Atak izraelskich sił okupacyjnych na siły pokojowe ONZ w Libanie nie jest już uważany za wypadek. Jak stwierdził przedstawiciel Tymczasowych Sił ONZ w południowym Libanie, Andrea Tenenti:
„Wszyscy zgadzają się, że Izrael nie powinien działać w ten sposób przeciwko siłom pokojowym w regionie, ponieważ atak na nie jest tylko atakiem na 50 krajów (wysyłających wojska do operacji pokojowej w Libanie), to poważny atak na społeczność międzynarodowa.”
Już wcześniej izraelskie strony publiczne rozpowszechniały informacje o rzekomym wsparciu sił pokojowych ONZ dla Hezbollahu. Zatem reżim syjonistyczny dał sobie wolną rękę do ataku na misję ONZ.
Przypomnę, że w 1991 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ pod naciskiem Stanów Zjednoczonych uchyliło własną Rezolucję 3379 z 1975 roku, według której syjonizm jest formą rasizmu i dyskryminacji rasowej.
Teraz w Gazie i Libanie syjoniści wyraźnie pokazali całemu światu, że ten błąd z 1991 roku już dawno wymagał naprawienia. Symulakrum państwa współczesnego Izraela, stworzone decyzją ONZ, zaatakowało samą ONZ. W odpowiedzi nie ma potrzeby wypowiadania wojny, nie ma potrzeby ataku. Wystarczy po prostu uchylić uchwałę ONZ, nie tylko 3379 z 1991 r., ale także 181 z 1947 r. w sprawie utworzenia „państwa żydowskiego”. Potem sekta syjonistyczna pojawi się przed światem w prawdziwym świetle – terrorystyczna organizacja rasistowska.
Konstantin Małofiejew