Błogosławiony Dydak Józef (26 marca)

 Błogosławiony Dydak Józef

(Wyznawca z Pierwszego Zakonu 24-go marca).

W Kadiz w Hiszpanji południowej widziano często wcze­snym rankiem chłopaka klęczącego przed zamkniętą bramą kościelną. Wokoło panowała jeszcze cisza. Chłopak palcem lekko pukał w drzwi: „Jezu, już jestem“. A potem przykładał ucho do dziurki od klucza, nasłuchując, czy nie usłyszy odpowiedzi. Wreszcie przychodził kościelny, otwierał kościół. Uszczęśliwiony biegnie mały Dydak przed główny ołtarz. Znowu przedstawia nam się śliczny obraz. „Mały “ święty klęczący w czerwonym blasku lampki wiecznej. Swojemu przyjacielowi w tabernakulum przynosi serdeczne pozdrowienie poranne. Potem kapłanowi służy do pierwszej mszy św. — Na ołtarzu Baranek Boski, przy ołtarzu służy nieskalana, czysta dusza dziecięca, czysta i świeża jak biel liiji wiosennej.

Podpatrzmy błogosławionego jeszcze w domu rodziciel­skim. Noc. Wszystko pogrążone w głębokim śnie. Jeden tylko czuwa: anioł miłości pewnie go zbudził. Dydak przyklęka obok swego łóżka, wyciąga swe ramiona w kierunku kościoła. Śle Zba­wicielowi krótkie i ciche pozdrowienie. Potem znowu kładzie się spać. Prócz gwiazd na niebie, aniołów, którzy go strzegli, jego przyjaciela w tabernakulum, który w odpowiedzi słał swe błogo­sławieństwo, nikt nie wiedział o tem.

Mały Dydak stał się młodzieńcem. Zapukał pewnego dnia do furty klasztornej. Teraz mógł mieszkać razem ze swym przy­jacielem eucharystycznym pod jednym dachem. W Zakonie stał się Dydak apostołem swego wieku, drugim Pawłem dla Hiszpanji. Duch św. uczynił Dydaka dla jego pokory i cnoty największym kaznodzieją Hiszpanji. Przytem w pokucie i ofiarności nie zna prawie granic. Pokutą chciał ubłagać u Boga miłosierdzie dla grzesznej ludzkości. Gdy przełożony udzielał mu nagany z powo­du jego surowych ćwiczeń pokutnych, odpowiadał: „Moje grze­chy i grzechy ludzkości zmuszają mnie do tego. Którzy chcą pra­cować nad nawróceniem innych, pamiętać winni, że Pan włożył grzechy wszystkich na nich. Przez naszą pokutę musimy zadosyćuczynić za grzechy naszych braci, aby siebie i ich zachować od wiecznej zagłady. Nic byłoby nawet za wiele, gdybyśmy za nich ostatnie krople krwi ofiarowali“. Takim duchem ożywiony prze­szedł prawie całą Hiszpanję i wszędzie budził życie katolickie Za to nie zabrakło mu honorów. Został mianowany nadzwyczaj­nym konsultorem Kościoła, egzaminatorem synodalnym prawie wszystkich diecezyj Hiszpanji, kanonikiem honorowym i dokto­rem honorowym kilku uniwersytetów. Ostatnia jego godzina wy­biła w r. 1801, w 58 roku błogosławionego jego żywota. Papież Leon XIII zaliczył go w poczet Błogosławionych.

N A U K A.

Przebrzmiały echa zabaw karnawałowych. Świat się bawił, wyrzucał tysiące złotych na marne. A biedni swą nędzą tem do­ tkliwiej odczuwali. Kościół zaś rozpoczął swój okres pokuty i zadośćuczynienia za grzechy ludzkości. Lecz tylu ludzi głosu Kościoła nie słyszy. Sami wszystko chcą lepiej wiedzieć, sami wiedzą, jak i gdzie szukać zbawienia. Kto jednak ma słuszność, tego nie rozstrzygasz ani ty ani ja; Pan bowiem sam powiedział: Stroma i uciążliwa jest droga i wąska jest brama, prowadząca do nieba. Jak bardzo święci tern słowem się przejęli, wykazuje życie bł. Dydaka Józefa, Dwa momenty z jego życia nas uderzają: miłość do Jezusa i pokuta.

Gdzie jest twoja miłość do Jezusa! Smutne jest dziś po­łożenie ludzkości, bo ludzkość odwróciła się od Chrystusa. Papież chciałby widzieć znowu wszystkich złączonych w wspólnej mod­litwie i wspólnem ukorzeniu u stóp Chrystusa. Zawiedli wodzo­ wie samozwańczy, którzy zdradzili posłuszeństwo wobec najwyższego Wodza. Wrócić więc musimy do zaniedbanego Wodza na­czelnego, do Chrystusa. On ludzkości zwieść nie może. On sam miał prawo powiedzieć: „Jam jest drogą, prawdą i żywotem“. Dlatego On znowu musi się stać naszym Panem, naszym prawodawcą, Jemu podporządkować się musimy. Idźmy zwłaszcza teraz w czasie wielkiego postu do Jezusa Chrystusa. Idźmy gro­madnie do Stołu Pańskiego, żeby przebłagać Go za winy nasze i uprosić potrzebną nam pomoc i światło. Niech miłość nasza do Jezusa znowu się ożywi, zwłaszcza teraz w związku z 1900-leciem ustanowienia Najśw. Sakramentu Ołtarza, kiedy cały Rzym z udziałem Papieża i cały świat gotują się do złożenia uroczystego hołdu Jezusowi w Najśw. Sakramencie Eucharystji.

Z miłością do Jezusa Chrystusa powinna się łączyć pokuta za „to odwrócenie się od chrześcijańskiego prawa w życiu społecznem i gospodarczem“ (Encykl. Miłością Chryst. przynagleni). Niech zatem czas wielkiego postu będzie czasem szczególniejszego nastroju pokutnego, by, jak bł. Dydak Józef, Boga przebłagać za winy nasze i winy świata. Wprawdzie życie nasze już tak często jest pokutą. Mimo to każdy jeszcze w życiu często znajdzie spo­sobność, by sobie nałożyć jakiś post dobrowolny. Można sobie naprzykład odmówić coś z jedzenia, picia i palenia. Nie potrze­bujemy stosować takich ostrych praktyk pokutnych jak bł. Dy­dak Józef. Wystarczą te małe, codzienne pokuty i umartwienia, byle były spełnione z sercem ochotnem i w duchu ofiarnym. Niech zatem miłość do Jezusa i duch pokuty uświęci dusze nasze.



Szkoła Seraficka, 1934, R. 9, Z. 3, str.76-78