Bł. Michalina, Wdowa, Tercjarka Franciszkańska (19 czerwca)


Błogosławiona Michalina Wdowa Tercj.
(19 czerwca)

Błogosławiona Michalina, pochodząca ze szlachetnej i bogatej rodziny Metellich, żyła na początku 14 wieku we włoskiem mieście Pesaro. O toczona od dzieciństw a wygodami i przepychem, uważała bogactw o i wszelkie przyjemności światowe za jedyne szczęście na ziemi. Według ówczesnego zwyczaju, bardzo wcześnie, bo w 12 roku życia poślubiła równego jej rodem i majątkiem młodziana, który po 8-miu latach małżeńskiego pożycia umarł, zostawiając młodej wdowie jedynego synka na pociechę. Gdy minął czas żałoby, Michalina otrząsnęła się zupełnie z bólu i smutku. Była jeszcze młoda, piękna, bogata — świat uśmiechał się do niej, a ona nawzajem wyciągała ręce do jego uciech i przyjemności.

Dotąd prawie nigdy nie zastanawiała się poważniej nad sobą, ale w gruncie szlachetna jej natura powstrzymywała ją od cięższych wykroczeń, a w lekkomyślnem jej życiu uwydatniała się jedna cnota, która nie tylko. wyjednała jej zmiłowanie Boże, ale taką obfitość łask, że współpracując z niemi osiągnęła szczyty doskonałości chrześcijańskiej. Tą cnotą było: miłosierdzie dla ubogich.

Do liczby biednych, wspieranych przez Michalinę należała bardzo świątobliwa niewiasta Siriana. Michalina nie tylko darzyła ją hojną jałmużną, ale nadto gościła ją często w swym domu i prowadziła z nią długie rozmowy. Siriana, korzystając z tego, przedstawiała młodej wdowie w tak przekonywujących wyrazach niestałość i próżność światowych przyjemności, a nieśmiertelną trwałość dóbr wiecznych, że Michalina, łaską Bożą tknięta, postanowiła zupełnie zmienić dotychczasowe życie.

Należała ona do osób, które nie czynią nic połowicznie, więc gdy w nadprzyrodzonem świetle poznała wzniosłość doskonałości chrześcijańskiej, postanowiła zerwać wszystkie więzy, jakie ją łączyły ze światem, a poświęcić się zupełnie służbie Bożej i usłudze bliźnich.

Gdy Pan Bóg zabrał z tego świata jedynego jej synka, otwarła dom swój dla biednych wdów, sierót, kalek i dla wszystkich, jakąkolwiek niedolą dręczonych. Hojną jałmużną ratowała ich w nędzy materjalnej — dobrem słowem, zdrową radą i miłosnem współczuciem leczyła chore dusze. Nawiedzała także chorych po szpitalach i prywatnych domach, oddawała im z radością najniższe usługi i zadawalając się najprostszem pożywieniem, dostarczała im najdelikatniejszych potraw.

Chcąc wyraźnie okazać światu, że zupełnie nim wzgardziła, wstąpiła do III. Zakonu św. Franciszka Serafickie go, przywdziała habit pokutny i zaczęła prowadzić życie nadzwyczaj umartwione.


W rozmyślaniach o Męce Chrystusa Pana, do której miała szczególne nabożeństwo, czerpała moc i siłę do zupełnej wzgardy samej siebie i u stóp krzyża rozpalała duszę coraz gorętszą miłością Bożą i od Boskiego Mistrza uczyła się poświęcenia dla bliźnich. Znaczną majętność, jaką dotąd posiadała, rozdała ubogim, na własne liche wyżywienie zarabiała pracą ręczną, a dla chorych i kalek żebrała o jałmużnę po domach.

Bogaci krewni ostro ganili jej postępowanie, uważali ją za obraną z rozumu, a gdy do nich zaszła po wsparcie dla biednych, obelgami ją obrzucali i nieraz czynnie znieważali. Bł. Michalina nie tylko cierpliwie znosiła te krzywdy, ale nawet radowała się, że może kroczyć podobną drogą, jak ukochany jej Boski Mistrz i Zbawca.

Raz nadarzyła się jej sposobność odwiedzenia miejsc świętych w Palestynie. Z największą pobożnością, ze łzami miłości i skruchy nawiedzała miejsca tak drogie każdej wiernej duszy, a na górze Kalwaryjskiej z nadmiaru miłości i żalu, straciła przytomność i wpadła w zachwycenie, które tak długo trwało iż sądzono, że umarła. W drodze powrotnej, gdy pielgrzymi płynęli przez morze, powstała tak gwałtowna burza, że okręt bliski był zatonięcia.

Bł. Michalina padła na kolana i gorąco błagała P. Jezusa, by uciszył nawałności m orskie podobnie, jak niegdyś na jeziorze Tyberjadzkiem. Zaledwie skończyła modlitwę, burza zupełnie ucichła.

Mieszkańcy Pesaro, dowiedziawszy się o tym cudzie i o wielu innych, jakie P. Bóg na modlitwę Bł. Michaliny zdziałać raczył, otoczyli sługę Bożą wielką czcią i poważaniem — a nawet głośno sławili cnoty tej, którą do niedawna pogardzali.

BI. Michalina zaś coraz więcej upokarzała się przed P. Bogiem i tak obojętną była na wszelkie oznaki czci, jak poprzednio na doznawane obelgi.

Zupełnie oderwana od ziemi, tęskniła za niebieską ojczyzną, do której posłał ją P. Bóg w 56 r. życia. Niezliczone rzesze ludzi wszelkiego wieku i stanu z miasta Pesaro i okolicy wzięły udział w pogrzebie świątobliwej Tercjarki, zwłoki jej pochowano w kościele św. Franciszka, gdzie w krótce liczne cuda zaświadczyły jaką potężną orędowniczką jest przed Bogiem.

W poczet „Błogosławionych" zaliczył ją papież Klemens X II. 1737 r.

W obecnych czasach wszechświatowego kryzysu gospodarczego, gdy nawet ci, co wielkie posiadali majątki, dziś z każdym groszem liczyć się muszą — niejednego powstrzymuje od uczynków miłosiernych obawa, by sam nie popadł w ostatnią nędzę. Podobne myśli dalekie były od Bł. Michaliny. Pełna żywej wiary pamiętała na słowa Chrystusa Pana: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci moich Mnie uczyniliście" — rozdała wszystko co posiadała ubogim — siebie samą oddała na ich usługi, a za to otrzymała królestwo niebieskie i aureolę świętości.

Hajot.

Szkoła Seraficka, Czerwiec 1933, str. 166-169