2-go Czerwca.
ŚWIĘTYCH MARCELINA I PIOTRA
MĘCZENNIKÓW.
Żyli około roku Pańskiego 280.
(Szczegóły ich męczeństwa opisane były przez świętego Damaza Papieża, w ich wieku żyjącego).
Święty Marcelin był kapłanem w Rzymie, a święty Piotr klerykiem i Egzorcystą. to jest przeznaczonym do sprawowania obrzędu wypędzania czartów z ciał opętanych. Żyli przy końcu wieku trzeciego.
Wysoka ich świątobliwość i gorliwość w służbie Kościoła, ściągnęła na nich uwagę pogan, w chwili gdy cesarz Dyoklecyan rozpoczął srogie prześladowanie chrześcijan. Piotra imię głośnóm się stało, z powodu cudów jakie czynił; oskarżono go też przed Selenem zastępcą podówczas Wielkorządcy Rzymskiego, jako sławnego przeciwnika czci oddawanej bożyszczom. Został schwytany, kilkakroć okrutnie ochłostany, i w końcu w kajdany okutego wtrącono do więzienia.
Zamknięty w ciemnej piwnicy, okryty ranami, nie posiadał się z radości, że mu dał Pan Bóg cierpieć za wiarę świętą, i dzień i noc opiewywał chwałę Najwyższego, Dnia pewnego zauważył, że jego strażnik, nazwiskiem Artemi, bardzo był zasmucony i ciągle miał łzy w oczach. Święty spytał go o powód zmartwienia. „Płaczę, powiedział mu strażnik, gdyż córka moja którą bardzo kocham, od lat kilku opętaną jest od złego ducha, który ją ciężko dręczy, wykręcając jej wszystkie członki, i właśnie wyszedłszy z domu w takim stanie zostawiłem ją teraz." —„Jeśli to tylko jest powodem twojego smutku, odrzekł Święty, łatwo cię w tem pocieszyć."—„A to w jak i sposób?" zapytał Artemi-—„Wyzwalając od czarta twoję córkę" odrzekł mu sługa Boży.—„Zapewne, powiada Artemi, ale któż z ludzi albo z bożków mocen to uczynić."—„Ja, mówi Piotr święty, a to przez moc Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga któremu służę." Strażnik uśmiechnął się na te słowa. „jeżeli tak jest, powiada, jakżeś ty głupi, że wszechmocności swego Pana nie używasz dla wydobycia siebie samego z więzienia i z kajdan." — „Może mnie wybawić i z więzienia i z kajdan Pan mój Jezus Chrystus, odrzekł Piotr, lecz właśnie z miłości Swojej ku mnie nie czyni togo, aby mi za to wieczną koroną zapłacił. Dla chrześcijanina męki i śmierć poniesione za wiarę, są największem szczęściem."— „Cokolwiek bądź, rzekł Artomi, jeżeli chcesz abym w Boga twojego uwierzył, skrusz twoje kajdany, wyjdź z więzienia pomimo żołnierzy którzy cię strzegą, i uzdrów moję córkę." I to mówiąc z szyderstwem, odszedł, a jeszcze pilniej niż wprzódy zamknął rygle i silniej obwarował wejście do więzienia Piotra.
Artemi przybywszy do domu rzekł do Kandyty żony swojej: „Mam w więzieniu młodego chrześcijanina, który dostał pomieszania zmysłów: wyobraża sobie że z mocy Jezusa Chrystusa, którego Bogiem uznaje, wyzwoli od szatan a córkę naszę Paulinę. Ja zaś mu powiedziałem, aby dla dowiedzenia mi wszechmocności swojego Boga, sam najprzód wyzwolił się z więzienia i tu przyszedł, a odchodząc podwójne kajdany włożyłem na niego, i straż pomnożyłem."—„Lecz jeśli on, odpowiedziała Kandyda, dotrzyma słowa, wtedy będzie to dowodem, że Bóg jego jest Bogiem prawdziwym." — „Chybaś i ty oszalała, odrzekł Artemi; gdyby Jowisz ze wszystki i naszymi bożkami chciał go wydobyć z wiezienia, nie dokazałby tego." Tak rozmawiali, gdy oto Piotr cudownie z więzienia wybawiony, stanął przed nimi odziany w bieli i krzyż trzymający w ręku. Na widok tak wyraźnego cudu Artemi i Kandyda padli do nóg Świętem u, i rozpływając się we łzach zawołali: „Zaprawdę wszechmocnym jest Chrystus, Bóg Chrześcijański!" Nadbiegła też, i Paulina, a dowiadując się co się stało, gdy do nóg Piotra także upadła, w tejże chwili od złego ducha uwolnioną została, który wyszedł z niej wołając: „O! Pietrze, moc Jezusa Chrystusa która jest w tobie wygania mnie."
Rozgłos tego cudu, ściągnął do mieszkania Artemiego wielką liczbę pogan, którzy takim objawem mocy Bożej nawróceni, prosili o Chrzest święty. Piotr poszedł po błogosławionego Marcelego, aby on jako kapłan, przygotował ich do Chrztu świętego i ten Sakrament im udzielił. Tymczasem Artemi udał się do więzienia, i uwolnił wszystkich chrześcijan i tych pogan którzy oświadczyli iż chcą przyjąć wiarę świętą.
Choroba, w którą podówczas zapadł był Sereniusz Wicerządca Rzymski, dała czas świętemu Marcelemu i Piotrowi, przez kilka tygodni wyuczać zasad religii nowo nawróconych, i usposabiać ich do męczeństwa. Lecz skoro ten tyran wyzdrowiał, zawezwał do siebie Artemiego i rozkazał mu aby wszystkich więźniów stawił przed nim .—„Panie, odrzekł mu strażnik, w więzieniu nie masz nikogo, a tylko Marcelin kapłan, Piotr Egzorcysta i ja, gotowi jesteśmy na twoje rozkazy.“ Sereniusz dowiedziawszy się o wszysckiem, kazał zbić Artemiego ołowianymi knutami, a przyzwawszy Marcelina i Piotra rzekł do nich: „To samo i was czeka, jeśli nie wyrzeczecie się Jezusa Chrystusa, oddając zaraz cześć bogom naszym."- „Broń nas Boże, odpowiedzał święty Marcelin od takiej zbrodni: jeden jest Bóg tylko Jezus Chrystus, mocą którego twoi więźniowie wyzwoleni zostali. Nie obwiniaj nas o cud ten, lecz i sam poznaj w nim Boga prawdziwego i cześć Mu oddąj.“
Na to Sereniusz wpadłszy, w gniew straszny, kazał okrutnie zbić Marcelina, do krwi sieczonego zaprowadzić do więzienia i położyć na kawałkach szkła potłuczonego. Do Piotra zaś powiedział: „Jeśli dziś ofiary Bogom nie uczynisz, jutro oddam cię na pożarcie dzikim zwierzętom" Na co Piotr mu odrzekł: „Dziwię się iż cię Sereniuszem (x) to jest świetnym zowią, boś ty jest ciemny, sądząc iż groźbą męki, potrafisz przywieść mnie do odstępstwa wiary świętej, i gdy zamiast iżbyś prosił Marcelina jako kapłana, aby cię on ochrzcił i z grzechów rozwiązał, tyś go skatować i uwięzić kazał. Ostrzegam cię iż on z tej męki w Niebie weselić się będzie, ale ciebie wieczny płacz czeka."
Usłyszawszy to Sereniusz kazał świętego Piotra w trącić także do więzienia i wziąść na tortury." Lecz Pan Bóg przybył obu tym świętym Męczennikom znowu na pomoc. Tejże nocy wszedł do więzienia Marcelina Anioł, zdjął z niego kajdany i poszedłszy z nim do Piotra, i jego z tortury wyzwolił, a potem obydwóch zaprowadził na miejsce gdzie chrześcijanie tajemnie zgromadzeni byli na modlitwę. Obaj Święci kilka dni jeszcze mogli z nimi przebywać, utwierdzając ich w wierze i przygotowując do śmierci męczeńskiej.
Tymczasem Sereniusz dowiedziawszy się o powtornej ucieczce Marcelina i Piotra, całą złość swoję wywarł na Artemiego, jego żonę i córkę, których kazał zaprowadzić do świątyni Jowisza, aby tam cześć bożkom oddali, a gdyby tego uczynić nie chcieli, aby ich na placu publicznym ukamienowano. Artemi, Kandyda i Paulina nie odstąpili Chrystusa, i poprowadzeni zostali na stracenie. Wiedziono ich około miejsca, gdzie właśnie święty Marcelin w ukrytej pieczarze odprawiał Mszę świętą dla zgromadzonych chrześcijan. Ukończywszy ją , wraz z świętym Piotrem towarzyszył prowadzonym na śmierć, utwierdzając ich w świętej wierze, i zachęcając do pozyskania korony męczeńskiej.
Wkrótce też dostąpili oni tego szczęścia. Sereniusz kazał ich niezwłocznie schwycić, a obawiając się wzburzenia ludu, u którego ci obaj słudzy Boscy w wielkiej czci zostawali, kazał ich stracić za miastem w lesie zwanym bór czarny, a który po ich męczeństwie przezwany został lasem białym. Gdy nadeszli na miejsce gdzie ich zamordować miano, sam i dwaj Męczennicy powycinali krzaki i Oczyścili plac, na którym mieli być trąceni. Potem pomodliwszy się i ucałowawszy jeden drugiego, wyciągnęli szyję pod miecz katowski i poszli do Nieba. Ponieśli męczeństwo około roku Pańskiego 304.
Zwłoki ich wrzucono w pieczarę wśród lasu w którym ścięci zostali, pozostawały tam, aż pewna świątobliwa niewiasta imieniem Lucylla, zawiadomiona przez objawienie gdzie się znajdują, wydobyła je ztamtąd, i na właściwszem pochowała miejscu. Relikwie świętych Marcellina i Piotra w roku Pańskim 826, przeniesione zostały do Niemiec i umieszczone w kościele Opactwa Selingstadtskiego.
POŻYTEK DUCHOWNY.
Litość jaką święty Piotr, trzymany w więzieniu okazał nad swoim strażniuem zasmuconym chorobą córki, była początkiem tylu cudów i tylu cnót Heroicznych, które podziwiałeś w dopiero co przeczytanym żywocie: Niech cię to uczy jak miłymi są w oczach Boga dowody naszej miłości i współczucia dla cierpiącego bliźniego, a szczególnie gdy na tacowe zdobywamy się względem naszych nieprzyjaciół.
MODLITWA (Kościelna).
Boże! który nas doroczną uroczystością błogosławionych Męczenników Twoich Marcelina i Piotra rozweselasz, daj prosimy, abyśmy ciesząc się ich zasługami, do coraz wierniejszej
Tobie służby, przykładem ich pobudzeni
byli. Przez Pana naszego i t. d,
Na tę intencyą; Zdrowaś Marya.