obiecanej; wybrany z ksiąg Mojżeszowych, i z ksiąg jego.
Jozue z pokolenia Efraim, sługa był, najpierwszy sprawca i hetman Mojżesza, rzeczy, spraw i postępków jego najwięcej nad innych świadomy. Był wielki człowiek i pełny Ducha Bożego, wiarą i cnotami wszelakiemi ozdobiony, który i w mądrości Boskiej był wyćwiczony, wiele się od Mojżesza nauczywszy i żywota jego świętego uprzejmy był naśladowca. Jego na pierwszą wojnę przeciw Amalechitom wyprawił Mojżesz, na której on ręką i mieczem, a Mojżesz modlitwą i krzyżem, to jest: ręku na krzyż podniesieniem walcząc, starli moc nieprzyjacielską; siłą onego, który tak za nas rozpięty na drzewie być miał. Ten Jozue był między owymi dwanaście śpiegami, którzy naprzód ziemię obiecaną z rozkazania Mojżeszowego oglądali, jaka jest? co za ludzie? co za obrona? co za żywność i urodzaje ma? A gdy inni towarzysze jego wróciwszy się, złą myśl ludziom uczynili, mówiąc: Olbrzymowie są w tej ziemi, którą nam obiecał Bóg, ludzie waleczni, podbić się nam nie dadzą; miasta mają murami obtoczone aż do nieba, ziemia nieszczęśliwa, pożerająca obywatele swoje. I przywiedli oną fałszywą relacyą lud Boży do tego, iż zrozpaczywszy w nieodmiennych i prawdziwych obietnicach Boskich, wrócić się do Egiptu z wielką krzywdą czci Boskiej i zgubą swoją chcieli.
Tedy Jozue sam się z jednym Kalebem zastawił przeciw onym towarzyszom bojaźliwym i mówił do ludu śmiele: Ziemia, którąśmy widzieli, którą nam Pan Bóg obiecał, bardzo jest dobra i obfita, za pomocą Pańską wprowadzeni do niej będziemy; jest opływająca mlekiem i miodem. Nie chciejcie się przeciwić Panu Bogu i rozpaczać w mocy i prawdzie jego! nie bójcie się ludzi tamtych, jako chleb, tak je pojemy; nie mają obrony i dobrych rządów między sobą, a z nami jest Pan Bóg, który nas sprawuje i rządzi. To były słowa wielkiej wiary w Bogu i nadziei pełne tego mężnego Jozuego, na które gdy lud dbać nie chciał, tem jest skarany, iż żaden z nich, którzy widzieli cuda Boskie w Egipcie, jako ich Pan Bóg mocą wielką wywiódł, nie wszedł do obiecanej ziemi, ścierwy ich na puszczy są pogrzebione, a dzieciom ich ziścił Pan Bóg obietnice swoje, okrom tego Jozuego i Kaleba, którzy weszli do ziemi onej, iż uprzejmie Panu Bogu wierzyli, a od prawdy i mocy jego żadną się trudnością odrazić nie dali.
A wiedząc Mojżesz, iż i sam do ziemi onej wnijść i ludu Bożego wprowadzić nie miał (bo ziemia ona znaczyła pokój wieczny i ojczyznę naszę w Niebie, do której nas zakon i Mojżesz wprowadzić nie mógł, jedno ten Jezus, którego Jozue znaczył i Imię na sobie nosił) chcąc niewdzięcznym onym i po śmierci dobrze czynić i miłość im ojcowską pokazać; czasu jednego umawiał się tak Mojżesz z Panem
Bogiem: Gdyżeś mię tem pokarał miły Panie, iż oglądać onej ziemi nie mogę, proszę ciebie Pana wszystkiego stworzenia, opatrz ten lud przełożonym i wodzem, któryby wychodził i wchodził przed nimi i prowadził ich, aby nie był lud Boży jako owce bez pasterza. Na to mu Pan Bóg rzekł: Weź Jozuego syna Nun, męża, w którym jest Duch Boży i włóż rękę twoję na niego i postaw go przed Eleazarem kapłanem i przed wszystkim ludem i naucz go przed wszystkimi, jako się sprawować ma, a dasz mu część chwały twej, aby mu wszystek zbór synów Izraelskich posłuszny był. Gdy co czynić będzie miał, niech za niego Eleazar kapłan poradzi się Pana, i na kapłańskie słowo Jozue i lud wszystek z nim wychodzić będzie i wchodzić. I tak uczynił Mojżesz; postawił po sobie tego potomka; zdając mu posłuszeństwo ludu wszystkiego, ażeby też on sam kapłanowi posłuszny był, czyniąc tak, jako go z porady i woli Bożej nauczy.
Gdy tedy Mojżesz poszedł do Ojców swoich, Jozue świadomy dobrze będąc, co Mojżesz na onym urzędzie i przełożeństwie ucierpiał i jako niegdy na nim narzekał, bał się wstąpić na tak ciężką i trudną zwierzchność i drżąc na one wielkie ciężary, które przełożony nosić musi, posilony był od Pana Boga temi słowami: Jakom był z Mojżeszem, który wszystkie trudności około sprawowania ludu tego wytrwał i zwyciężył, tak też będę i z tobą; nie opuszczę cię i nie zostawię w trudnościach. Posilajże się a bądź mężem mocnym! Ty masz dzielić ziemię, którąm ojcom twoim obiecał, a póki żywy będziesz, nikt się tobie sprzeciwić nie będzie mógł; jedno zachowaj się tak, jako cię nauczył Mojżesz i zakon pełniąc, nie zbaczaj ani w lewo, ani w prawo, abyś zrozumiał sprawy swoje. Księgi zakonu Bożego, niech z ust twoich nie wychodzą, rozmyślaj w nich we dnie i w nocy, abyś wszystkiego, co jest pisano, przestrzegał, a tak prostować drogi twoje i rozumieć sprawy twe będziesz, jakie są. Nie bójże się, ja tobie rozkazuję; nie bój się, Pan z tobą, Bóg twój we wszystkiem będzie, co jedno poczniesz. O jako pocieszne słowa! O gdyby to wszyscy przełożeni zrozumieli, jako jest trudna i ciężka rzecz na urzędzie chrześciańskim siedzieć; któregoby się raczej bać, a nie wdzierać się na niego trzeba. A gdy na nim Pan Bóg postawi, niech dobrą myśl i powodzenie w tem mają, aby według zakonu Bożego i nauki kapłańskiej lud swój w pobożności sprawowali. Wtenczas, gdy Pana Boga, który im panowanie daje, słuchają, z nieprzyjaciół zwycięztwo, a u poddanych posłuszeństwo mają; bo gdy oni Boga-się boją, a woli jego słuchają i zakon jego pełnią, każdy się ich też nieprzyjaciel bać i poddani onych słuchać muszą; ale gdy się oni Boga nie boją, a najwyższego swego Króla nad królami nie słuchają, nie dziw jest, iż się im takim i ludzie, jakimi się oni Panu Bogu, stawią.
Tak posilony Jozue, najprzód wyprawił śpiegi do ziemi nieprzyjacielskiej, którzy przechowani u Raab nierządnicy w Jerychu, pierwszem mieście ziemi Ohananejskiej, oznajmili mu, iż lud on był strwożony i bojaźliwego serca, słysząc, co się stało Egiptowi i Faraonowi, jako Pan Bóg dla nich osuszył morze, a jako dwóch królów Seona i Oga na onej stronie Jordanu wygubili. Tedy Jozue ciągnąć już w ziemię ludziom kazał; a iż rzeka wielka Jordan przeszkadzała, prosił Pana Boga, aby on sam mocy swej użył, a nauczył go, jako on lud, którego było do bitwy sześć kroć sto tysięcy, dzieci zaś i niewiast bez liczby, przeprawić miał. Pan Bóg, który się być z nim obiecał, uczynił mu dziwny most albo przechód. Kazał Lewitom skrzynię onę służby Bożej nieść i stanąć z nią na brzegu rzeki. Skoro Lewitowie maczać nogi poczęli, wnet w rzece woda płynąca, w górę w stępować, jako wielka góra, którą było z dalekich miast widać, poczęła; a ta, co była na dole, zbiegła i ukazała się goła sucha ziemia; pokazał Pan Bóg przedziwną moc swoję, iż przeszli wszyscy suchą nogą rzekę onę. A woda się z góry pomału spuściła i napełniła rowy i brzegi swoje, jako pierwiej. O dziwna mocy Boska, której jest wszystko stworzenie powolne, odmieniające naturę swoję, gdy on każe. O niewypowiedziana opatrzności Boska nad tymi, którzy mu usługują. Jaka moc była i skrzyni onej, póki stała na dnie rzeki Jordanu, poty wody zalać jej nie śmiały.
O czem gdy królowie ziemi onej, którą Jozue z ludem wybranym osiąść i onych wygubić miał, relacyę wzięli, bardzo się przelękli. A Jozue on lud przeprawiony, do wojny gotując, od zakonu Bożego i nabożeństwa począł. Wszystkich obrzezać naprzód (bo oni, co się na puszczy przez lat czterdzieści rodzili, nie obrzezani byli) według prawa Bożego rozkazał, aby to, co się Bogu nie podobało, oddaliwszy od siebie, pomoc Boską na nieprzyjaciół swych mieć od niego mogli. Bo trudno zwyciężyć nieprzyjaciela, gdy Boga nie mamy przyjaciela. Sam się też Jozue na modlitwie Panu Bogu upokarzając, gdy wyszedł w pola Jerycha miasta i przeglądając miejsce, do oblężenia, ukazał mu się mąż stojący przeciw niemu z gołym mieczem. Jozue mniemając, aby był jaki człowiek, mężnem sercem puścił się do niego i pytał: jesteś nasz, czyliś nieprzyjacielski? A on mu rzekł: Nie jestem nieprzyjaciel, alem jest książę wojska Pańskiego i tu przyszedł. Był to, jako doktorowie mówią, Michał święty, stróż najwyższy i obrońca kościelny, dany na pomoc im i opanowanie ziemi onej; a Jozue pokłonił się aż do ziemi, mówiąc: Cóż Pan mój rozkazuje słudze swemu: Odpowie: Zdejm buty z nóg twoich, bo miejsce, na którem stoisz, święte jest, to jest dane na mieszkanie ludu Bożego poświęconego, z którego się już bałwochwalstwo i mieszkanie djabelskie wykorzenić ma.
Uczynił tak Jozue i tam z pokorą chwaląc Imię Boskie, był bardzo pocieszony, iż wiedział, że Pan Bóg
posłał swego Anioła, który miał wojsko jego prowadzić.
Natenczas już, skoro skosztował lud Boży pożytków i rodzajów ziemi, manna im ona ustała i dalej jej nigdy nie mieli. Najpierwsze pograniczne miasto w ziemi onej było Jerycho, dobrze obronne i obmurowane, którego dobywać chcąc, czego ręką nie mogli, to nabożeństwem i czczeniem onej Arki albo skrzyni Pańskiej sprawili. Bo na każdy dzień raz obchodząc z nią i czyniąc piękną, cichą i nabożną processyę, z kapłanami w kościelne stroje ubranymi, one mury przez sześć dni, siódmego dnia oznajmił Jozue, iż wziąść miasto mieli; i uczynił obwołany wyrok, żeby korzyść miasta onego, jako pierwsza z ręki Boskiej, wszystka szła na Pana Boga, a nikt z niej pożytku sobie nie czynił, aby na wszystek obóz grzechu i kary nie zaciągnęli. Złoto, srebro, miedź, żelazo, wszystko się do skarbu Pańskiego kościelnego obrócić ma; i nikomu życia nie darujcie. Raab tylko nierządnica żywa być ma, i z tymi, którzy się z nią w domu jej zamkną. Gdy tedy siódmego dnia z skrzynią oną obchodzili mury, kazał Jozue kapłanom w trąby kościelne zatrąbić, a ludziom wszystkim okrzyk wielki i wołanie uczynić, i wnet mury wszystkie zaraz (o dziwna mocy Boska) około miasta upadły i szedł każdy w miasto wolno tem miejscem, przeciw któremu stał. Wybili tedy wszystkich, począwszy od męża aż do niewiasty od dzieci aż do starych i do bydła; i spalili miasto ze wszystkiem co tam było, okrom złota, srebra, miedzi i żelaza, które na kościół albo przybytek Pański poświęcili. I przeklął Jozue miasto ono. Tedy poznali, iż Pan Bóg był z Jozuem i sława jego rozszerzała się po wszystkiej ziemi.
Lecz synowie Izraelscy przestąpili rozkazanie i ukradli to, co spalone, albo Bogu ofiarowane być miało;
jeden się taki Achan syn Charmi z pokolenia Juda znalazł. Za co rozgniewał się Pan Bóg na wszystkich tak, iż się im wnet wojna nieszczęściła; bo od miasta Haj, które wziąść chcieli, odpędzeni są i uciekając, trzydzieści i sześć ludzi między sobą stracili. Tedy się lud wszystek Boży przeląkł. A Jozue rozdzierając szaty swoje, padł na twarz przed skrzynią Bożą z innymi starszym i i posypowali głowy swe prochem. Modlił się Jozue mówiąc: Panie, czemuś nas przez Jordan przepraw ił, o to nas już zgładzą z ziemi, a twojego Imienia cześć i sława gdzie będzie? I usłyszał głos Boży: Wstań, nie leż twarzą na ziemi, oto lud zgrzeszył i przestąpił przykazanie moje; ukradli, skłamali i schowali pod ziemię rzecz zakazaną. Nie będzie się mógł lud ukazać nieprzyjaciołom swoim, owszem uciekać przed nimi będzie, póki pomazany jest, a klątwę na sobie nosi; a póki nie zgubicie tego, który grzech ten uczynił, poty z wami nie będę. Wstańże, a poświęć lud i powiedz im to, iż klątwa i przekleństwo jest między nimi.
Tedy Jozue dopytał się o Achanie, i rzekł mu: Synu miły, daj cześć Panu Bogu Izraelskiemu, spowiadaj
się, a powiedz, coś uczynił, nic nie taj przedemną. A on rzekł: Zgrzeszyłem ja przeciw Panu Bogu, bo tak uczyniłem: widziałem płaszcz piękny szkarłatny, srebra dwieście funtów i laskę złotą od pięćdziesiąt funtów, i pożądałem tego, a ukradłszy zagrzebałem w ziemi, tam a tam to znajdziecie. Tedy wziąść Jozue nie tylko to, co ukradł, ale synów i córki jego, woły, osły, namioty i wszystko naczynie jego i ukamionować go ludowi wszystkiemu, a to, co jego było, ogniem zgubić rozkazał. I mówił Jozue: Ztrwożyłeś nas: niechże cię też dziś Bóg zatrwoży. Potem Jozue w nocy zasadził lud jeden z tyłu tajemnie u miasta onego Haj, u którego byli porażeni; a sam z drugiej strony jawnie przyciągnął. I wyszedł król miasta onego przeciw nim z wojskiem swojem, a Jozue ustępować i jakoby uciekać kazał. Gdy ich za sobą daleko od miasta odwiódł, oni z tyłu przybiegli i wzięli miasto, które zapaliwszy w tył nieprzyjaciołom uderzyli. A Jozue obrócił swoich, którzy niby uciekali i potkać się kazał. Gdy tedy z obu stron mieli co czynić, wszyscy zbici są, miasto spalone i król żywo pojmany jest. A Jozue podniósłszy tarczę swoję, nie spuszczał ręki, aż wszyscy zabici są i zginęło ich dwanaście tysięcy.
Po tej bitwie wygranej, postawił Jozue ołtarz na górze Hebal, według rozkazania Mojżeszowego i ofiary na nim czyniąc, gdy około skrzyni lud wszystek stał, przed kapłanami między górą Hebal i między górą Garyzym, błogosławił ludziom Jozue, i czytał im zakon i obietnice Bożego błogosławieństwa, jeżeli będą dobrzy; i pogróżki przekleństwa, jeżeli będą źli, a woli Boskiej nie powolni. I gdy słuchali wszyscy z niewiastami i dziatkami, postawił im jako kazał Mojżesz, błogosławieństwo na górze Hebal, a przekleństwo na górze Garyzym, aby się jednego bali a drugiego chwycili; biorąc już dzierżawę obiecanej ziemi na służbę Bożą i czynienie woli jego.
Słysząc o zwycięztwie onem królowie Chananejscy, zbierali się w gromadę z wojskami swemi, chcąc się bronić, ale Gabaończycy chytro o zdrowiu swem sobie poradzili, bo wyprawili posłów do Jozuego w złych sukniach, w podartych butach i z suchym chlebem, pokoju prosząc. Jozue im powiedział: Jeżeliście tu blizcy, a obywatele tej ziemi, nam od Pana Boga danej, pokoju z wami czynić nie możemy, bo wszystka nam dana jest od Pana Boga naszego. A oni mówili: Jesteśmy z dalekiej strony, otośmy już na drodze zdarli szaty i buty, patrzcie jako suchy chleb mamy i twardy, któryśmy świeży z domu wzięli. Nie radząc się tedy Pana Boga uwierzył im Jozue i starsi ludu, i przysięgli im pokój. A nazajutrz ciągnąc, dowiedzieli się, iż Gabaon blizkiem już było miasto. Przyzwał posłów onych Jozue, mówiąc: Czemuście nas o szukali? Oni odpowiedzieli: Szło nam o gardła nasze: powiemy, iż wam Pan Bóg zwycięztwo wszędzie da, tak, jako dał nad innymi w Egipcie i za Jordanem. Tedy Jozue i lud przysięgi łamać nie chcąc, gardłem ich darowali; ale potomstwo ich, na posługę kościelną Jozue oddał, aby drwa rąbali i wodę na służbę Bożą nosili; na czem oni radzi przestali.
Słysząc królowie Chananejscy, iż się Gabaonitowie poddali Jozuemu, zebrali się na nich i dobywać ich, obiegłszy miasto chcieli; i przyciągnęło pięć królów pod miasto Gabaon. Nie omieszkał im przybyć na pomoc Jozue i nocą ciągnąc, uderzył na one wojska niezliczone i rozgromił wszystkich, których poraził Pan Bóg klęską wielką. Bo gdy uciekali, Pan Bóg puścił na nich deszcz z wielkich kamieni, tak, iż ich więcej poległo od kamieni, niżeli od miecza. A iż jeszcze gonić było i gubić ich potrzeba, a dzień się kończył, rzekł Jozue: Słońce! nie ruszaj się i miesiącu stój. I stanęło słońce i miesiąc, aż się lud pomścił nad nieprzyjaciółami swoimi. Stało tedy słońce wpół Nieba, a do zachodu się kwapiło, przez jeden dzień, gdy Pan Bogu słuchał głosu ludzkiego, a walczył za Izraelem. Mało ich do miast obronnych uciekło, a pięć królów zataiło się w jednej jaskini, z której wywleczonych Jozue pogubił. Wtenczas miast wiele wzięli i tracili wszystkich obywatelów, a z wojska Izraelskiego i jeden nie zginął.
Czwartą bitwę z wiódł z drugimi królami, którzy się także skupili mocną ręką i z wielkiem wojskiem przeciw ludowi Bożemu, u wody Meron; i poraził ich wielką liczbę, koniom ich żyły popodrzynał, a wozy ich popalił. Insumma, wszystką ziemię posiadł mieczem i wytracił lud w niej mieszkający; bo tak byli zatwardziałego serca, iż pokoju prosić nie chcieli, zaczem żadnego miłosierdzia godni nie byli. Co Pan Bóg uczynił za grzechy ich, iż wróżeniem, czarami, gusłami się bawili, dzieci swe djabłom ofiarowali, krew ich rozlewali i wszetecznie w cielesności i niesprawiedliwości żyli, nie słuchając Pana, ani służąc temu, których stworzył, i który uczynił Niebo i ziemię, i prawo im na sercu przyrodzone napisał tego zakazujące. Długo ich czekał Pan Bóg, a na zgubę się ich nie skwapiał; aż się skończyły i dopełniły grzechy ich nieznośne. Potem dał Pan Bóg pokój Jozuemu i ludowi swemu od wszystkich narodów, że żaden się nieprzyjaciel sprzeciwić nie śmiał, ale wszyscy pod moc ich podbici zostali; takiż jednego słowa nie było, którego by mu Pan Bóg nie spełnił, wszystko im, co obiecał, rzeczą samą uiścił.
A podzieliwszy ziemię każdemu pokoleniu, onych, którzy już byli wzięli części swoje z tamtej strony Jordanu, to jest Bubenitów, Gadytów i połowę Manassytów, puścił do domu; bo ci zostawiwszy żony, dzieci i bydło, szli na onę wojnę za Jordan z bracią swoją, których rozpuszczając, mówił: Wróćcie się do ziemi dzierżawy waszej, którą wam dał Mojżesz sługa Boży za Jordanem; jedno strzeżcie, a uczynkiem wypełniajcie zakon Boży i miłujcie Pana Boga waszego, chowając rozkazanie jego we wszystkich sprawach waszych. Stójcie przy nim, a służcie mu z całego serca i z całej duszy waszej, i błogosławiąc im puścił do domów. Wyszli tedy z wielką korzyścią złota, srebra, miedzi, żelaza i szat rozmaitych.
Idąc, na pamiątkę wojny onej, zbudowali nad Jordanem bardzo wielki ołtarz. Czego gdy się dowiedzieli bracia ich, synowie Izraelscy, zjechali się razem wszyscy do Sylp, aby na nich , jako na nieprzyjaciół jechali; wszakże ich pierwiej przez posłów przestrzegli , posławszy do nich Fineasa syna Elzazara kapłana i dziesięć panów z nim, wskazując im te słowa: Co to za przestępstwo wasze? Czemuście opuścili Pana Boga, a zbudowaliście sobie ołtarz świętokradzki, dzieląc się od służby jego? Wyście dziś zgrzeszyli przeciw Panu, a jutro na wszystek się lud Izraelski gniew jego o burzy? Jeżeli wam ziemia się wasza nie podoba, przenieście się do ziemi naszej, w której jest przybytek Pański, a mieszkajcie między nami; tylko żebyście się od Boga i od naszej społeczności nie dzielili, budując sobie ołtarz nad ołtarz Pański. On Achan sam przestąpił przykazanie Boże, a na wszystkich się gniew jego obalił; a to on sam jeden człowiek przestępny był; o gdyby sam jeden był zginął w grzechu swoim.
był zginął w grzechu swoim. Tak się byli o to bardzo zafrasowali, iż mniemali, aby sobie innego kościoła, innego ołtarza i innej wiary, a zatem i innego Boga szukali, a od nich się jako heretycy dzielić chcieli. I rozumieli, gdyby ich byli sami o to nie karali, że ich wszystkich samych Pan Bóg karać miał, o rozerwanie jedności świętej, która się najwięcej P. Bogu podoba, i która się jedną wiarą, jedną nauką, jednym najwyższym kapłanem, i jednym ołtarzem wiąże i trzyma. O gdyby dziś w to pilnie i z bojaźnią wejrzeli panowie i ci, którym Kościół i rzeczpospolita zlecona jest, jako cierpiąc rozerwanie takie i nie karząc go, gdy mogą, sami karani będą i zgubę swoję z takich niezgod, rozerwania i wielu wiar uczują. Lecz się im one troje pokolenia dobrze sprawiły, iż ołtarz on nie na ofiary żadne, ale na sarnę pamiątkę potomków uczynili, mówiąc: Nie daj Boże, abyśmy innego ołtarza szukać mieli, okrom Pańskiego który jest zbudowany w przybytku jego. To było wszystko mądrością i ostrożnością Jozuego uspokojono, aby zgoda, miłość i wiara jedna trwała.
A już bardzo stary będąc i blizki śmierci, zwołał do siebie lud wszystek do Sychem, i bojąc się, aby po jego śmierci Pana Boga swego, który ich wywiódł z Egiptu, nie zapomnieli, chciał ich testamentem swym utwierdzić, obowiązać i przysięgą przymierze umocnić. Pierwiej tedy doznawając statku ich, mówił: Oto wam spełnił Pan Bóg wszystko, co obiecał; dał wam ziemię gotową, na którąście nie robili; dał wam miasta i domy, których nie budowaliście; dał wam winnice i oliwne sady, których nie szczepiliście; bójcież się i chwalcie Pana, a służcie mu całem sercem i prawdziwem, i wyrzućcie bogi, którym służyli przodkowie wasi w Mezopotamii i w Egipcie. A jeśli to się wam złe być zda, abyście służyli Panu, oto dziś sobie obierajcie to, co się wam podoba, komu służyć macie? czy bogom? czy Panu? ja i dom mój, służyć Panu będę. A lud wszystek krzyknął: Nie daj Boże, abyśmy opuścić Pana mieli. Pan Bóg nasz, tak wiele cudów nam swoich na naszą obronę pokazał, jemu służyć będziemy, bo on sam jest Bóg nasz. A Jozue rzekł: Rozmyślajcie się dobrze; nie możecie wy temu Panu służyć, bo Pan jest święty, mocny i obstawający o cześć swoję, nie przepuści złościom waszym; a jeżeli go opuścicie, a obrócicie się do cudzych bogów, odwróci się od was, pokarze was i pogubi, chociaż wam pierwiej dobrze czynił. A oni znowu krzyknęli: Nie będzie to tak, jako mówisz, ale Panu służyć będziemy.
Gdy ich tedy tak doświadczał, chcąc pokazać on ich statek i obietnice, uczynił przymierze i przysięgą mocno potwierdził, aby się nie skłaniali do inszych bogów, i nauczył ich, jako się zachować i sądzić mieli. Zatem położył na znak przymierza ich z Bogiem, wielki kamień pod dębem, aby się kiedy nie zaparli i nie skłamali Panu Bogu swemu, i odprawił je do domu, a sam też potem poszedł do ojców swoich, bo nie bawiąc umarł. Żył Jozue sto i dziesięć lat, pochowali go na dzierżawie jego Thamnathsare. I służył lud Izraelski Panu Bogu po wszystkie czasy żywota Jozuego i starców długo żyjących, którzy widzieli sprawy Boskie, które czynił z ludem swym. Kości też Józefowe, które byli z Egiptu wynieśli, pochowali w Sychem; za królowania Boga w Trójcy jedynego, któremu cześć bez końca na wieki wieków, Amen