieść do ich wiecznego oglądania. Dnia 23. kwietnia 1262 roku umarł Idzi, w rocznicę swego wstąpienia do zakonu, do którego należał przez lat 53. Grób jego w kościele franciszkańskim w Perugji zawsze bywał w czci wielkiej. Papież Pius VI. pochwalił i potwierdził cześć błogosławionemu Idziemu wciąż oddaną.
NAUKA.
O dobrej intencji.
1. Stojąc przed Papieżem odpowiedział pokorny syn św. Franciszka na usilne pytanie, że trzeba prawe oko mieć ciągle zwrócone na rzeczy nadziemskie, a lewem okiem patrzeć na rzeczy ziemskie, tak i o tyle, o ile i jak tego wymaga nasz obowiązek. Tejże zdrowej zasady i sam błogosławiony brat Idzi wiernie przestrzegał. Ucząc się z jego świętego przykładu, powinniśmy dbać o czystą i dobrą intencję przy wszelkich przedsięwzięciach swoich. Jestto dla życia duchownego niezmiernej wagi i doniosłości. W tym celu warto sobie uprzytomnić naukę o zasłudze naszych uczynków. Uczynek, spełniony w stanie łaski poświęcającej, podoba się Panu Bogu i zasługuje nam na niebo, niezależnie od tego, czy to jest uczynek sam ze siebie dobry czy obojętny. W tem znaczeniu bowiem mówi Chrystus Pan: „Każde dobre drzewo rodzi dobre owoce ...Nie może drzewo dobre przynosić owoców złych" (Mat. 7. 17, 18). Tak przynajmniej sądzą niektórzy teologowie. Więc ich zdaniem nie trzebaby koniecznie, będąc w stanie łaski poświęcającej, wzbudzać dobrej intencji celem zjednania sobie zasług — bo wskutek niej wciąż zasługujemy, a to nawet przez uczynki obojętne dla chwały Bożej, to znaczy ani złe ani dobre. Nie są jednak zbyteczne jednego i drugiego rodzaju intencje, bo czyszczą i wzbogacają duszę. Intencja w każdym razie musi być czystą, nie wolno bowiem do uczynków dobrych dopuszczać intencji nieczystej, niedobrej, niewłaściwej bo taka intencja upośledzałaby nawet i najszlachetniejsze uczynki, jakoby robak, który niszczy i najpiękniejsze owoce. Zatem powinniśmy przez czystą intencję ze serca wypierać wszelkie niedobre, niewłaściwe intencje. Powinniśmy podjąć z niemy walkę, a ta pomnoży nasze zasługi. Doskonałość wymaga, abyśmy się ćwiczyli w zbudzaniu i d o b r y c h intencyj, bo uczynek dobry i doskonały przez taką dobrą intencję staje się lepszym i doskonalszym, a uczynek sam ze siebie obojętny będzie ku w y ł ą c z n e j chwale Bożej i ją przysporzy — a jeden jak drugi będzie tern pewniej dobrym i doskonałym, a kierunek serca naszego będzie prostym do Boga. W tem znaczeniu i celu mówi Apostoł święty: „Chociaż tedy jecie,, choć pijecie, choć co innego czynicie, wszystko ku chwale Bożej czyńcie!“ (I. Kor. 10, 31). Usiłujmy więc zawsze i wedle możności przy wszystkich uczynkach mieć czystą i dobrą intencją, a tak zapewnimy sobie zasługę i jej większą wiarę!