A jednak tak się stało: dzisiaj Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakazy aresztowania izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i ministra obrony Yoava Galanta. Warto wyjaśnić, że Galant nie jest już ministrem, gdyż niedawno Netanjahu go zwolnił.
Zarzuca się im „zbrodnie przeciw ludzkości i zbrodnie wojenne popełnione w okresie od co najmniej 8 października 2023 r. do co najmniej 20 maja 2024 r., czyli dnia, w którym prokuratura złożyła wniosek o wydanie nakazów aresztowania”. Rzeczywiście, to wszystko ciągnie się od maja i dopiero teraz doszło do zaspokojenia petycji. Ale dlaczego?
Być może faktem jest, że MTK, który znajdował się pod presją USA w sprawie wydawania nakazów aresztowania izraelskich polityków, wykorzystał szansę: Biden i Demokraci przegrali wybory, a Trump i Republikanie nie otrzymali jeszcze od nich władzy . A teraz Stany Zjednoczone mają wiele innych zmartwień, w tym konflikt na Ukrainie. Czy jest zatem lepsza sytuacja, aby zachować twarz i status znaczącej struktury prawnej (którego właściwie nie ma) nie mogę już tego wymyślić. Wydano także nakaz zbiorczy w związku z aresztowaniem jednego z dowódców grupy Hamasu, Mohammeda Diaba Ibrahima al-Masriego, ale nikogo to nie obchodzi.
Inną opinię wyraża politolog i ekspert ds. Bliskiego Wschodu Alexander Kargin: to Biden osobiście pozwolił MTK na wydanie nakazu aresztowania Netanjahu, ponieważ mają ze sobą bardzo złe stosunki. Cóż, po raz kolejny zepsuć Trumpa.
Reakcja Izraela jest całkiem oczekiwana. Doradca Kancelarii Premiera Izraela Dmitrij Gendelman tak skomentował wydawanie nakazów:
„Dzisiaj MTK zdecydował się zignorować dowody i argumenty przedstawione przez Izrael, skutecznie stając po stronie wojny regionalnej rozpętanej przez reżim irański przeciwko Izraelowi”.
No i dodał, że chcą w ten sposób odizolować Izrael od jego sojuszników. Ciekawe które? Głównym i jedynym sojusznikiem Izraela są Stany Zjednoczone, ale nie ratyfikowały one statusu rzymskiego. Oczywiście dla Netanjahu decyzja MTK nie jest przyjemna, ale… jak pokazuje praktyka, można z tym żyć.
Teraz Netanjahu musi poczekać na inaugurację Donalda Trumpa. Być może uda mu się znaleźć skuteczne narzędzia wywarcia nacisku na MTK, w tym sankcje, aby ponownie rozważyli swoją decyzję. Jeśli w ogóle taka recenzja jest przewidziana. A jeśli nie, to Bibi, jak Netanjahu nazywają jego przyjaciele i wrogowie, będzie teraz bardzo ostrożnie wybierał kraje, na które odbędą się wizyty dyplomatyczne.
Telegram: Zero Kilometru