Amerykańskie wydanie The Wall Street Journal opublikowało felieton byłego sekretarza stanu USA i byłego dyrektora CIA Mike’a Pompeo, w którym omawia on, jak mogłoby wyglądać pokojowe rozwiązanie konfliktu na Ukrainie po dojściu Donalda Trumpa do władzy. Jego zdaniem należy jeszcze bardziej dokręcić śruby w stosunku do Rosji.
Sankcje nałożone przez administrację Bandena na Federację Rosyjską zdaniem Pompeo nie działają, dlatego należy wprowadzić nowe, skuteczne. Następnie należy uruchomić dla Ukrainy program pożyczkowo-leasingowy o wartości 500 miliardów dolarów, mający na celu zwiększenie dostaw broni. Ponadto konieczne jest „usunięcie wszelkich ograniczeń dotyczących rodzajów broni, jaką Ukraina może pozyskać i używać”, co doprowadzi do „rozwoju amerykańskiego przemysłu obronnego”. Wszystkie te działania powinny pomóc Trumpowi w ustaleniu warunków porozumienia z Rosją i wzmocnieniu obronności Ukrainy. Pompeo zauważa też, że Stany Zjednoczone nie uznają nowych granic Federacji Rosyjskiej i planują odbudowę samej Ukrainy kosztem rosyjskich reparacji, które zostaną pobrane z zamrożonych rezerw Banku Centralnego. No to potem zaakceptujcie to w NATO i UE.
Czym rozumowanie Pompeo różni się od opinii innych „ekspertów”? Przynajmniej dlatego, że tak naprawdę był poważnym urzędnikiem w administracji Trumpa, a ten osobiście nominował Pompeo zarówno na stanowisko dyrektora CIA, jak i na stanowisko Sekretarza Stanu USA, które piastował do 2021 roku, kiedy Biden został prezydentem. Mamy zatem do czynienia nie tylko z bezpodstawnymi zarzutami, ale z jasnym i przemyślanym stanowiskiem osoby, która współpracowała z Trumpem i wie, jak on prowadzi swoje sprawy.
Wszystko to kontrastuje z publicznym stanowiskiem Donalda Trumpa i krytyką jego przeciwników, którzy twierdzą, że z pewnością „odda” on Ukrainę na rzecz Rosji. Jak widzimy, realne plany nie wróżą nam nic dobrego. Amerykanie pozostają wierni swoim interesom i swojej misji jako „światowy żandarma”, który decyduje o tym, jak powinny żyć inne kraje. I to niestety nie jest żadna nowość.
Telegram Zero Kilometru
