Św. Maria z Agredy: Pozdrowienie które uczyniła najśw. Matka św. Elżbiecie, poświęcenie św. Jana Chrzciciela
Rozdział 17.
Pozdrowienie które uczyniła najśw. Matka świętej Elżbiecie, i poświęcenie świętego Jana.
133. Gdy się skończył szósty miesiąc brzemienia świętej Elżbiety, przyszła najśw. Matka w dom Zacharjasza, Jan w żywocie macierzeńskim, lubo osobliwej był czerstwy względem ciała, ale co do duszy w ciemnościach pierworodnego grzechu zostawał. Aleć prorokowi i posłańcowi swojemu chciał osobliwszy wzgląd i łaskę wyświadczyć Pan, i poprzedzić jego narodzenie światłem łaski i uwolnieniem od grzechu pierworodnego. Gdy pierwszy raz powitała świętą Elżbietę najśw. Panna, obydwie poszły na osobność, gdzie zaraz najświętsza Matka powtórnie powitała krewną swoję mówiąc: „Bóg niech cię zdrową uczyni pokrewna i najukochańsza moja, i Boskie Jego światło, niechaj ci da łaskę i życie. Kiedy usłyszała ten głos najświętszej Matki Elżbieta, zaraz napełniona była Duchem świętym i wewnętrznie oświecona, zaraz wielce wysokie tajemnice poznała. Za głosem Marji jako instrumentem, począł Chrystus wykonywać władzą daną sobie od wiecznego Ojca, na zbawienie i usprawiedliwienie dusz, jako Odkupicielowi ich. Te władzą że miał zacząć jako człowiek, a jeszcze w żywocie macierzeńskim w maleńkiem ciałeczku, ośm dni dopiero od poczęcia (rzecz prawie nie słychanego cudu) w ułożeniu ciała pokornem do uproszenia, ułożony modlił się i Ojca niebieskiego o poświęcenie Jana prosił, co i uprosił Trójcy przenajświętszej. Trzeci był św. Jan, za którego się w szczególności modlił jeszcze w żywocie macierzeńskim Pan Jezus. Pierwsza była: która we wszystkiem pierwszeństwo trzyma najświętsza Matka, i Drugi był św. Józef, a: trzeci był ten Jan chrzciciel. W ten czas Pan Jezus przedstawiał i ofiarował zasługi swoje mękę i śmierć, którą miał dla zbawienia ludzkiego podjąć, i względem tego wyraźnie prosił za Janem , żeby się świętym, jako posłaniec Jego narodził. Jakoż prośbie synowskiej we wszystkiem dosyć uczynił Ojciec przedwieczny. To się wszystko stało, nim jeszcze wydała głos na powitanie Elżbiety najśw. Matka. A gdy poczęła mówić słowa powitania, wejrzał Pan Bóg na Jana w żywocie macierzeńskim zostającego, dając mu doskonałe używanie rozumu, osobliwemi pomocami oświecając go, żeby się gotował poznający i rozumiejący to, co się na dobro jego działo. Gdy tedy to przybyło przysposobienie poświęcony był, i od grzechu pierworodnego uwolniony; przysposobiony za syna i owszem napełniony Duchem świętym z wszelką pełnością łaski, darów, cnót i wszystkie jego siły poświęcone i rozumowi poddane zostały. Tegoż samego czasu szczęśliwa owa dziecina, widziała Słowo wcielone, gdy wnętrzność Matki Jego przezroczyste jako szkło, podobne także wnętrzności najświętszej Matki, przezroczytsze nad krzyształ stały się, gdzie widząc Stwórcę i Odkupiciela swojego, na kolana padłszy oddał mu ukłon. I to było wzruszenie, to wyskoczenie tej dzieciny, które w żywocie swoim św. Elżbieta poczuła. Wiele za tem dobrodziejstwem uczynił aktów cnót, Jan św. jako to: wiary, nadziei, miłości Bożej, religii, wdzięczności, pokory, nabożeństwa i innych, i zaraz od tego momentu poczuł sobie zasługiwać i róść w świątobliwości, której nigdy nie opuścił. Sama także matka Elżbieta, poznała tajemnice wcielenia Słowa i poświęcenie syna swojego, i koniec do którego przedziwne te tajemnice zmierzały. Niemniej poznała czystość i przewyższająca inne godność Boga-Rodzicy Panny, która pod tenczas zachwycona była do widzenia tych tajemnic, które Bóg czynił przez najświętszego Syna swego, i tak nie jako ubóstwiona i pełna światłości i poznania z użyczonego sobie daru światła, jakie mają ciała uwielbione. Święta zaś Elżbieta tak objaśniona w Niej jako w najczystszej krzyształowej lektyce, Boga człowieka widziała. Wszystkich zaś tych cudów sposobnem i dostatecznem narzędziem, był głos najśw. Matki w uszach Boskich, nie mniej potężny i mocny, jako wdzięczny i miły a była zaś ta wszystka moc zstępująca z najpotężniejszego owego Słowa: Niech mi się stanie według słowa twego, przez które jednorodzonego Syna Boskiego z ojcowskiego łona do panieńskiego swego żywota niejako sciągnęła.
134. Święta Elżbieta tak wielkie tajemnice uważając, duchem Boskim wzruszona, wyniosłym głosem mówić poczęła owe słow a, które opisuje św. Łukasz: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twego i t. d., w których słowach wielkie pochwały i godność najświętszej Matki wyraziła, poznając z światła Bożego, co sprawiła i co czyni i co na po tym czynić miała. Toż także widział Jan św. w żywocie macierzeńskim zostający, jako wzajemnie wiedziała św. Elżbieta o poświęceniu Jana, i dla tego, jako narzędzie tej łaski, wynosiła chwałą najświętszą Matkę.
Na te słowa odpowiedziała najświętsza Panna, wszystkę chwałę obracając do Boga. Wielbi dusza moja Pana, i rozradował się duch mój, w Bogu Zbawicielu moim i t. d. A jako pierwsza była św. Elżbieta, która to najświętsze pienie słyszała, tak pierwsza była, która go zrozumiała i wiele w nim zamykających się tajemnic. W tem pieniu wyrażona sprawiedliwość Boska względem pokornych, wielkość dzieł Boskich względem Marji; miłosierdzie Boskie względem Niejże, które i na cały naród ludzki zlało się; sprawiedliwość Boska wywracająca pysznych i strącająca, jako się stało lucyferowi i jego złym aniołom. Opowiada jako Bóg napełnia dobrami ubogich, to jest: sprawuje że obfitują w skarbach łaski i chwały, a bogaczów z swemi bogactwami i próżnością świata nadętych odprawuje i oddala próżnemi.
Po owej świętej rozmowie św. Elżbieta cały dom swój najświętszej Matce, żeby Jej służył ofiarowała, a do mieszkania osobny pokoik, w którym się więc sama modlić zwykła była, do tego nikt nie w chodził, tylko te dwie białogłowy. Wdzięcznie przyjęła najświętsza Matka to mieszkanie, wzajemnie ofiarowała się do usług Elżbiecie mówiąc: że dla tego do niej przyszła, aby ją nawiedziła i pocieszyła. Już się poczynała noc, kiedy najświętsza Panna i Elżbieta po długiej rozmowie wyszły z owej osobności. Po tym poszła najświętsza Panna obaczyć się z Zacharjaszem, którego jeszcze do tychczas był związany język i niemy; prosiła od niego jako od świętego męża i kapłana Bożego o błogosławieństwo, które i uprosiła, "jeszcze mu jednak w niemocy jego nie dała ratunku, ale tylko w powszechności za niego się modliła. Święta Elżbieta zaś, widząc zacność, i szczęśliwość świętego Józefa (lubo jeszcze jemu niewiadomą) wszelka ludzkość, cześć i poszanowanie jemu świadczyła, zaś po trzech dniach w domu Zachariasza strawionych, prosił najświętszej oblubięnicy swojej o pozwolenie, żeby się powrócił do Nazaretu, co otrzymawszy tak uczynił, zmówiwszy się na który czas miał znowu przyjść do najświętszej oblubienicy swojej, która się u Elżbiety pozostała była.