Ks. Piotr Skarga: Żywot Braci Bliźniąt Męczenników Gerwazego i Protazego


ŻYWOT ŚŚ. DWÓCH BRACI BLIŹNIĄT MĘCZENNIKÓW, GERWAZYUSZA
I PROTAZYUSZA; pisany od Filipa, i w grobie tych śś.
znaleziony, a u ś. Ambrożego z Medyolanu położony,
Tom. 2, miejscami skrócony.

Ta część, która jest o św. Witalisie i Waleryi, rodzicach tych Męczenników,
jest już położona 28, dnia kwietnia. Żyli około Boku Pańskiego 80.

Ambroży sługa Chrystusów braci u wszystkiej ziemi Włoskiej, wiecznego w Panu zbawienia życzy. Pismo święte obwinia tego, który innym nie użycza, co sam darmo od Pana Boga ma. Bo jakoby Kościołowi Bożemu ukradł, gdy tego, co jest innym pożyteczno i co nie na to wziął, aby się z tem krył, nie udziela. Przetoż Psalm mówi; Sprawiedliwości twojej nie zakryłem w sercu mem, prawdą twoją i zbawienie twe oznajmiłem, i nie zataiłem miłosierdzia twego w zebraniu wielkiem, a za ten uczynek jakoby odpłaty żądając, przydał: A ty, Panie, nie oddalaj ode mnie miłosierdzia twego. Jakoby rzekł: Jakom ja drugim miłosierdzie ukazał, tak i ty nie dopuszczaj daleko być miłosierdziu twemu ode mnie. Ale czemu tę przedmowę czynimy? już oznajmię wam, który dobrze o Panu Bogu wierzycie, do radości was znalezienia ciał świętych wzywać chcemy. Przeszłego czterdziestodniowego postu, gdy mię P. Bóg poszczących i modlących sią uczestnikiem uczynił, będącemu mi na modlitwie, sen przypadł taki, iż ani spałem, ani też czułem cale i ujrzałem dwóch młodzieńców w białych szatach, którzy podniósłszy ręce, modlitwą czynili. Ono niejakie spanie mówić mi do nich nie dopuściło, a skorom się ocknął, oni zniknęli. Prosiłem tedy Pana Boga, jeśliby to było naigrawanie szatańskie, aby je oddalił, a jeśli co prawdziwego, aby to jaśniej wznowił; i na uproszenie tego przyczyniłem postu i także drugiej nocy o pianiu kurów też młodzieńce ze mną się modlące widziałem.

A trzeciej nocy, gdy już ciało postem strapione spać nie mogło, ciż mi się dwa już nie śpiącemu, ale zdumiałemu ukazali, mający z sobą trzeciego Pawłowi S., któregom twarz z malowania pomniał, podobnego; który sam tylko ze mną, gdy oni dwa milczeli, tak mówił: Ci są, którzy na moje upominanie wzgardzili świeckiemi fortunami i bogactwy i szli za Panem naszym Jezusem Chrystusem, nic ziemskiego i cielesnego nie pragnąc, ale trwając tu w Medyolanie przez lat dziesięć na służbie Bożej, do tego też przyszli, iż się stali Chrystusowymi Męczennikami, których ciała na tem miejscu, na którem sią modlisz, dwanaście stóp głęboko w trunie znajdziesz i podniesiesz je w górą, i kościół imieniem ich zbudujesz. Jam spytał o ich imiona, a on mąż rzekł: Znajdziesz księgi w ich głowach, w których rodzaj ich i koniec wypisany jest. Jam tedy zezwawszy blizkich wszystkich braci biskupów i dawszy im o tem sprawę, com widział, samem pierwej kopać począł, biskupi też mi pomogli. Przyszliśmy do truny, o której Paweł ś. powiedział, i znaleźliśmy w niej jakoby dziś, tej godziny, schowane święte ciała, dziwnie wdzięcznie woniejące, a w głowach ich teśmy książki znaleźli, w których to wszystko porządnie wypisano jest: Ja sługa Chrystusów Filip ciała tych Swiętych w dom mój wziąłem i pogrzebłem. Matka ich Walerya, a ojciec Witalis nazwany, tych dwóch synów jednem rodzeniem powili i jednego Protazyusza, a drugiego Grerwazyusza nazwali. Ojciec ich Witalis był żołnierz starosty, etc. Patrz w żywocie św. Witalisa, choć nie temi słowami, ale tęż rzecz.

To tylko przydam, co sią tam nie dołożyło. Bóg sobie Witalisa za Męczennika poświęcił, a kapłan Apollina, który był tę radą dał Paulinowi, od djabła opętany jest i przez siedm dni na tem miejscu, na którem ś. Witalis zawołany był, wyjąc wołał: Palisz mię i trapisz, Witalisie ś. Męczenniku Chrystusów; ósmego zaś dnia w biegł w rzeką i utopił sią. Gdy tedy Gerwazyusz i Protazyusz po ojcu i matce, męczeństwem ukoronowanych, w sieroctwie zostali, dom, ojczyznę swoją i majętność sprzedawszy i niewolnej czeladzi wolność darowawszy, wszystko ubogim rozdali, a sami się w jednym domu zamknęli, i przez dziewiąć lat, służąc Bogu na modlitwie, postach i czytaniu, jedenastego roku nawrócenia swego, tym sposobem do korony męczeńskiej przyszli. Czasu onego Astazyusz hrabia wyprawował się z Medyolanu na wojnę przeciw Markomanom, albo Morawcom, któremu zastąpili kapłani bałwochwalscy, mówiąc: Chceszli się wesoło z zwycięztwem do cesarza wrócić, przymuś do tego Gerwazego i Protazego, aby bogom ofiarowali; bo się rozgniewali bogowie, iż oni nimi gardzą i już na pytanie nasze odpowiadać nam nic nie chcą. To słysząc Astazyusz pojmać ich i przywieść przed się kazał, do których mówił: Upominam was, abyście bogom naszym krzywdy nie czynili, a nabożnie im ofiarę oddali, żeby się powiodła wyprawa nasza. A Gerwazyusz rzekł: Zwycięztwa od samego Boga Wszechmogącego prosić masz, nie od tych bałwanów niemych, które nie widzą, nie słyszą, nie mówią, nie czują i tchu nie mają. Tedy Astazyusz kazał Gerwazego tak długo okowane mi basałykami bić, aż w tem biciu skonał; a ciało wynieść kazawszy, rzekł do Protazego: Nędzniku, chciej żywy zostać, a nie szalej tak, jako brat twój. Odpowiedział Protazyusz: Nie wiem, kto jest nędznikiem, czyli ja, co się ciebie nie boję, czy ty, co się mnie boisz? Rzekł: A jako się ja ciebie boję, nędzniku? Rzekł święty: Boisz się mnie abyś w czem nie był ode mnie obrażony, gdy ja ofiary bogom czynić nie będę; bo gdybyś się mnie nie bał, do ofiarybyś mnie nie przymuszał; a ja się ciebie nie bojąc, pogróżkami twemi gardzę i bałwany twoje mam sobie za jeden gnój, a tylko się jednemu Bogu, który w Niebie króluje, kłaniam. Tedy go zabić kazał kijmi, a gdy go już zbiwszy, z ziemi podniesiono, rzekł mu hrabia: Nędzniku, czemuś tak pyszny, a nieposłuszny, chcesz zginąć, jako i brat? Rzekł Protazyusz: Nie mam ci za złe, Astazy, bo widzę ślepe oczy twoje, a niedowiarstwo twoje, nie dopuszcza ci widzieć, co Boskiego jest. I Pan mój krzyżownikom swoim nie łajał, ale za grzechów ich odpuszczenie modlił się, to przydając: iż nie wiedzą, co czynią; i ty nie wiesz, co czynisz, przeto cię żałuję; czyńże coś począł, abym dziś z miłym bratem moim Zbawiciela oglądał. Tedy go niezbożny Astazyusz ściąć kazał. Co gdy się stało, ja sługa Chrystusów Filip, nocą kryjomo wziąłem z synem moim ciała ich w dom mój, o czem Bóg tylko wiedział i w tej skrzyni marmurowej pogrzebłem ich, wierząc, iż za ich modlitwą dostąpię miłosierdzia P. naszego Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem ś. żyje i króluje na wieki wieków, Amen.

Z listu i z kazania Ś. Ambrożego o tych dwóch Świętych słowa wybrane
na naukę i Obrok Duchowny.

W liście do siostry swej o tych świętych tak mówi Epist 85. Znaleźliśmy wielkiego wzrostu mężów dwóch, jakich one stare lata miały, kości wszystkie całe, krwi wiele, lud się wielki przez całe dwa dni schodził; i niżej: Dziękuję tobie, panie Jezu, żeś tego nam czasu tych śś. Męczenników dusze oznajmił, którego Kościół większej pomocy potrzebuje. Poznaj, każdy, jakowych ja obrońców potrzebuję, którzy obronić mogą, szkodzić nie zwykli; takich ja tobie, święta trzodo Boża, dostałem, którzy wszystkim dobrze, a nikomu źle nie czynią. Takich ja chcę mieć obrońców, takich żołnierzy, których im jest liczba większa, tem jest przyczyna bezpieczniejsza. Ich pomocy i tym życzę, którzy mi zajrzą; niech przyjdą a oglądają straż moję, jakimi zbrojnymi otoczony jestem, ci na koniach i na wozach, a my w Imię Pana Boga naszego uwielbieni będziemy. Mówi Pismo, iż Helizeusz w oblężeniu rzekł słudze bojaźliwemu: Nie bój się, więcej ich z nami, niźli naprzeciw nam; ażeby tego doznał, prosił Pana Boga, aby mu oczy otworzył, i ujrzał sługa przy Proroku niezliczone wojska Aniołów. My chociaż ich widzieć nie możemy, ale je czujemy, a w przestrachu naszym jakośmy Pana mówiącego słyszeli: Patrzcie, jakich wam dałem Męczenników. Tak otworzonemi oczyma patrzmy na chwałę Pańską, która w męce Męczenników przeszła jest, ale w dzielności i skutkach obecna jest. Wielkiegośmy, bracia wstydu zbyli, mieliśmy Patronów, a o nich nie wiedzieliśmy. Tośmy zawsze znaleźli, czymeśmy nad przodków naszych lepsi; wiadomości o tych świętych, której oni mieli, myśmy jej dostali. Wyjęte są zacne kości z grobu, ukazały się niebieskie chorągwie, krwią spłynął grób, ukazała się krew zwycięzców, znaki niezmazane, członki na swem miejscu znalezione i głowa od ramion odcięta. Teraz starsi wspominają iż o tych Męczenników imionach słyszeli i czytali; straciło było miasto Męczenników swoich, a brało cudzych. Acz to jest dar Boży, wszakże iż to za mego kapłaństwa Pan Jezus dać raczył, tej przyjaźni Bożej zamilczeć nie mogę; sam być nie mogąc Męczennikiem, dostałem wam tych Męczenników. Niechże te ofiary zwycięzkie idą na miejsce, tam, gdzie Chrystus ofiarą jest, ale on na ołtarzu, który za wszystkie cierpiał, a ci przed ołtarzem którzy męką jego odkupieni są. Jam to był miejsce sobie na pogrzeb obrał, (bo słuszna rzecz jest, aby tam kapłan leżał, gdzie ofiary zwykł czynić), ale ustępuję tym ofiarom boku prawego; to miejsce Męczennikom się dostać miało. Zachowajmyż tedy tych świętych kości i do godnych je przybytków wnieśmy, a dzień wszystek wiernie i nabożnie święćmy. Tedy zawołał lud, aby się na niedzielę chowanie świętych odwlekło, my jednak postanowiliśmy, aby nazajutrz było to święto; i miałem nazajutrz kazanie etc. Indem Ambrosius Sermone 91 de SS. Gerwasio et Prothasio: Temu świętemu waszemu ci, co zwykli zajrzeć, aryanie heretycy zajrzą; a iż święta waszego w swych nieżyczliwych sercach znosić nie mogą, przyczyny waszej radości nie znajdują i do tego szaleństwa przychodzą, iż się zasług świętych przeć śmieją, których dzielności i djabli wyznawają. Aleć to nie dziw, bo takowa jest niezbożnych niewierność, iż znośniejsze jest wyznanie djabelskie; bo djabeł mówił: Jezu, Synu Boga żywego, czemuś przed czasem męczyć nas przyszedł? a choć to słyszeli Żydzi, przecie go Synem Bożym być przeli. Tak i teraz słyszeliście djabłów wołających i Męczenniki wyznawających, iż męki wytrwać nie mogą, i mówią: Czemuście przed czasem przyszli, abyście nas tak bardzo męczyli? A Aryanowie mówią: Nie są to męczennicy, i djabła wyganiać i nikogo z niemocy wyzwolić nie mogą, gdyż męki swe sami djabli znają, i dobrodziejstwa Męczenników, w uleczeniu ślepych i w wyzwoleniu od czarta pokazują. Oni mówią: Ślepy nie jest oświecony; a sam ślepy wyznawa, iż jest zleczony. On mówi: Widzę pierwej niewidzący, przestałem być ślepym i rzeczą to pokazuję; a ci nie uznają tego dobrodziejstwa, chociaż skutku przeć nie mogą. Znajomy człowiek jest, za zdrowia na służbie pospolitej zabawiony, Sewerus imieniem, a rzeźnik rzemiosłem, złożył urząd, gdy w chorobę wpadł. Tych na świadectwo bierze, których jałmużnami żył, tychże na pokazanie swego nawiedzenia używa, którzy ślepoty jego dobrzy świadkowie byli. Woła ten ślepy, iż skoro się dotknął końca sukni, którą święte kości odziane były, wzrok mu się wrócił. Ale jeżeli oni nie wierzą, aby ludzie mieli być od Męczenników wspomagani, toć samemu Chrystusowi nie wierzą, bo on rzekł: I większe cuda czynić będą. Pytam ich tu: Czy mnie, czyli Męczennikom zajrzą? Jeśli mnie, iżali cuda takie czynię? iżali moja sprawa i imieniem mojem? czegóż mi zajrzeć mają, gdy to nie moje jest? A jeśli śś. Męczennikom zajrzą, pokazują, iż Męczennicy inszej byli wiary niźli oni, boby oni ich cudów nie zajrzeli, gdyby się w nich wiarę, której oni nie mają, być rozumieli; wiara ta starszych podaniem umocniona jest, której i sami czarci przeć nie mogą, a Aryanie się jej zaparli.

Ź tych słów świętego Ambrożego, wierny czytelniku, widzieć wiele możesz. 1. Wysługę świętych. 2. Przyczynę ich u Pana Boga za nami. 3. Czczenie kości ich i moc Boską w ciałach i prochu ich, iż cuda czynić mogą. 4. Niewierność heretyków, którzy i dziś to czynią, sławy świętym zajrząc i nieprzyjaciołam i się ich pokazując, innego Boga i innej wiary, niźli oni byli, być się znajdują, jawnie dając znać, iż cząstki z nimi i tu na świecie nie mają, i po śmierci mieć nie będą. Widziałeś, jako malowanie w Kościele Bożym stare jest, z którego Ambroży święty poznał osobę Pawła świętego. Cóż tu rzecze heretyk? jako jadowity wilk rzucić się musi na tak wielkiego zacnego i świętego doktora Ambrożego, a jako mówi Kościołowi, tak i jemu śmielej rzecze: Nie wierzę mu. Nie dziw, iż Ambrożemu świętemu nie wierzą, gdyż i Kościołowi, to jest Duchowi świętemu, który przez niego mówi, nie wierzą.


Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.I", str. 595-597