Maria z Agredy: Wniebowstąpienie Pana Jezusa.


Rozdział 29.

Chrystus Odkupiciel nasz ze wszystkiemi Świętemi z otchłani wyprowadzony,
wstępuje do nieba, i bierze z sobą Najświętszą Matkę
swoję, żeby dziedziczenie Niebieskiej chwały odebrała.

282. Kiedy przyszła godzina, której zwycięzca Chrystus z tryumfem miał do nieba wstępować, żeby tak świętemu dniu nie schodziło na uroczystości, chciał, aby owe osoby których było sto dwadzieścia, do których w wieczerniku miał mowę, były przy tym przedziwnym wniebowstąpieniu, jako oczywieści świadkowie. Z tych osób najprzedniejsza była Bogarodzica; po tym Apostołowie, których było jedenastu, także Marya Magdalena, i Marta z bratem Łazarzem i inne Marye.

Z tą tedy maleńką trzodką swoją Boski pasterz, Zbawiciel nasz z domu owego wyszedł, szli przed Nim inni, a Najświętsza Matka obok z Nim szła. Tak szli, każdy swoim porządkiem ku Betanii. Aniołów, Ojców z otchłani i dusz z czyśca zebranie, i towarzystwo zaraz przy tryumfującym szło zwycięzcy. Atoli za Boskiem sporządzeniem nikt z Jerozolimitów, albo niewierny albo powątpiewający, owej Pańskiej z wieczernika pochodzącej processyi, nie postrzegł, jako tego św. widoku nie godny; P. Jezusa nikt z ludzi nie widział, tylko owe osoby, których było 120.

Gdy na wierzch Oliwnej góry wszyscy wyszli, na trzy rozdzielili się chóry. Jeden był Aniołów, drugi SS. Ojców, trzeci Apostołów, a wiernych chór, na dwie się części rozdzielił, Chrystusa Zbawiciela mając za głowę. Królowa zaś Niebieska zaraz do nóg Najświętszego Syna swojego padła, jako prawdziwemu Bogu, i świata odkupicielowi, ukłon oddała, i ostatni raz o błogosławieństwo prosiła; a zaraz całe wiernych zgromadzenie, naśladując Królową swoją, toż uczyniło. Dopieroź zwycięzca tryumfujący, z wielce łaskawą twarzą, pożegnawszy swoich wiernych, złożywszy ręce własną mocą, począł się powoli od ziemi podnosić, zostawiwszy na ziemi, na której ostatni raz stał, świętych stóp ślady i znaki; a tak wielce przyjemnem podwyższeniem, przez powietrze w górę się wynosił; gdy owi pierworodni synowie, okiem i sercem za Nim się wzbijali, nie bez wzdychania i łez, z tkliwego afektu wylanych. Aniołów zaś, SS. Ojców i innych wyzwolonych, niektórych względem dusz tylko, niektórych i względem ciał, za sobą do nieba pociągnął. Ale zgoła rzecz nową Najwyższego ręka tu sprawiła, kiedy Bogarodzicę Pannę, z sobą do Nieba wyniosła, żeby tam dziedzictwo chwały Niebieskiej, za odebraniem miejsca, które Jej naznaczył Bóg i Ona sobie zasłużyła, wzięła; już Jej to był objawił najukochańszy Syn Boski, kiedy z Nią przez 40 dni zabawiał się w wieczerniku. Atoli żeby ta tajemnica przed ludźmi była zakrytą, i żeby apostolskiemu zgromadzeniu na swojej nie schodziło mistrzyni, ale raczej, żeby Ona z niemi, aż do przyjścia Ducha ś. przestawała na modlitwie (jako wyrażono w dziejach apostolskich); dla tego wszechmocności Boskiej sposobem stało się, że podzielona, czyli niejako podwojona razem, i z synami kościoła, do wieczernika powróciła się, przy niem będąc, i z odkupicielem świata wstępowała do nieba; gdzie na tronie Jego postawiona, przez całe trzy dni zabawiała się, mając zażywanie sił dusznych i umysłów w niebie doskonałe, a w wieczerniku tymczasem nie tak doskonałe i wprawne.

283. Tak Najświętsza Panna wyniesiona do nieba, na tronie synowskim po prawej stronie postawiona była, i wypełniło się proroctwo Dawida: „Królowa po prawicy Twojej w pozłocistym odzieniu, rozmaitością otoczona" to jest: rozmaitemi łaskami i darami Boskiemi w oczach Aniołów, i całego niebieskiego dworu zajaśniała. I mówi Wielebna Marya od Jezusa, źe Jej ten cud o wyniesieniu do nieba Najświętszej Matki w dzień Wiebowstąpienia Pańskiego, i na dwóch miejscach razem bytności, dwa razy objawiony był. Wielki to zda się być cud, aleć przyzwoita rzecz była, albowiem jeżeli siebie samego, Jej samej dał Bóg osobliwym sposobem, szło za tym, żeby w porządku łaski to Jej wyświadczył, czego nikomu inne mu nie wyświadczył, ani całemu narodowi ludzkiemu; zaczym nie tylko osobliwe być mają względy łaski udziały i dobrodziejstwa Jej dane, jako Matce Najwyższego; ale też powszechna reguła ztąd się staje, że Bóg niczego Jej z tych rzeczy nie przeczył, które stać się mogły, i uczynione, w samym Boga-Człowieka człowieczeństwie, na chwałę i świątobliwość Jej były. Ze zaś te tajemnice przez to wiele lat były światu niewiadome, nie dziwować się że po części, i powoli człowiekowi użyczane od Boga bywają tej świątobliwości promienie, gdyż i Aniołom (lubo przy Wcielenia stworzeniu tajemnicy, co do istoty, z daleka i niejako w powszechności poznali, jako koniec usługi tych aniołów, którą ludziom czynić mieli), ta tajemnica co do wszystkich okoliczności, przyczyn, warunków i skutków objawiona nie była; ale osobliwych rzeczy dopiero w pięć tysięcy i dwieście lat dowiedzieli się. Ztąd aniołowie nowe z nowego rzeczy lub dawnych poznania, podziwienie mieli, i przedmiot chwalenia Boga. Dodaje W. Marya od Jezusa, iż kiedy i sama tej tajemnicy podwyższenia do nieba Najświętszej Matki, przy Wniebowstąpieniu Pańskim dziwowała się, że Jej przyszło na myśl, iż i św. Paweł a jeszcze prędko po nawróceniu swoim do trzeciego nieba, to jest Empirejskiego, gdzie jest miejsce błogosławionych, wyniesiony był, zostawiwszy jednak pod wątpliwością, czyli tam w ciele, czyli bez ciała zachwycony był, tak, iż ze dwóch tych rzeczy, żadnej nie przeczy, ani wcale twierdzi, ale wyraźnie wnioskuje, że to dwojakim sposobem być mogło. I tak sobie W. Marya od Jezusa dalej mówiła: jeżeli Pańskiemu Apostołowi, na początku jego nawrócenia, gdy jeszcze nie wiele miał zasług, stało się to, iż w ciele do nieba mógł być wyniesiony, i tak ten cud w kościele Bożym, ani jest niebezpieczny, ani nieprzyzwoity; czemuż o tym wątpić, i roztrząsać to, że ten Pan, ten udział, wzgląd i zaszczyt miłości Matce swojej życia świątobliwością i niewymowną zasługą, tak znacznej i zacnej wyświadczył. Prócz tego mówi W. Marya od Jezusa, że Jej to natchnął Pan, iż jeżeli innych świętych, których ciała podczas Zmartwychwstania Pańskiego wskrzeszone były, dana ta łaska, że i z duszą i z ciałem poszli do nieba; przedniejszym prawem najczystszej Matce mógł być, i owszem powinien był być pozwolony podobny udział i wzgląd. I owszem, luboby nikomu z ludzi, nie była ta łaska pozwoloną, jednakże niejakim sposobem była powinną Maryi, która z Panem razem cierpiała, żeby też razem z Nim chwały niebieskiej posiadanie i dziedzictwo odebrała.

Przyzwoita zaś rzecz była, żeby ten udział, wzgląd osobliwszy i zaszczyt miłości przed Apostołami i wiememi innemi był zatajony, albowiem, że i Pan i ta Matka św. od nich odchodzi, wielkie ich ztąd utrapienie; nie przypuściłoby było pocieszenia, bo tą się tylko Najświętszą Matką jedynie cieszyli.

284. Patrzących na wstępującego do nieba Pana Jezusa, wielki był żal, żałosne wzdychania, lamenty i głosy wydawali. Atoli gdy powoli już z oczu ich wyniósłszy się daleko znikał, obłok wielce świetny między Panem, a pozostałemi na ziemi sierotami stanął, zaczym już Go więcej widzieć nie mogli. Był w owym obłoku Ojciec Przedwieczny, który z najwyższego nieba drogę niejako Jednorodzonemu swojemu i Matce Jego zaszedł, i przeciwko niemu, niejako na powitanie wyszedł. Aniołowie także wielką liczbą, Ojcu Przedwiecznemu czynić obecną usługę z nieba na powietrze pokwapili się, a wprędce całe wojsko niebieskie z Królem swoim w empirejskim niebie stanęło, z wielkim porządkiem tam weszło, wielki poklask tryumfującemu zwycięzcy uczyniło, z wielkim poszanowaniem Go przyjeło; wdzięczną melodią chwałę Jego wyśpiewywało. Wszedł Król chwały z Królową niebieską między rozdzielone ludzi i aniołów szyki, z wielkim poszanowaniem od wszystkich przyjęty. Ojciec Przedwieczny, Słowo Wcielone^ na stolicy Bóstwa swojego, po prawej ręce postanowił, w tej chwale i majestacie, że niebiescy obywatele, nie tylko ztąd podziwienie, ale postrach niejaki z poszanowaniem mieli. Widząc na stolicy Boskiej Syna, Najświętsza Matka, wielce się upokarzała, stojąc u spodu tronu Boskiego, i dzięki czyniąc za niewymowną one chwałę, którą Syn Jej w ubóstwionym człowieczeństwie otrzymał. A wnet słyszany był głos Ojca Przedwiecznego mówiącego: Córko moja postąp wyżej. Podobnież i Syn Najśw. Jej wzywał: Matko moja powstań, i odbierz miejsce, które jest Tobie należyte, żeś szła za mną i naśladowała mnie. takimźe sposobem i Duch św. mówił: Oblubienico moja, i przyjaciółko moja, pójdź do wiecznych rozkoszy. I bez odwłoki Trójcy Przenajśw. dekret przed wszystkiemi błpgoslawionemi ogłoszony i miejsce wiecznego mieszkania, miejsce Niebieskiej Królowy po prawej ręce Syna Bożego, z uchwalenia Boskiego majestatu nacznaczone; za wielkie, które Synowi Bożemu i swojemu czyniła usługi, i obwarowano, żeby żaden z Świętych wyniesiony nie był do stopnia chwały sobie przyzwoitego; pókiby Królowa Niebieska nie otrzymała swego tronu, i pókiby na wysokości chwały postawiona nie była. Postawiona tedy za tym wyrokiem Boga-Rodzica Panna, na tronie Trójcy Przenajśw. po prawej ręce Najśw. Syna, nie tylko Jej, ale i wszystkim śś. dana publiczna wiadomość, iż miejsca owego nie tylko pewne na wszystkie wieczności Jej dane posiadanie i dziedzictwo, ale i to, że Jej wolno i godzi się obierać sobie, albo zostać na owym miejscu na wieczne mieszkanie, albo też powrócić się na świat, na dobro kościoła Bożego, żeby o nim miała Macierzyńskie staranie. Tu dziwna za Opatrznością Bożą, Matce miłosierdzia zdarzyła się sposobność, w któreby siebie sama. przewyższając siebie samą, nad siebie sarnę przełożyła, a ludzkiemu narodowi pokazała, łaskawość i pobożność. Syna pobożności swojego wielce podobną, który w ciele swoim zawiesił obfitującą chwałę, którąby był powinien mieć, według porządku rzeczy przyrodzonych, aby przyjąwszy stan cierpliwości, odkupieniu naszemu dał miejsce, którego w tej mierze naśladowała Najświętsza Matka, żeby we wszystkiem była podobną Bogu człowiekowi. Zaczym Niebieska Królowa, zrozumiawszy wszystko dobrze, wystała z Boskiego tronu, i padłszy mówiła: iż luboby to było z Jej dobrym gdyby w niebie została, ale gdyby na świat powróciła się, i pracowała na dobro kościoła, byłoby to z większą chwałą Bożą, zaczym mówiła: Obieram sobie pracę, a odkładam tę, którą mi teraz ofiarujesz zapłatę, i wszelką pociechę, którą mam teraz z Twojej obecności, przyjmij ze mnie Panie i właścicielu wszystkiej istoty mojej, tę moją ofiarę, a Boską moc Twoją w wykonaniu tego, co mi jest zlecono, niechaj mi będzie opatrzną rządzicielką itd. W nagrodę tego odważnego wyboru, dane Jej widzenie błogosławione, które się zowie jasne widzenie Boga. Bo dotąd tego tylko zażywała widzenia, które się zowie widzenie odnośne albo w obrazie. I zaprawdę tu w Niej Pan ponowił i potwierdził wszystkie dary, które Jej aż do tego dnia dał, odnowił także i tytuł Królowej wszystkich rzeczy stworzonych, Patronki i Pani wiernych.

285. Zaprawdę w tym Boskim pozwoleniu, że Jej sobie było wolno obierać, czy zostać w Niebie, czy się wrócić na świat, zamyka się wielka tajemnica. Był to albowiem przedziwny miłości wynalazek, na pokazanie nam przedziwnej Matki, ku człowiekowi miłości, której podobno z innych tak wielu, i tak wielkich Jej dzieł, nigdyśmy jak należy, nie szacowali,

Tak za Boskim zrządzeniem stało się, żeby ani Jej zasługi tej niebyło wysokości i zacności, ani nam takiego długu którem obowiązani jesteśmy, albo na przedziwnym, którym do podobnych rzeczy mamy pobudkę, nie schodziło przykładzie.

Ażeby to wszystko, jako najszczęśliwiej wykonała dziełem, nim zstąpiła, Ojca Przedwiecznego prosiła o moc, Syna Bożego o mądrość; Ducha S. o ogień miłości, a wszystkich trzech osób, prosiła o wieczną opiekę; na samym zaś znijściu, o błogosławieństwo , które Jej dano, wielce uniżonej przed tronem Bożym, oraz z niezmiernym uczestnictwem Bóstwa; na nie jako rzeką jaką wylanego. Tak niezmiernemi zbogacona skarbami, wróciła się na świat do kościoła Bożego Bogarodzica, a jako miłości szacunek w samym źródle i początku swoim, którem jest sam Bóg, (Bóg albowiem miłością jest 1. Joannis 4 V. 15) poznała, tak zaprawdę wszelkiemi sposobami w Niej była zapalona. Chlebem i we dnie i w nocy była miłość, zaczym jako pracowita pszczółka, z ogrodu tryumfującego kościoła, kwiatem miłości i słodkości obciążona, dla ula wojującego kościoła zleciała, żeby miłości Boskiej i miłości bliźniego, najsłodszy miód i plastr wyrobiła; i zaprawdę tą słodkością tak karmiła, pierwiastkowego kościoła maluczkich, iż ich w mężów mocnych i silnych wytoczyła, tak, że zupełna ich doskonałość wystarczyła, aby na Niej, jako na zasadzie fundamencie, wysoka kościoła Bożego budowa wystawiona była.

Ale jeszcze trzeba się na górę oliwną do pozostałych tam apostołów, i wiernych innych wrócić, o których Najświętsza Matka, i przy tak wielkich Niebieskich pociechach swoich nie zapominała, widząc bowiem ich wielce strapionych, za niemi się modliła, jako najprędzej prosiła o ratunek, i pociechę Pana Jezusa, Który wzruszony prożkami Matki swojej niemieszkając, jeszcze z obłoku powrócił Aniołów świetnych, w białe suknie ubranych, w postaci ludzkiej ozdobnych, którzy Apostołów, i innych wiernych pocieszyli, dając nadzieję, że Go znowu mieli chwalebnego oglądać. Tak upadłe ich serca podźwignęły się.

Przy tym pocieszeniu przyganili oraz wiernym, że się niepotrzebnie tym patrzeniem w Niebo bawili, gdy już nie wydać było Pana Jezusa, i daremna rzecz była po powietrzu Go szukać oczyma, gdy już w Niebie na tronie Boskim, zwycięzca i tryumfujący zasiadał.

Ale takci jest nieszczęśliwa nasza natura, zmysłów swoich niewolnica, tak za widomemi rzeczami, jako służebnica i dzie, że też i tych, które najbardziej Boskiemi i Duchownemi są, chce kosztować. Pokazało się w Apostołach, których serca i rozumy mogła Chrystusowa nauka, przykładem jegoż potwierdzona, do zrozumienia i naśladowania pobudzić. Ale duchownej i zmyślnej onej słodkości smak, który w najsłodszem Zbawiciela swojego obcowaniu czuli; wszystkie woli ich siły, do zmysłów wielce przywiązanej całe zabawiał, i nieuważali tego, że w tej ducha słodkości i smaku, siebie samych więcej niż trzeba było szukali; tak owo zgoła, do duchownych owych uprzejmości i rozkoszy, które wniesione były przez zmysły, niepomiarkowany mieli pociąg. Ztąd gdyby był Pan Jezus przez wstąpienie do nieba, od nich się nieoddalił, bez niezmiernej gorzkości i smutku, od Jego towarzystwa z trudnością by ich było oderwać.

Co gdyby było, toby do przepowiadania ewaangelii, mniej zaprawdę byli sposobni, która jednak po całym świecić z wielką pracą i potem, i owszymi samym życia nakładem, przez nich miała być ogłoszoną. Ale ta tak trudna wyprawa potrzebowała mężów nie słabych, ale wielce mocnych, dobrze miłością przed czasem uzbrojonych, do zmyślnych ducha rozkoszy i przyjemności najmniej nieskłonnych i nieprzywiązanych; lecz obojętnych, aby i obfitość, i niedostatek, i niesławę, i dobrą sławę, i cześć, i wzgardy, i smutek, i ochotę za równo znosili, zachowując miłość i cześć Boga; gorliwość we wszystkich rzeczy odmianach, całą zawsze i niewzruszoną, i umysł do wszystkiego niezwyciężony, a jednakowo nad rzeczy szczęśliwe i przeciwne wyższy.

A wierni tak od Aniołów napomnieni z góry Oliwnej, wespół z Najświętszą Matką, do domu wieczernika wrócili się, i tam na modlitwie jednostajnie trwając, czekali przyjścia Ducha Świętego, które będzie trzeciej części materyą.

Ad M. D. G. I. C V. Honorem.


Maria z Agredy ,,Miasto święte czyli życie Najśw. Maryi Panny" T. II, str. 427-433