Opieki Najśw. Maryi Panny Ostrobramskiej


 Lecz najuroczystszym i szczególnie rozrzewniającym jest ośmiodniowy obchód opieki najświętszej Panny Maryi, poczynający się trzeciej niedzieli listopada. Przez ośm dni kościół i ulica przepeł­nione są ludem, wieczorna litanija, bez względu na przykrą porę roku, liczy co dzień po kilka tysięcy modlących się. Ludzie obojej płci, różnego wieku, i różnych klas towarzystwa, zlewają się u stóp wspólnej Matki, w jedną chrześciańską rodzinę, stroją serca we wspólny akord, aby błagać o obronę Matkę miłosierdzia. Ostatni dzień a raczej ostatni wieczór w którym się odbywają konkluzyjne nieszpory, mało ma sobie podobnych w całem chrześciaństwie w Europie. Cała niemal ludność Wileńska, wysypuje się na ulicę, zajmuje kościół, galeryę, i zalewa ogromną przestrzeń od Ostrej-bramy, prawie aż do ratuszowego placu. A cała brama i cała ulica rzęsiście illuminowana, zdają się przez te ognie wyrażać powszechny zapał serc ku Tej której opieki święto się obchodzi. Nieszpory odby­wają się w kościele. Po ich ukończeniu Kapłan celebrujący zwykle biskup Wileński, pontyfikalnie ubrany, wchodzi do Ostrobramskiej kaplicy. Artyści co przedniejsi jakich Wilno posiada, wykonywają litaniję przy towarzyszeniu orkiestry miejscowej. Modlitwa wznosi się pod niebiosa, bicie kilkunastu tysięcy serc jej wtóruje. Po skończo­nej litanii pasterz wezwawszy pomocy Bożej zwraca się ku ludowi, i od wszystkich widzialny błogosławi modlących się i miasto. Nastaje uroczysta cisza; i przy rzęsistych ogniach illuminacyi, widać jak te kilkanaście tysięcy wiernych, jednem ożywione uczuciem, upada na kolana. Całe Wilno się modli. Na tle ciemnej nocy, w falach światła postać pasterza błogosławiącego ludowi, jakby w powietrzu wśród gwiazd się unosząca, wlewa w serca nadzieję że nie są daremnemi, i błogosławieństwa pasterskie i modły narodu, łkania i płacz serc rozrzewnionych rozlega się w ulicy; najobojętniejszy świadek tego świętego obrzędu, nadzwyczajnym uczuciem przejęty zostaje. Ale tu nie ma obojętnych, obojętność w takiej chwili byłaby świętokradztwem dowodem najwyższej zatwardziałości serca. W tym tłumie co się tu modli, nie ma serc zatwardziałych, bo tu lud czuje potrzebę tego błogosławieństwa i tych dusznych pociech jakie z Ostrej-bramy odnoszą.

Źródło: Ołtarzyk ostrobramski. str. XVI-XVII