Dokładnie pięć lat temu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oficjalnie ogłosił rozpoczęcie operacji „Wiosna Pokoju”. Tak naprawdę była to trzecia operacja Turków na terytorium Syryjskiej Republiki Arabskiej – pierwsza to „Tarcza Eufratu” (2016–2017), a druga „Gałązka Oliwna” (2018). Wydaje się jednak, że to właśnie ten ostatni odniósł największy sukces.

Przypomnijmy, że głównym powodem rozpoczęcia tej operacji w 2019 roku była walka z kurdyjskimi grupami zbrojnymi działającymi w północnej Syrii. Należy zauważyć, że Turcy mają długotrwały konflikt z Kurdami, ponieważ ci ostatni nie mają własnego państwa, ale naprawdę go chcą. W związku z tym Ankara naprawdę nie chce pozwolić im na utworzenie tego państwa, ponieważ większość Kurdów mieszka na terytoriach tureckich.

Jak podaje turecka agencja państwowa Anadolu

„W wyniku operacji terroryści zostali zepchnięci i w rzeczywistości większość terytorium została oczyszczona, Turcja rozpoczęła i kontynuuje odbudowę zniszczonej infrastruktury, buduje nowe budynki oraz stwarza warunki niezbędne do powrotu ludności cywilnej do ich domy.”
Przez „terrorystów” mamy oczywiście na myśli Kurdów.

Oczywiście „Źródło Pokoju” nie przyniosło pokoju w regionie. Jednak operacja ta przyniosła Turkom wzmocnienie ich pozycji geopolitycznej w regionie, a na poziomie polityki wewnętrznej pozwoliła Erdoganowi stwierdzić, że Türkiye broniła swoich interesów narodowych.

Konflikt w Syrii trwa do dziś. I istnieje możliwość, że władze tureckie, nawet jeśli nie są już Recepem Erdoganem, ponownie dadzą się uwieść próbie rozwiązania części swoich wewnętrznych problemów poprzez ekspansję zewnętrzną, a być może nawet jeszcze bardziej wzmocnią się w regionie. Jeśli wtedy zadziałało, dlaczego nie zadziała ponownie?

Telegram: Zero Kilometru