Żywot św. Izydora, Biskupa i nauczyciela Kościoła.




4. Kwietnia.

Żywot św. Izydora, Biskupa i nauczyciela Kościoła.

Około roku 570 opuścił tajemnie najmłodszy brat swego nauczyciela świętego Leandra, a to z rozpaczy, że nie będzie się mógł wszystkiego nauczyć. Był on wtenczas jeszcze chłopięciem, żywym i wesołym, a głowę jego zdobiły śliczne pukle włosów. Strudzony i spragniony usiadł przy studni. Tu głębokie wydrążenie w kamiennem obmurowaniu studni zwróciło na siebie jego uwagę.

Przyszedłszy jakaś niewiasta po wodę, pouczyła go, mówiąc: ,,Oto te krople z wiader spadając długie lata na jedno miejsce, wydrążyły skałę tak gładko i głęboko."

Izydor odpowiedzią tą cudownie się zaspokoił, i pomyślał sobie: ,,Jeźli małe krople wody kamień wydrążyć mogą, dla czegóżbym ja przez pilność i za pomocą Bożą nie miał się wszystkiego nauczyć?" Po tych słowach powstał, wrócił do szkoły, przeprosił Leandra, i pozostał. On, który miał obawę, że się niczego nie nauczy, dostał w 60 lat później na powszechnym soborze w roku 650 następujące świadectwo, że święty Izydor jest najnowszą ozdobą katolickiego Kościoła i najuczeńszym mężem ostatnich wieków.

Oblókłszy sukienkę duchowną świętego Benedykta, poświęcił się Izydor odtąd wyłącznie naukom o rzeczach Bozkich. Przytem był bardzo pobożny, a jak wielce był do rozkwitającego zakonu Benedyktynów przywiązanym, świadczą wyborne jego pisma o doskonałości reguły zakonu świętego Benedykta, jako też i obowiązkach zakonników i o ich wielkich zasługach, położonych około rozszerzaniu wiary w Hiszpanii.

Święty Izydor urodził się w Kartagenie w Hiszpanii z rodziców pobożnych, których pracy owoc nad wychowaniem dzieci później się pokazał, gdyż czterech synów zostało Świętymi, pomiędzy nimi i Izydor, który odebrawszy święcenia kapłańskie, całkiem się służbie Bożej poświęcił. Naonczas aryańscy Ostrogoci byli panami w Hiszpanii, a król ich Leovigild pastwił się wielce nad katolikami. Wielu biskupów wtrącił do więzienia, wielu wygnał za granicę, pomiędzy nimi Leandra, najwaleczniejszego szermierza przeciw bluźnierstwu aryańskiemu.

Wtedy młody naonczas jeszcze Izydor śmiało wystąpił z celi zakonnej, i wstępnym bojem przejęty świętym zapałem, i obdarzony niesłychanym darem wymowy, zmiażdżył i pokruszył zatwardziałość heretyków; natchnął serca słuchaczy zamiłowaniem prawdy i piękności Kościoła katolickiego; wyjednał odwołanie wygnanych biskupów; dał Kościołowi swobodę w Hiszpanii, a pótem sam zamknął się znowu w swej celi klasztornej, aby przez zasługę położoną około przytłumienia aryanizmu nie wkradła się do duszy jego pycha.

Tymczasem barbarzyński i okrutny król Leovigild umarł, a na jego miejsce nastąpił syn Rekkored. Król ten sprzyjał katolikom, wielce się przeto gniewał, że Izydor zamknął się w zaciszu klasztornem. Szukano wtedy sposobu, aby go na świat wyprowadzić, ale to wszystko było napróżno, bo Izydor celi swojej porzucić nie chciał.

Po śmierci Leandra, biskupa Sewili, dopiero nadarzyła się okoliczność. Tak duchowieństwo, jak i lud obrali Izydora Arcybiskupem Sewili, przemocą weszli do jego celi i zanieśli go do kościoła. Izydor chciał wnijść na ambonę, aby przeciw wyborowi zaprotestować, ale okrzyki radosne zgromadzonego ludu nie dały mu przyjść do słowa. Ukląkł wtenczas, i poddał się woli Bożej.

Z przyjęciem urzędu zabłyszczał w stolicy arcybiskupiej duch jego po całej Hiszpanii. Ozdobiony roztropnością, gorliwością, łagodnością serca, pełen nauki Bozkiej, zaraz po objęciu urzędu rozpoczął swe olbrzymie dzieło: uprzątnął smutne ruiny po długich wojnach, wykorzenił kacerskie porywy i pokuszenia Aryanów. Aby lud był dobry, powinien mieć dobrych kapłanów, światłych mężów, którzyby światło Słowa Bożego godnie głosić umieli. Starał się więc o wychowanie duchowieństwa zdatnego, zaprowadził po kościołach wspaniałą liturgią, która się nazywa ,,liturgią moza-arabską." W całe wychowanie wiernych wlał zdolności swego ducha, podniósł nauki i doczekał się jeszcze ich owoców. Zakładał klasztory i ożywiał zakonne życie i jak sam duchowieństwo uczył, tak też sam z kazalnicy głosił ludowi Słowo Boże, a swe dochody rozdzielał pomiędzy ubogich. Do tego wszystkiego pisał jeszcze wiele uczonych książek, jak np. ,,Od początku wszech rzeczy." Książka ta służyła długi czas w średnich wiekach jako podręcznik do nauki po wysokich szkołach dla księży. Pióro zresztą nie zdoła wypowiedzieć wszystkich tych dzieł, jakim ten jedyny mąż dał życie.

Jak zachodzące słońce promieniami swemi oblewa cudownie całe przestworze świata jakby na pożegnanie, tak sam o zabłysnął zgrzybiały Izydor jeszcze w niebiańskiej piękności w swem arcybiskupstwie, zanim zstąpił do grobu. Cztery dni przed śmiercią wsparty na ramieniu dwóch biskupów, wszedł do kościoła, dokąd duchowieństwo i wiernych zwołał. Tu się do wszystkich tak odezwał: ,,Drogie dzieci, miłość moja ku wam nagli mnie jeszcze, — już przed otwartym grobem , — abym raz ostatni przemówił do was i powtórzył to samo, czego was nauczałem. Trzymajcie się statecznie świętego katolickiego Kościoła; bądźcież Głowie tegoż Kościoła, Ojcu świętemu w Rzymie wierni, bądźcie posłuszni królowi; tylko bojaźń Boża i pobożność ustalają pomyślność ojczyzny: używajcie tej pomyślności w pokoju i okażcie się godnym i tego daru niebios!"

Potem złożył ze siebie szaty arcybiskupie, przywdział włósiennicę i kazał sobie głowę posypać popiołem. Wzniósłszy ręce i oczy ku niebu, odbył głośno publiczną spowiedź, którą zakończył prośbą do zgromadzonych: ,,Bracia!" mówił, ,,módlcie się za mną grzesznikiem, abym, ponieważ sam na to nie zasługuję, za waszą przyczyną odpuszczenia grzechów moich dostąpił. Odpuśćcie mi także, jeżeli kogo obraziłem; przebaczcie, proszę was ze serdecznym żalem!"

Na te słowa powstał głośny płacz w kościele, — nikt nie miał nic do odpuszczenia, bo umierający chłoszcząc nawet czynił dobrze. Jeden z Biskupów udzielił mu rozgrzeszenia i podał Ciało Pańskie, które Izydor z taką pokorą i nabożeństwem przyjął, że znowu płacz rozległ się po kościele.

Na zakończenie dał wszystkim duchownym pocałunek pokoju, i kazał się potem nieść do swego domu. Przez następne trzy dni trzeba go było do kościoła nosić, gdzie trzeciego dnia spokojnie w Panu sasnął. W każdym z tych trzech dni modlił się gorąco, a trzeciego dnia mając ręce wzniesione do nieba umarł 4. Kwietnia 636 roku, licząc około 80 lat wieku. Z ciała jego wychodziła miła woń, a grób jego zajaśniał licznemi cudami.

Na obrazach przedstawiają świętego Izydora w ubiorze biskupim, z książką w jednej, a pastorałem w drugiej ręce.

Nauka moralna.

Żywot świętego Izydora jest tak pouczającym, jak rzadko inny. Będąc chłopcem jeszcze, nie rokował wielkich nadziei; owszem zdawało się, że pozostanie nieukiem, nicponiem, i że do nauki nie ma chęci! Ach, gdyby się tak było stało, byłby zgubionym. Ale Bóg tego nie chciał. Małej rzeczy użył do otworzenia oczu chłopięcia uciekającego ze szkoły. Małej zaiste rzeczy, a tak obfitej na później w skutkach. I cóż to było ? Oto kropla wody! Krople wody uratowały go z tego niebezpieczeństwa i nauczyły go, jaką ma iść drogą, aby się stać wielkim Świętym. I pomiędzy nami są, którzy narzekają w tych słowach może: ,,Ach, przyzwyczajenie się do prawdziwej pobożności jest mi niemożebnem popadam zawsze w te same grzechy, i zawsze się z tych samych grzechów spowiadać muszę. Liczba moich dziennie ponawianych a zawsze złamanych ślubów się zwiększa; — cóż mam czynić? od kogo się nauczyć?"

O! to łatwo, weźmij kroplę wody za nauczyciela.

Kropla wody wydrąża kamień przez to, że zawsze pada na pewien oznaczony punkt kamienia, najakuratniej na to samo miejsce. Gdyby te krople padały na kamień raz tu, raz tam, bez planu, wtedyby ani wieki nie starczyły na jakąkolwiek zmianę w powierzchni, owszem, pokryłby się tylko ślizgim szlamem. Tak samo dzieje się w życiu ludzkiem. Chcąc przyswoić sobie łagodność serca, i to na zawsze, dopniemy tego, jeżeli oczy nasze skierujemy na pewien punkt, i siły nasze żywotne zbierzemy — oraz uwagę skierujemy na pewien przedmiot: np. pokory i łagodności serca nabędziesz, skoro siły twe i uwagę na pewien oznaczony punkt życia skierujesz, to znaczy, że mocno postanowisz: w tem lub w owem miejscu, przy tej lub owej okoliczności, względem tej lub owej osoby, lub tych osób być łagodnym, a w tej okoliczności, użyjesz tego a tego środka, a gdybyś go miał przestąpić, to sobie sam taką a taką karę nałożysz. Jeźli tylko ogólnikowo postanawiasz: chcę być pokornym, skromnym, łagodnym, bez wyraźnego zakreślenia, gdzie i jak ową oznaczoną cnotę chcesz wykonać, to chrześcijaninie, jesteś podobny do huzara malowanego na papierze, który jedzie na rumaku, dobywa szabli, najeża wąsa, — ale ani nawet muchy nie przestraszy, a cóż dopiero miałby uderzyć! Tylko z określonem przedsięwzięciem wiesz dokładnie, czego chcesz, znasz twego nieprzyjaciela i sposób jego wojowania; skoro tak sobie postąpisz, zwycięztwo będzie pewnem.

Nie koniec na tem, że ta kropla ustawicznie spada, ale ona spada także wytrwale, długo, długo, na jedno i to samo miejsce. W podobny sposób nakazuje nam przezorność postępować sobie przy rozstrząsaniu co wieczór rachunku sumienia, a przynajmniej we wieczór przed spowiedzią poweźmij postanowienie, abyś wytrwale to, co w sobie uważasz za grzeszne, wykorzeniał, a przyswajał sobie cnotę grzechowi temu wręcz przeciwną, wtedy ta cnota zapuści w sercu twojem głębokie korzenie i nie da się tak łatwo wyrwać. Gdybyśmy tylko w przeciągu roku starali się pewien oznaczony błąd ze serca wykorzenić, to już wielkich rzeczy dokażemy. Święty Tomasz z Kempis powiada w swej książeczce o naśladowaniu Chrystusa: ,,Gdybyśmy tylko co rok jednego błędu się pozbywali, wszyscy byśmy mogli zostać świętymi!" Chrześcijanie, spróbuj jak to pójdzie łatwo. Poweźmij oznaczone postanowienie, ponawiaj je tak długo, dopóki go nie wypełnisz, a wypełnienie to przyniesie ci pociechę. Pismo święte zagraża nam z nałogowemi grzechami przystępować do Stołu Pańskiego: ,,Nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha czartowskiego: nie możecie być uczestnikami Stołu Pańskiego i stołu czartowskiego" (1 Rzym., 10, 21.)

Modlitwa.

Boże, Stwórco całego świata i Ojcze
wszech rzeczy, udziel mi łaski, abym
przykład i słowo sługi Twego Izydora
gorliwie i wiernie naśladował, a przez
to także do królestwa niebieskiego się
dostał, gdzie Ty z Synem i Duchem św.
żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen



ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 271-274