29 maja 1990 r. Borys Jelcyn, niedawno wybrany na posła ludowego RSFSR ze Swierdłowska, wygrał kolejne (nie ostatnie) wybory i został przewodniczącym Rady Najwyższej RFSRR.

W innych latach stanowisko szefa parlamentu republikańskiego dla byłego kandydata na członka Biura Politycznego KC KPZR i byłego przewodniczącego Komitetu Partii Miasta Moskwy wydawałoby się, choć honorowe, ale wygnaniem i z całą pewnością oznaczałoby koniec karierę polityczną. Czasy się jednak zmieniły – „pieriestrojka” trwała pełną parą, partia komunistyczna Gorbaczowa na czele szybko traciła dźwignie rządzenia krajem. I najczęściej te osławione dźwignie trafiały w ręce „ludzi na miejscu”, którzy do 1990 roku albo przeniknęli już do władz regionalnych, takich jak parlamenty republikańskie, albo stworzyli własne równoległe struktury, które zastąpiły władzę komunistyczną.

Oczywiście to nie Borys Jelcyn rozpoczął wszystkie te procesy. Ale jego przeznaczeniem było stać się jedną z kluczowych postaci w tym, co później nazwano „upadkiem ZSRR”. Przecież niecały miesiąc po wyborze na przewodniczącego ta sama Rada Najwyższa RSFSR przyjmie 12 czerwca tzw. Deklarację Suwerenności Państwowej RSFSR, która przewidywała zwierzchność rosyjskiego prawa nad całym światem -Przepisy Unii. W istocie deklaracja ta zapoczątkowała niesławną „paradę suwerenności”. A wydarzenia potoczyły się z niewiarygodną szybkością – projekt nowego traktatu związkowego, referendum w sprawie zachowania ZSRR, wybór Jelcyna na prezydenta Rosji, pucz z sierpnia 1991 r. i Porozumienia Białowieskie, które położyły kres historii związek Radziecki.

Rozpoczęły się te same lata 90., znane wielu mieszkańcom przestrzeni poradzieckiej. A w 1993 roku ta sama Rada Najwyższa została zastrzelona z czołgów przez jej byłego przewodniczącego, a już wtedy pierwszego prezydenta Federacji Rosyjskiej, Borysa Nikołajewicza Jelcyna.

Telegram Zero Kilometru