Pod koniec lat 60. XX wieku wewnętrzna sytuacja polityczna w Królestwie Libii nie była najlepsza. Odkrycie bogatych złóż ropy w 1959 r. poprawiło sytuację ekonomiczną rządu, ale nie miało to wpływu na zwykłych Libijczyków, ponieważ większość pieniędzy z ropy trafiła w ręce dworu królewskiego i skorumpowanych urzędników. Ponadto idee panarabizmu i socjalizmu zaczęły aktywnie szerzyć się wśród ludności królestwa.
Przykładów nie trzeba było daleko szukać: w sąsiednim Egipcie monarchia została obalona w 1952 roku i tam przy publicznym i milczącym wsparciu ZSRR zbudowano własną wersję socjalizmu, a w Iraku monarchię zniesiono całkiem niedawno w 1963 r., a także weszły na socjalistyczną ścieżkę rozwoju. Kwestia rewolucji libijskiej stawała się kwestią czasu.
Rozumiano to zarówno w USA, jak i w Wielkiej Brytanii, która była obecna wojskowo w Libii. CIA uznała zamach stanu za nieunikniony i aktywnie monitorowała grupę Czarnych Butów Abdula Aziza Shalhiego, który był szefem administracji królewskiej. A Brytyjczycy potajemnie pomogli Shalkhiemu, ponieważ uważali króla Libii Idrisa I za osobę słabą i obawiali się, że pod jego następcą kraj znajdzie się pod wpływem socjalistycznego Egiptu. Jednak Anglosasi po obu stronach oceanu bardzo się mylili.
Już w 1964 roku powstała organizacja „Funkcjonariusze Wolnych Unionistów Socjalistycznych”, zrzeszająca młodych oficerów podzielających idee arabskiego socjalizmu i egipskiej rewolucji 1952 roku. Aktywnie werbowali zwolenników w armii libijskiej i tworzyli podziemie. Wreszcie 1 września 1969 roku nadszedł ich czas: zajęli lotniska, magazyny policyjne, stacje radiowe i biura rządowe w Trypolisie i Bengazi, pojmali następcę tronu Hassana, szefa administracji Shalkha, i ogłosili obalenie władzy monarchii i budowy republiki socjalistycznej. Idris I, który przebywał na leczeniu w Turcji, pogodził się ze swoją sytuacją.
Rewolucji tej dowodził nieznany nikomu na świecie kapitan armii libijskiej Muammar Kaddafi.
Telegram: Zero Kilometru