Życie Ś. RUPERTA Arcy-Biskupa Salisburskiego.
Zawsze Francja obfitowała w zacnych i pobożnych Mężów, w której się też i RUPERT urodził z krwi Królewskiej. W młodym wieku swoim przyjął Habit w Klasztorze Francuskim pod Regułą Ś. BENEDYKTA, który tamże wniósł Maury S. Ale świątobliwy Mąż nie mógł się utaić w ubogiej Celli Zakonnej, wydała go cnota, która się utaić nie może. Według zwyczaju dawnego Benedyktynów, brała chęć RUPERTA iść do Niemieckiej ziemi, dla pozyskania dusz Bogu, i już zdolnego Wolmacja na Biskupstwo swoje przyjęła. Tu RUPERTOWI trudność! bowiem mu powinności swojej Biskupiej pilnować trzeba, na której wiele ucierpieć należy. I tak się stało: bo Berengariusz świątobliwego Biskupa rozgami ubiwszy, z Miasta wypędził publicznie. Odebrawszy grubiański podarunek Mąż Boży, prosto udał się do Bawarii, tam szczęśliwie przedsięwziąwszy pracę, wkrótce Teodona Królewicza Bogu pozyskał. Ale kiedy w początkach swoich tak mu się szczęśliwie powiodło z głową, potrzeba mu też było koniecznie mieć pilne oko na członki; jeżeli Pasterza przywiódł do poznania Wiary Ś. starał się też i o owieczki jego. Dla czego Teodon w Juwanij RUPERTA uczynił Biskupem, a trzody swojej Pasterzem; tam zamyślał w Mieście o wystawieniu Klasztoru pod imieniem Ś. Piotra i wystawił. Już tedy wzmocniony RUPERT, na wszystkie strony, gdzie się tylko obrócił w Bawarii, wszędzie swego Klasztoru Mnichów porozesłał na opowiadanie Nauki Chrześcijańskiej. Erentrudę pokrewną swoję na górach osadził, i tam Ksienią uczynił w Klasztorze Reguły Ś. BENEDYKTA. A jako nigdy nie próżnuje pobożność, wkrótce to wymógł na Theodonie, żeby zasłużywszy sobie na miłość u syna Boskiego miał też wzgląd na Matkę jego, i na cześć Boga-Rodzicy Panny uczynił pamiątkę. Nie sprzeczał się Theodon, ale wraz w Etyndze założył fundamenta na Kościół, i Klasztor dla Synów Ś. BENEDYKTA, którzyby dniem i nocą chwalili Boga, i Matkę Najświętszą. Obaczyć teraz sławną Metropolią w Etyndze, i wspaniały Klasztor. Ale dosyć dotychczas pocił się w pracach RUPERT już mu się do śmierci przyprawiać trzeba. I tak jest, bo w sam dzień Zmartwychwstania Pańskiego z tym się pożegnał światem. Twierdzą, że sami Aniołowie staranie mieli o pogrzebie Ciała jego. Umarł Roku Chrystusowego sześćsetnego dwudziestego trzeciego. Po postanowieniu Biskupstwa, Roku pięćsetnego ośmdziesiątego wtórego. Bogu na Chwałe. Amen.
Albert. Opat u Ś. Piotra. Jepes. Hund. Baroniusz. Gabr. Buzelin, i inni.
Kalendarz Benedyktyński, Na każdy dzień roku. T.I, str. 375-376