Bł. Helena Enselmini, Dziewica, Franciszkanka (7 listopada)


Bł. HELENA ENZELMINA
4 listopada.

 Szczęśliwem jest miasto Padwa na ziemi włoskiej, prawdziwe to gniazdo świętych, ojczyzna błogosławionych. Jaśniał tam cnotą za życia, a dziś po śmierci wzbudza podziw cudami św. Antoni Padewski — a iluż krom niego innych sług Bożych z tem miastem złączyło swe imię! I ta błogosławiona Helena, którą za patronkę w tym miesiącu bierzemy — tutaj się urodziła z dostojnego i zacnego rodu Enzelminów. Dziecinne jej lata były jakby proroctwem przyszłej świątobliwości, a zamiłowanie ciszy, świętego pokoju i skupienie duszy już w młodocianym wieku  w znakomitym posiadała stopniu. Zaprawdę szczęśliwe te dusze, które już od pierwocin życia umieją stale służyć Panu Bogu.

W dwunastej wiośnie życia, za zezwoleniem rodziców swoich, postanowiła rozpocząć i żywot zakonny. A był tam w Padwie, podonczas za miastem ubożuchny klasztorek Panien Klarysek, przez sam ego św. Franciszka założony, zwany Arcello, w którym twardy i odosobniony żywot pędziły dziewice Bogu poślubione. Ich ubóstwo, zaparcie, a zwłaszcza piękne cnoty, którem i jaśniały, dziwnie nęciły mlodziuchną Helenę. Tam się więc udała i w r. 1219 przyjęła suknię zakonną.

Teraz była już w swoim żywiole i czuła się zupełnie szczęśliwą. Cala oddała się modlitwie i pobożnym rozmyślaniom zwłaszcza o męce Chrystusa Pana. Zauważyły jednak siostry zakonne. że często Helena trwając na modlitwie i jakby w zachwyceniu, nagle się dziwnie czemś przerażała i natychmiast znak krzyża świętego na sobie kładła. Gdy ją pytały co ją tak przeraża, mówiła: widziałam duchy jakieś, a niewiem od Boga li, czy od szatana były nasłane, więc się żegnam, a one natychmiast znikają. Inną razą, a było to już po błogosławionej śmierci św. Patryarchy, gdy rozmyślała o przedziwnem i cudownem życiu jego, usłyszała obok siebie glos do niej mówiący: „Możnym był Franciszek na ziemi, lecz najmożniejszym jest w niebie“. Tegoż roku w uroczystość św. Michała Archanioła była w zachwyceniu; widziała jaśniejącą na niebie przedziwnym blaskiem drogę mleczną, po niej szło pięciu Aniołów, a gdy już się zbliżyli do bram nieba, na jedno mgnienie oka rozwarło się takowe i jakby przemykającą błyskawicę, zobaczyła cudowną piękność Dworu Niebieskiego i chwałę świętych w niebie, a po za tem taki Majestat Boży wspaniały, że dech w niej zaparło i nie mogąc przenieść widoku tych cudów nieopisanych, aż omdlała z podziwu i coś, jakby ją rzuciło na ziemię. Gdy ją siostry zakonne nieraz później pytały co w onem niebie widziała, nie umiała opowiedzieć całej  tam piękności i zwykle milkła, lecz w tejże samej chwili w padała w zachwycenia, a oblicze jej tak cudownem naonczas promieniało szczęściem, że łatwem poznać było, że dusza o onych niebieskich rozmyśla roskoszach. W jednem z takich zachwyceń objawił jej Pan Bóg, że już niedługo na ziemi zabawi, lecz przed śmiercią, ciężkie przyjdą na nią krzyże. I rzeczywiście niedługo potem zachorzała, a czując, że to ostatnia jej słabość i Oblubieniec Niebieski przychodzi już po nią, zażądała św. Sakramentów. Zaledwie takowej przyjęła, wnet jej mowę odjęło i wzrok straciła, całe zaś ciało tak strętwiało, że ruszyć się nie mogła. Tylko po okropnie bolesnym wyrazie twarzy, domyśleć się było można, jak straszliwe cierpi męki. Całe trzy miesiące przetrwała w tak niezmiernej kaźni, wreszcie dnia 4 listopada r. 1231 oddała niepokalaną swą duszę Bogu, licząc lat zaledwie 24" Natychmiast po jej śmierci liczne , u jej grobu zjawiły się cuda. Miasto Padw a czciło ją jak o błogosławioną, a gdy w roku 1509 dla rozszerzenia miasta, postanowiono zburzyć klasztorek Arccllo, wtedy mieszkańcy własnym kosztem Pannom zakonnym wystawili nowy kościół i klasztor w Burgo i tam ze czcią największą przeniesiono ciało błogosławionej Heleny. Nowe cuda w krótce rozsławiły to nowe miejsce spoczynku świętej dziewicy, dlatego Stolica Apostolska wzięła rzecz tę pod rozwagę i po dokładnie przeprowadzonemu badaniu, ogłosiła Helenę Enzelminą błogosławioną i dzień 4 listopada ku jej czci wyznaczyła. Z czego Bogu niechaj będzie chwała, a nam duszny pożytek. Amen.

O. Czesław Bernardyn.


Dzwonek III Zakonu S. O. N. Franciszka Serafickiego. R.4, nr 11 (listopad 1888), str 386-389