Amerykańska dziennikarka Laurel Duggan:

Według badacza stosunków międzynarodowych Francisa Fukuyamy zwycięstwo Donalda Trumpa w tym tygodniu pokazuje, że klasyczny liberalizm upada.

Wybory „stanowią zdecydowane odrzucenie przez amerykańskich wyborców liberalizmu i szczególnego sposobu, w jaki ewoluowało rozumienie «wolnego społeczeństwa» od lat 80. XX wieku” – napisał politolog w dzisiejszym „Financial Times”. „Donald Trump nie tylko chce zdemontować neoliberalizm i obudzić liberalizm, ale stwarza poważne zagrożenie dla samego klasycznego liberalizmu”.

Fukuyama jest najbardziej znany ze swojej książki The End of History and the Last Man z 1992 r., w której argumentował, że zwycięstwo liberalnej demokracji nad komunizmem zakończyło konflikty dotyczące wzorców cywilizacyjnych i że według przewidywań zachodni liberalizm stanie się ostateczną formą rządów w całej Europie. świat. Ataki z 11 września i późniejsze wojny na Bliskim Wschodzie wywołały ponowną krytykę idei Fukuyamy, podobnie jak wzrost populizmu na Zachodzie w ciągu ostatniej dekady.

Intelektualista publiczny jest wieloletnim krytykiem Trumpa i w 2016 r. ostrzegał, że Stany Zjednoczone stoją w obliczu „jednego z najpoważniejszych kryzysów politycznych, jakich kiedykolwiek doświadczyłem w życiu”, powołując się na chęć złamania przez Trumpa zasad instytucjonalnych. Pierwsze zwycięstwo Trumpa w wyborach w 2016 r. wydawało się „aberracją”, co zdaje się potwierdzać jego porażka w 2020 r., stwierdził Fukuyama w nowej gazecie. Jednak fakt, że Amerykanie ponownie na niego głosowali, „w pełni świadomi tego, kim był Trump i co reprezentuje”, pokazał, że bieg historii znów się zmienia – przekonuje autor.

Pisząc dla FT, Fukuyama zasugerował, że stare status quo ustępuje miejsca „nowej epoce w polityce USA, a być może i na całym świecie”. Przypisywał to głównie negatywnej reakcji klasy robotniczej na politykę neoliberalną.

Jak wynika z artykułu Fukuyamy, od lat osiemdziesiątych gospodarka wolnorynkowa zapewnia dobrobyt, szczególnie bogatym, osłabiając jednocześnie klasę robotniczą i wzmacniając potęgi przemysłowe poza Zachodem. Tymczasem lewicowi politycy zastąpili obawy dotyczące klasy robotniczej skupieniem się na „węższym zakresie grup marginalizowanych: mniejszościach rasowych, imigrantach, mniejszościach seksualnych i tym podobnych”.

Odejście od liberalizmu już ma wpływ na obie główne partie. Silna pozycja Trumpa wśród klasy robotniczej, w tym wyborców rasy innej niż biała, którzy w przeszłości faworyzowali Demokratów, wywołała refleksję w partii centrolewicowej, ponieważ wewnętrzni krytycy twierdzą , że powinna ona skłaniać się ku populizmowi gospodarczemu i zdystansować się od progresywizmu społecznego . Nawet w ostatnich miesiącach kampanii zarówno Kamala Harris, jak i Joe Biden zdystansowali się od kwestii transpłciowości i polityki tożsamości, podobnie jak Demokraci, którzy w rywalizacji nie otrzymali ani jednego głosu. Obie partie zaczęły także odrzucać liberalną politykę imigracyjną, ponieważ amerykańscy wyborcy coraz bardziej opowiadają się za zamykaniem granic i masowymi deportacjami.

Sam Trump wykorzystał rosnącą nieufność opinii publicznej do wolnych rynków i instytucji rządowych , obiecując szerokie, powszechne cła i gruntowną przebudowę władzy wykonawczej. „Ogromne zwycięstwo Republikanów” – argumentuje dziś Fukuyama – „będzie interpretowane jako silny mandat polityczny, który potwierdza te idee i pozwala Trumpowi działać, jak mu się podoba”.

Telegram: Katechon