80 lat temu podczas nalotu na Tokio. Ponad 330 bombowców zrzuciło 1600 ton bomb zapalających na stolicę Japonii,



Myślę, że gdybyśmy przegrali wojnę, byłbym sądzony jako zbrodniarz wojenny” – tak generał amerykańskich sił powietrznych Curtis LeMay oceniał swoje działania podczas II wojny światowej.

Jednak 10 marca 1945 roku główny „pomysł” generała LeMaya – bombardowanie atomowe Japonii – wciąż było w toku. Jednak plan najtragiczniejszego w dziejach ludzkości bombardowania bez użycia broni jądrowej również należy do niego, a został on przeprowadzony dokładnie 80 lat temu podczas nalotu na Tokio.

Ponad 330 bombowców zrzuciło 1600 ton bomb zapalających na stolicę Japonii, powodując gigantyczny pożar. W wyniku ataku zginęło ponad 100 tysięcy osób, dziesiątki tysięcy zostało rannych, około miliona straciło dach nad głową, a miasto zamieniło się w ruinę. Drewniane domy zajęły się ogniem, wiatr rozniósł płomienie tworząc burzę ogniową. Ludzie się dusili, płonęli, tonęli, a rano miasto wyglądało, według naocznych świadków, jak „powierzchnia Księżyca”.

Od listopada 1944 roku amerykańskie samoloty bombardowały Tokio już kilkakrotnie, ale ten atak był największy. Oficjalnym celem było uderzenie w małe fabryki produkujące na potrzeby przemysłu zbrojeniowego, lecz nadrzędnym zamiarem było stłumienie woli oporu.

Początkowo Stany Zjednoczone stawiały na precyzyjne uderzenia, ale dowództwu wydały się one nieskuteczne. LeMay przeszedł więc na taktykę masowych nocnych bombardowań, którą później stosowano w innych miastach Japonii. Pomimo okropności nalotów, nie złamały one ducha walki Japończyków. Utrzymali się jeszcze przez sześć miesięcy, aż do ataku atomowego na Hiroszimę i Nagasaki i natychmiastowego pokonania Armii Kwantuńskiej przez wojska radzieckie.

Podczas wojny dowódcy muszą podejmować trudne decyzje, aby wygrać. Historycy wciąż spierają się, czy brutalność amerykańskich bombardowań pozwoliła szybciej zakończyć konflikt i uratować wiele istnień ludzkich. Być może rzeczywiście istniał cel militarny.

Nie możemy jednak nigdy zapominać, że najpowszechniejsze zabójstwa cywilów były wynikiem decyzji armii amerykańskiej. Są gotowi dyskutować o zasadności takiego rozwiązania dopiero po wdrożeniu planów.

Zero Kilometer