Bł. Humilianna, Wdowa, Tercjarka zakonu św. Franciszka Serafickiego (7 czerwca)


29 -go Maja.

BŁOGOSŁAWIONEJ HUMILIANNY
WDOWY,

TERCYARKI REGUŁY ŚWIĘTEGO FRANCISZKA SERAFICKIEGO.
Żyła około roku Fańskiego 1246.

(Żywot jej wyjęty jest z Brewiarza Braci Mniejszych świętego Franciszka Serafickiego).

Błogosławiona Humilianna rodem z Florencyi we Włoszech, pochodziła ze znakomitego i starożytnego rodu hrabiów Czerkiów, (Cerchi). Wychowana była wśród wielkiej zamożności rodzicielskiego domu, otoczona zbytkami wielkiego świata; lecz że od dzieciństwa miała wpojone zasady żywej wiary, i szczególnemi od Boga obdarzona była łaskami, od lat najmłodszych wielką okazywała pobożność. Posuwając się w lata, coraz w niej większy robiła postęp. Doszedłszy wieku młodej dziewicy, w którym wiele jej rówienniczek, a zwłaszcza te, którym wyższe położenie w święcie, uroda,  wielkim majątek i świetność imienia również świetną zapowiada przyszłość, roją tylko o uciechach doczesnych, i za niemi gonią, — Humilianna żywo przejęta uczuciem próżności tego wszystkiego, wzdychała jedynie za samotnością, aby w jak największem odosobnieniu, tem łatwiej oddać się ćwiczeniom wyższej pobożności i coraz ścisłej jednoczyć się z Bogiem. Zaledwie miała rok szesnasty, gdy wielu z pierwszych rodzin Włoskich młodzieńców, przedstawiło się jako ubiegających się o jej rękę. Humilianna żadnego przyjąć nie chciała, póki to do jej własnej woli zostawiano, Lecz gdy rodzice mający zamiar wydać ją koniecznie za mąż, spostrzegli, że nie chce uczynić żadnego wyboru z pomiędzy tak nawet świetnych przedstawiających się jej związków, sami to uczynili, przyrzekając, jej rękę jednemu z najbogatszych młodych panów Florenckich. Zasmuciło to wielce błogosławioną Humiliannę, lecz że rodzice nadzwyczaj usilnie nalegali na nią, aby wyszła za mąż, a nie miała żadnej wskazówki, że Pan Bóg powołuje ją do innego stanu, uległa ich woli i poślubiła wybranego przez nich małżonka.

W związku tym prawie od pierwszych dni jego zawarcia, spostrzegła Humilianna, jak słusznie się go obawiała. Rodzice zaś jej przekonali się wkrótce, że zwykle tak bywa, iż gdy dusza jaka powołana do wyłącznego poświęcenia się życiu bogomyślnemu, schybia swego powołania w stanie, w jaki niewłaściwie wstępuje, chociażby on przedstawiał wszelkie warunki tego, co szczęściem na tej ziemi zowią, i takiego doczesnego nawet powodzenia nie znajdzie. Jakoż, małżonek Humilianny równy jej co do świetności urodzenia, jak i ona bardzo bogaty, co się tyczy cnót i obyczajów wcale do niej podobnym nie okazał się. Był-to człowiek bardzo lekkiego prowadzenia się; oddany cały światu i jego płochym uciechom, a przytem najprzykrzejszy w pożyciu domowem. Pojąwszy za żonę anioła dobroci, łagodności i słodyczy; .mając w Humiliannie żonę najuleglejszą, która pomimo rażących i grzesznych wad swego męża, była przejęta dla niego największem uszanowaniem i tego ciągłe dawała mu dowody, obchodził się z nią najgorzej. Co zaś ją najbardziej bolało, to  że i sam zaniedbywał wszelkie obowiązki gorliwego chrześcijanina, i jej samej w spełnianiu tych, do których nawet jest się ściśle obowiązanym, bezustanne stawił trudności.

Wśród tak smutnego położenia, Humilianna jedyną ulgę znajdowała w modlitwie, na której zaczerpywała łaski potrzebne do znoszenia tak ciężkiego swojego krzyża i przede wszystkiem polecała Matce Bożej nieszczęsny stan duszy swego zaślepionego małżonka, Po pięciu latach takiego pożycia, przyszło do tego, że stracił on całe swoje mienie, i zaciągnął znaczne długi, których zaspokoić nie mógł. To go przyprawiło o wielkie zmartwienie, wskutek którego ciężko zachorował. Wtedy Humilianna nie tylko otoczyła go największą troskliwością, jak to było jej obowiązkiem, lecz gdy był blizkim śmierci, a wielkiego doznawał niepokoju na duszy, z powodu że tylu ludzi, którzy mu swoje majątki powierzyli, ciężko ukrzywdzi, nie mogąc długów swoich spłacić, zaofiarowała mu na ten cel większą część swojego posagu. Tak wielka wspaniałomyślność żony, dla której, jak to sam wiedział, był mężem najgorszym, poruszyła go do głębi serca, i sprawiła, że umarł pojednany z Bogiem i z oznakami szczerego żalu za wszystkie swoje grzechy. Humilianna więc uratowała tym sposobem duszę swojego małżonka, dla której zbawienia ofiara majątku jak i czyniła, wydawała się jej niczem.

Po śmierci jego wróciła do domu rodziców, gdzie już tą razą bez oporu z ich strony, odmówiła powtórnego związku małżeńskiego, który się jej nastręczał, chociaż chciał go z nią zawrzeć człowiek nie tylko majętny lecz bardzo zacny i gorliwy katolik. Postanowiła już zająć się jedynie wychowaniem córeczki, a zrywając wszelkie stosunki ze światem, oddać się bogomyślności i uczynkom miłosierdzia. Osiadła w odosobnionej wieży przy pałacu swoich rodziców, i tam wiodła życie jak pustelnica, ciesząc się jedyną swoją dzieciną, która jak w lata tak i w coraz większą pobożność pod jej okiem wzrastała, patrząc na przykłady wysokiej świątobliwości matki.

Pod tę porę tylko co zawiązywać się zaczynało we Florencyi bractwo Tercyarek, według Reguły świętego Franciszka Patryarchy Asyzkiego. Humilianna już od dawna zostawała pod przewodnictwem duchownem jednego z kapłanów Zakonu Braci mniejszych, którzy bractwem tem głównie kierowali. Pierwsza więc z kobiet do niego wstąpiła, i habit w kościele świętego Krzyżu przyjęła.

Trudno wyrazić jak i szczególnie od tej pory uczyniła postęp w cnotach chrześcijańskich, w których żeby ją coraz lepiej doświadczyć, wyćwiczyć i utwierdzić, dopuścił Pan Bóg nowe dla niej doczesne niepowodzenia. Ojciec jej, człowiek gwałtowny i skutkiem podeszłego wieku dziwak, obchodził się z nią bez litości. Nie tylko wyzuł ją z reszty należącego się jej spadku, lecz tak ją w oczach domowników znieważał, tak sługom kazał ją mieć za nic i w niczem jej nie słuchać, że doznając od nich ciągle grubiańskiego obchodzenia, od jednej ze służących została razu pewnego zbita i ciężko w głowę raniona. Co wszystko uchodziło bezkarnie, tem bardziej, że Humilianna nie tylko nigdy na to nie skarżyła się, lecz każdą odebraną obelgę, jak i samo pobicie, znosiła z wielkiem weselem na duszy, rad a we wszystkiem, a szczególnie w znoszeniu krzywd i obelg, podobną być do Boskiego naszego Zbawcy, tyle i tak ciężkich obelg podczas męki Swojej za nas ponoszącego.

Do takich prób, jakie spodobało się było Panu Bogu zesłać na nią, przyłączyły się długie i dolegliwe choroby, którem i jak ogniem złoto, oczyszczał Pan Bóg i uświęcał coraz bardziej, jednocząc ją z Sobą, tę wybraną sługę Swoję. To wszystko jednak nie przeszkadzało jej wielkie okazywać dla biednych miłosierdzie, którym niekiedy jedyny posiłek jaki miała dla siebie oddawała, albo zdjąwszy z siebie ubranie, przyodziewała w nie ubogich. Znana w mieście całem jako pani wysokiego rodu, od domu do domu chodziła po jałmużnę, kwestując dla sióstr swoich Tercyarek. Taką miłością Jezusa była przejęta że nie mogąc, jak tego żywo pragnęła, na chwałę Jego ponieść męczeństwa, zadawała je sobie sama, ciągłem i i nadzwyczajnemi umartwieniami trapiąc ciało. Opływała też za to w niebieskie dary; bardzo często wpadała w zachwycenie, i w tedy już to Pan Jezus, już Matka Boża w objawieniu z nią rozmawiali. Liczne także cuda czyniła, gdyż za jej modlitwą wielu ciężko chorych zdrowie odzyskało, i kilka razy gdy dla ubogich zabrakło jej było wina albo oliwy, zamieniała w nie wodę, którą przeżegnała. Zdjęta litością nad pewnym ubogim ciężką chorobą złożonym, uprosiła u Boga, że cierpienia jego w nią przeszły, a on uzdrowiony został. Córeczkę swoją, którą jak najpobożniej wychowała, nagłą śmiercią dotkniętą wskrzesiła Widywano także celę jej podczas gdy się w niej modliła, niebieską światłością napełnioną. Wszelkie napaści złego ducha, który jej niekiedy okazywał się, i już to wyraźnie, już pod zdradzieckimi pozorami kusił w różny sposób, znakiem krzyża świętego odpędzała.

Miała lat tylko dwadzieścia siedem, kiedy ją pełną cnót i. bogatą w zasługi, a więc dojrzałą do Nieba, powołał tam Pan Bóg. Zapadła w ciężką chorobę, którą najcierpliw iej znosiła, nie folgując prawie w żadnych ze zwykłych swoich umartwień, a coraz ściślej jednocząc się z Panem Jezusem, oddała w ręce Jego ducha, dnia 29 maja roku Pańskiego 1246. Ciało jej pochowane zostało w kościele świętego Krzyża, do Braci mniejszych we Florencyi należącym, a po trzech miesiącach, z powodu licznych cudów, jakie przy niem zaszły, z wielką uroczystością przeniesiono je i umieszczono w umyślnie dla niej sporządzonym w tymże kościele wspaniałym grobowcu. Wierni wielką czcią otaczają grób jej ciągłe cudami słynący, a Papież Inocenty XII w poczet ją błogosławionych zaliczył.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Zwykle tak bywa, że Pan Bóg te dusze, które chce mieć Sobie wyłącznie poświęcone, gdy one w jakowy światowy zawód weszły, dotyka ciężkimi krzyżami. Jest to dzieło miłosierdzia Bożego, który zamierza tym sposobem uświęcić je koniecznie. Lecz aby tego dostąpić, trzeba tak, jak; to czyniła błogosławiona Hamilianna, spełniać jak najwierniej obowiązki stanu, w jakim się już kto znajduje, i pokornie znosić jego przykrości.

MODLITWA (Kościelna).

Wszechmogący i wieczny Boże! słodkości
serc naszych, i nagrodo wybranych, któryś
błogosławioną Humiliannę Twoją  miłością
rozgorzałą, najsłodszemi pociechami niebieskiemi
napełnił; spraw miłościwie, abyśmy za
jej wstawieniem się i przykładem, z Tobą
ściśle zjednoczeni, zasłużyli sobie oglądać
Twój majestat Boski na wieki. Pzez Pana
naszego Jezusa i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya


Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 334-336