4 listopada.
Szczęśliwem jest miasto Padwa na ziemi włoskiej, prawdziwe to gniazdo świętych, ojczyzna błogosławionych. Jaśniał tam cnotą za życia, a dziś po śmierci wzbudza podziw cudami św. Antoni Padewski — a iluż krom niego innych sług Bożych z tem miastem złączyło swe imię! I ta błogosławiona Helena, którą za patronkę w tym miesiącu bierzemy — tutaj się urodziła z dostojnego i zacnego rodu Enzelminów. Dziecinne jej lata były jakby proroctwem przyszłej świątobliwości, a zamiłowanie ciszy, świętego pokoju i skupienie duszy już w młodocianym wieku w znakomitym posiadała stopniu. Zaprawdę szczęśliwe te dusze, które już od pierwocin życia umieją stale służyć Panu Bogu.
W dwunastej wiośnie życia, za zezwoleniem rodziców swoich, postanowiła rozpocząć i żywot zakonny. A był tam w Padwie, podonczas za miastem ubożuchny klasztorek Panien Klarysek, przez sam ego św. Franciszka założony, zwany Arcello, w którym twardy i odosobniony żywot pędziły dziewice Bogu poślubione. Ich ubóstwo, zaparcie, a zwłaszcza piękne cnoty, którem i jaśniały, dziwnie nęciły mlodziuchną Helenę. Tam się więc udała i w r. 1219 przyjęła suknię zakonną.
Teraz była już w swoim żywiole i czuła
się zupełnie szczęśliwą. Cala oddała się modlitwie i pobożnym rozmyślaniom zwłaszcza o męce Chrystusa Pana. Zauważyły jednak
siostry zakonne. że często Helena trwając
na modlitwie i jakby w zachwyceniu, nagle
się dziwnie czemś przerażała i natychmiast
znak krzyża świętego na sobie kładła. Gdy
ją pytały co ją tak przeraża, mówiła: widziałam duchy jakieś, a niewiem od Boga li,
czy od szatana były nasłane, więc się żegnam, a one natychmiast znikają. Inną razą,
a było to już po błogosławionej śmierci św.
Patryarchy, gdy rozmyślała o przedziwnem i cudownem życiu jego, usłyszała obok siebie
glos do niej mówiący: „Możnym był Franciszek na ziemi, lecz najmożniejszym jest
w niebie“. Tegoż roku w uroczystość św. Michała Archanioła była w zachwyceniu; widziała jaśniejącą na niebie przedziwnym blaskiem drogę mleczną, po niej szło pięciu
Aniołów, a gdy już się zbliżyli do bram nieba,
na jedno mgnienie oka rozwarło się takowe
i jakby przemykającą błyskawicę, zobaczyła
cudowną piękność Dworu Niebieskiego i chwałę
świętych w niebie, a po za tem taki Majestat Boży wspaniały, że dech w niej zaparło
i nie mogąc przenieść widoku tych cudów
nieopisanych, aż omdlała z podziwu i coś,
jakby ją rzuciło na ziemię. Gdy ją siostry
zakonne nieraz później pytały co w onem niebie widziała, nie umiała opowiedzieć całej tam piękności i zwykle milkła, lecz w tejże
samej chwili w padała w zachwycenia, a oblicze jej tak cudownem naonczas promieniało szczęściem, że łatwem poznać było, że dusza o onych niebieskich rozmyśla roskoszach.
W jednem z takich zachwyceń objawił jej
Pan Bóg, że już niedługo na ziemi zabawi,
lecz przed śmiercią, ciężkie przyjdą na nią
krzyże. I rzeczywiście niedługo potem zachorzała, a czując, że to ostatnia jej słabość i Oblubieniec Niebieski przychodzi już po nią, zażądała św. Sakramentów. Zaledwie takowej
przyjęła, wnet jej mowę odjęło i wzrok straciła, całe zaś ciało tak strętwiało, że ruszyć
się nie mogła. Tylko po okropnie bolesnym wyrazie twarzy, domyśleć się było można,
jak straszliwe cierpi męki. Całe trzy miesiące przetrwała w tak niezmiernej kaźni,
wreszcie dnia 4 listopada r. 1231 oddała niepokalaną swą duszę Bogu, licząc lat zaledwie 24" Natychmiast po jej śmierci liczne ,
u jej grobu zjawiły się cuda. Miasto Padw a
czciło ją jak o błogosławioną, a gdy w roku
1509 dla rozszerzenia miasta, postanowiono
zburzyć klasztorek Arccllo, wtedy mieszkańcy własnym kosztem Pannom zakonnym wystawili nowy kościół i klasztor w Burgo i
tam ze czcią największą przeniesiono ciało
błogosławionej Heleny. Nowe cuda w krótce
rozsławiły to nowe miejsce spoczynku świętej dziewicy, dlatego Stolica Apostolska wzięła
rzecz tę pod rozwagę i po dokładnie przeprowadzonemu badaniu, ogłosiła Helenę Enzelminą błogosławioną i dzień 4 listopada
ku jej czci wyznaczyła. Z czego Bogu niechaj będzie chwała, a nam duszny pożytek.
Amen.
O. Czesław Bernardyn.
Dzwonek III Zakonu S. O. N. Franciszka Serafickiego. R.4, nr 11 (listopad 1888), str 386-389