7 kwietnia 2024 r.
Odpowiedź w obronie prawdy „Istnieje powód, aby mówić prawdę; istnieje powód, aby uniknąć skandalu; ale nie ma żadnej obrony dla człowieka, który opowiada o zgorszeniu, ale nie mówi prawdy”. G.K. Chestertona
Ze szczerym żalem, biorąc pod uwagę czasy zamieszania, podziału i widocznego braku jedności wśród katolików, my, księża, znaleźliśmy się w sytuacji, w której konieczne jest napisanie tego listu. W tej sprawie jednak sprawiedliwość od nas tego wymaga.
W niedawnym wywiadzie na YouTube na oficjalnym kanale YouTube Instytutu Rzymskokatolickiego „RCI” przeprowadzonym przez „ochotniczego pomocnika świeckiego” Stephena Heinera, Jego Ekscelencja Biskup Donald Sanborn poczynił nie tylko sprzeczne uwagi, ale także skandaliczne oskarżenia pod adresem innych członków duchowieństwa katolickiego.
W piątym odcinku cyklu „Instytut z bliska” Jego Ekscelencja omówił kwestię unieważnienia małżeństwa. W filmie Jego Ekscelencja szczegółowo opisuje konieczność posiadania jurysdykcji do stwierdzenia nieważności małżeństwa. Jego Ekscelencja wyjaśnia to, gdy mówi:
„Wiesz, przyjdzie do ciebie ktoś żonaty w Kościele katolickim i przedstawi ci sprawę i będziesz pewien, że kwalifikuje się do unieważnienia… Nie mam władzy, żeby to dać… bo tak naprawdę nie są małżeństwem, ale legalnie są.” Biorąc pod uwagę to stwierdzenie, które na pierwszy rzut oka wydaje się niekontrowersyjne, musimy zwrócić uwagę na konkretną dyrektywę w Dyrektorium Duszpasterskim Instytutu Jego Ekscelencji. Punkt 15 Dyrektorium Duszpasterskiego RCI mówi:
„Kler instytutu w żadnym wypadku nie powinien stwierdzać nieważności małżeństwa, czy to w sposób publiczny, czy prywatny, z wyjątkiem przypadków, gdy nieważność małżeństwa jest pewna na podstawie dowodu z dokumentu”.
Nie trzeba mieć wykształcenia w zakresie prawa kanonicznego ani teologii, aby zrozumieć znaczenie tej dyrektywy. Pozwala duchownym RCI, w przypadkach, gdy nieważność małżeństwa jest pewna na podstawie dowodu z dokumentu, na stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Dyrektywa ta jest zaskakująca, jeśli weźmie się pod uwagę, że Jego Ekscelencja nie tylko podkreślił w wywiadzie na YouTube, że osoba bez jurysdykcji nie może wydać orzeczenia o nieważności małżeństwa, ale stanowczo potępił tych księży, którzy twierdzą, że wydają oceny moralne w sprawach małżeńskich. Wydaje się, że jest to wyraźne odniesienie do stanowiska Jego Ekscelencji Biskupa Marka Pivarunasa, CMRI i stowarzyszonych księży. Kwestia ocen moralnych jest ważna i choć nie jest to stanowisko, którego chcielibyśmy tutaj bronić, należy zauważyć, że CMRI nie rości sobie jurysdykcji w sprawach małżeńskich ani nigdy nie rości sobie prawa do składania „stwierdzenia nieważności .” Jedynie RCI twierdzi, że jest w stanie składać oświadczenia o nieważności pomimo braku jurysdykcji.
W tym samym filmie Jego Ekscelencja stwierdził dalej, że księża lub grupy księży, którzy orzekają o nieważności małżeństwa, to: „Winny przyzwolenia na cudzołóstwo… błogosławienie cudzołóstwa i współpracowników w cudzołóstwie. Myślę, że to okropne.”
Innymi słowy, oskarża tych księży i grupy księży o ohydny grzech świętokradztwa. Jednakże właśnie te działania, które Jego Ekscelencja potępia i na których opiera swoje skandaliczne oskarżenia wobec współkapłanów, są dokładnie tym, co zgodnie z jego wytycznymi może zrobić on i jego duchowni. Przypomnijmy, że dyrektywa RCI stanowi, że małżeństwo może zostać uznane za nieważne „w tych przypadkach, w których nieważność małżeństwa jest pewna na podstawie dowodu z dokumentu”.
Dla kontekstu należy zauważyć, że kwestia dyrektywy RCI i jej wyraźna sprzeczność z innym przedstawionym stanowiskiem Jego Ekscelencji została poruszona prywatnie przez księdza Armora z członkiem duchowieństwa RCI. Dokonano tego na początku stycznia 2024 r. (wywiad przeprowadzono na początku lutego) i powiedziano Ojcu, że jego obawa zostanie zgłoszona Jego Ekscelencji. Powiedziano mu, że jeśli będzie trzeba dokonać jakiejkolwiek korekty, to tak się stanie. Ojciec nie otrzymał żadnej odpowiedzi ani o nią nie prosił, dopóki Jego Ekscelencja nie opublikował skandalicznych i publicznych wypowiedzi na YouTube. Od tego czasu doniesiono ojcu Armorowi, że kiedy po raz pierwszy zwrócono się do Jego Ekscelencji z obawą dotyczącą dyrektywy, stwierdził on, że nie ma w tym sprzeczności i że wyjątek dotyczący dowodu z dokumentu nie dotyczy unieważnienia małżeństwa. Ale do czego jeszcze mogłoby odnosić się słowo „z wyjątkiem”?
Ojciec Armor skomentował następujący komentarz w filmie YouTube zatytułowanym „Instytut z bliska PE. 5: Dyrektorium duszpasterskie, część 1.”
„Jego Ekscelencja wykonał bardzo dobrą robotę, bez wątpienia wyjaśniając, że do orzeczenia nieważności małżeństwa w sprawach małżeńskich wymagana jest jurysdykcja. Jest to słuszne i bezsporne. Do orzeczenia nieważności małżeństwa w sprawie małżeńskiej wymagana jest jurysdykcja… niezależnie od tego, jak jednoznaczna jest. Nieważne, ile dowodów przemawia za nieważnością. Bez względu na dowód z dokumentu, bez względu na świadków, bez względu na dowody. Dowody, niezależnie od ich wagi, nie uzupełniają wymogu jurysdykcji.
Jego Ekscelencja wyjaśnia to, gdy mówi na nagraniu: „Wiesz, [sic!] naprawdę, ktoś żonaty w Kościele katolickim, przyjdzie do ciebie i przedstawi ci sprawę i będziesz pewien, że kwalifikuje się do unieważnienia… Nie mam władzy, żeby to dać… bo w rzeczywistości nie są małżeństwem, ale zgodnie z prawem.” Jego Ekscelencja posunął się nawet do stwierdzenia, że ci księża lub grupy księży, którzy orzekają o unieważnieniu małżeństwa (jeśli tacy księża lub grupy, które twierdzą, że wydają taki oficjalny osąd, a nie jedynie osąd moralny) są „winne aprobowania cudzołóstwa… błogosławienia cudzołóstwa i współpracowników w cudzołóstwie”. Uważam, że to okropne”. Innymi słowy, oskarża tych księży i grupy księży o ohydny grzech świętokradztwa.
Następnie Jego Ekscelencja musi wyjaśnić pozornie sprzeczną dyrektywę w katalogu duszpasterskim RCI. W istocie jest to nie tylko sprzeczne, ale niezwykle kłopotliwe, gdyż wydaje się aprobować działanie, które Jego Ekscelencja uznał za świętokradztwo i aprobować cudzołóstwo, błogosławić cudzołóstwo i współdziałać w cudzołóstwie. Punkt nr 15 w rozdziale dotyczącym sakramentu małżeństwa stanowi: „Kler instytutu w żadnym wypadku nie powinien stwierdzać nieważności małżeństwa, czy to w sposób publiczny, czy prywatny, z wyjątkiem przypadków, w których nieważność małżeństwa jest pewna na podstawie dowodu z dokumentu.”
Jego Ekscelencja dał jasno do zrozumienia, że nie ma wyjątku. Czy może teraz wyjaśnić, dlaczego w katalogu duszpasterskim jego instytutu widnieją wyjątki? Czy dowód z dokumentu nagle eliminuje konieczność jurysdykcji w takich sprawach? Czy może przedstawić na to literackie dowody? Myślę, że wszyscy znamy jasną i oczywistą odpowiedź na te pytania. Uważam za konieczne, zwłaszcza w świetle komentarzy i oskarżeń pod adresem innych duchownych, jakie Jego Ekscelencja poczynił w tym filmie, aby doprecyzował tę dyrektywę. I nie dajcie się zwieść, fakt, że być może nigdy nie podjęli działań zgodnie z tą dyrektywą, że być może nigdy nie złożyli takiego oświadczenia, nie ma znaczenia. Faktem jest, że dyrektywa wyraźnie stwierdza, że istnieją przypadki, w których duchowni RCI mogą złożyć takie stwierdzenie nieważności, czyli takie, w których pewność nieważności wynika z dokumentu dowodowego. Zatem niezależnie od tego, czy kiedykolwiek podjęto takie działania, czy nie, RCI w rzeczywistości promuje działanie, które Jego Ekscelencja określił jako świętokradztwo i wyraźnie skandaliczne. W związku z tym ma obowiązek doprecyzować tę dyrektywę i naprawić wywołany nią skandal. A może mógłby przedstawić dowód swojej zwykłej jurysdykcji, który uzna za niezbędny do wydania takiego orzeczenia, niezależnie od pewności. Z niecierpliwością czekam na wyjaśnienie tej dyrektywy w części 2.”
Ten komentarz nie został opublikowany przez administratora konta RCI YouTube. Minął ponad tydzień, a ojciec nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoje pytania ani nawet potwierdzenia na nie; to znaczy do czasu, gdy Jego Ekscelencja udzielił kolejnego wywiadu przeprowadzonego przez Stephena Heinera. W tym filmie Stephen Heiner i Jego Ekscelencja scharakteryzowali powyższy komentarz w następujący sposób: „ktoś miał pytanie dotyczące unieważnień, o których rozmawialiśmy wcześniej, i było pytanie dotyczące dowodów z dokumentów. Co przez to miałeś na myśli?” Nie można tego w żaden sposób uznać za odzwierciedlenie pytań lub wątpliwości postawionych przez Ojca Armora w jego komentarzu.
Pomimo błędnego opisu, Jego Ekscelencja powiedział dalej: „No cóż, jeśli masz dokument wyraźnie stwierdzający, że dana osoba z tego czy innego powodu nie jest w związku małżeńskim ważnie, to masz dokument potwierdzający. Zwykle jest to dowód poprzedniego małżeństwa, rozumiesz? Z drugiej strony może to być akt zgonu, który poświadcza, że dana osoba może swobodnie zawrzeć związek małżeński, to jest dowód z dokumentu. Powodem, dla którego unieważnienia trafiają do sądu, jest chęć udowodnienia faktów, które wymagają rozstrzygnięcia przez sąd. Więc jeśli ktoś powie: „Mój teść przyłożył mi pistolet do głowy i dlatego się ożeniłem”, trzeba sprowadzić świadków, którzy widzieli broń, no wiesz, całą rozmowę, że „jeśli to zrobisz, nie żeń się z moją córką, bo nie żyjesz.
„To musi zostać udowodnione i ustalone jako fakt prawny… ale widzisz, dowód z dokumentu jest już udowodnionym faktem, widzisz, że ktoś był już wcześniej żonaty; dlatego nie mogą teraz się pobrać. Zasadniczo twierdzi on, że dowód z dokumentu jest ustalonym faktem prawnym i dlatego organ właściwy nie wymaga stwierdzenia nieważności. W pewnym sensie zdaje się on proponować, aby w przypadkach, gdy nieważność małżeństwa znana jest z dowodu z dokumentu, duchowni RCI nie składali oświadczenia o nieważności, lecz po prostu uznali fakt prawny nieważności potwierdzony w dokumencie. Jest to argument fałszywy, jak pokaże literatura.
Po pierwsze jednak musimy z zainteresowaniem zauważyć, że argument ten jest niezwykle podobny do argumentu zaproponowanego przez Stephena Heinera w jego artykule z 2022 r., potępiającego CMRI i Jego Ekscelencję Biskupa Pivarunasa za ich stanowisko w sprawach małżeńskich. W swoim aktualnym artykule „ochotniczy świecki pomocnik” RCI napisał:
„Małżeństwo ze swej natury wiąże się ze statusem prawnym. Gdy małżeństwo zostanie zawarte na podstawie faktu prawnego, może zostać rozwiązane jedynie w drodze czynności prawnej. Miałoby to miejsce nawet wtedy, gdyby członkowie Roty Rzymskiej prywatnie wiedzieli o nieważności danego małżeństwa.
Pomocne może być również ujawnienie, że sprawa, w której istnieje dowód z dokumentu (np. akt małżeństwa wykazujący, że dana osoba jest nadal w związku małżeńskim z inną osobą) nie trafia do trybunału diecezjalnego, ponieważ ten dokument dowodowy wskazuje, że małżeństwo nie może zostać zawarte. zakontraktowany. Każdy ksiądz może po prostu „rozpoznać” ten dowód. Tego rodzaju sytuacja rzadko jest przedstawiana naszemu tradycyjnemu duchowieństwu”.
Argumenty przedstawione przez Jego Ekscelencję i Stephena Heinera są fałszywe. Sprawy te wymagają jurysdykcji, a stwierdzenie nieważności małżeństwa na podstawie takich dowodów jest równoznaczne z unieważnieniem małżeństwa, o czym należy przypomnieć, jak stwierdził Jego Ekscelencja, „winnym aprobowania cudzołóstwa… błogosławienia cudzołóstwa i współpracowników w cudzołóstwo. Myślę, że to okropne.”
Dla większej przejrzystości przedstawmy typowy przypadek więzów. John, który nigdy wcześniej nie był żonaty, próbuje poślubić Sarę, która była wcześniej żoną Jamesa. Następnie John i Sara rozstają się (i uzyskują rozwód cywilny), a John pragnie teraz zawrzeć ważne małżeństwo. Jan wnosi o unieważnienie jego małżeństwa z Sarą na podstawie więzadła, a mianowicie dlatego, że Sara była związana węzłem poprzedniego ważnego małżeństwa z Jakubem. Jego Ekscelencja i wytyczne RCI wydają się wskazywać, że aby Jan mógł zawrzeć związek małżeński w Kościele, jedyne, co Jan musiałby zrobić, to przedstawić dokument potwierdzający poprzednie małżeństwo Sary z Jakubem. Ten dokument potwierdzający umożliwiłby duchownym RCI, zgodnie ze swoim zarządzeniem, stwierdzenie nieważności małżeństwa. Gdy tylko małżeństwo zostanie „uznane za nieważne” przez RCI, logicznie rzecz biorąc, musi wynikać z tego, że RCI uważa, że John ma swobodę ożenić.
Jednakże stanowisko RCI stoi w bezpośredniej sprzeczności z prawem kanonicznym. Zgodnie z Podręcznikiem spraw małżeńskich Chathama-Boudreaux (1958), kan. 1069, § 2 „Zawiera bardzo mądre postanowienie, że osoba, która próbowała zawrzeć związek małżeński z osobą, która była już w związku małżeńskim, nie może zawrzeć drugiego małżeństwa do czasu oficjalnego ogłoszenia próby zawarcia małżeństwa nieważny. Proboszcz nie może rozstrzygać spraw związanych z więzadłami według własnego uznania. Każda sprawa powinna zostać skierowana do Trybunału.”
Dalej stwierdza się: „Sprawy dotyczące więzadeł są rozpatrywane przez Trybunał w trybie nieformalnym, zgodnie z przepisami Kanonu 1990. Nie wystarczy przedstawić akt poprzedniego małżeństwa; konieczny jest dalszy dowód… z prostego powodu: małżeństwo mogło być małżeństwem nieważnym. Z tego względu bezwzględnie konieczne jest potwierdzanie w każdym indywidualnym przypadku ważności pierwszego małżeństwa. Dokonuje się tego poprzez pobranie zeznań stron pierwszego małżeństwa oraz zeznań świadków znających te strony.”
Ponadto stwierdza, że wniosek o unieważnienie małżeństwa należy „wnieść do Trybunału właściwego w danej sprawie. Kanon 1964 podaje zwyczajne zasady jurysdykcji.”
Jest oczywiste, że dowód z dokumentu nie jest wystarczający, nawet w przypadku więzadeł, i że nawet gdyby był wystarczający, oficjalne stwierdzenie nieważności nadal wymaga jurysdykcji. Świadczy o tym dodatkowo konsultacja z komentarzem do Kanonu 1069 autorstwa Bouscarena.
Być może Jego Ekscelencja ma dowód, że jest inaczej, a jeśli tak, powinien udostępnić odpowiednią literaturę, której do tej pory nie stworzył. Zamiast tego podniósł, że dyrektywa nr. 15 w ogóle nie odnosi się do unieważnienia małżeństwa. Jakie są podstawy tego twierdzenia?
Jego Ekscelencja powiedział także w wywiadzie, że określone zgromadzenie „nie ma żadnej władzy prawnej, aby podjąć decyzję za cały Kościół… Uważam, że jest to straszliwe nadużycie jakiejkolwiek zasady, na którą się powołują”. Niestety, w oparciu o własne wytyczne, same RCI nie jest w stanie uniknąć oskarżeń wysuwanych przez własnego biskupa.
Trzy tygodnie temu, miesiąc po wstępnej rozmowie i prawie dwa miesiące od zgłoszenia początkowych zastrzeżeń, Jego Ekscelencja poinformował za pośrednictwem Stephena Heinera, że zmienił dyrektywę i uczynił ją jaśniejszą, ale najpierw wymaga zgody członków RCI . Jego Ekscelencja zamierza również nagrać nowy film, w którym będzie czytany ten „jaśniejszy” tekst i wyjaśniający zapytanie Ojca Armoura. Do tej sytuacji, choć pozytywnej, należy podchodzić z pewną ostrożnością ze względu na poprzednią błędną charakterystykę naszych obaw oraz fakt, że przez prawie trzy miesiące Jego Ekscelencja nie uważał za konieczne wprowadzania jakichkolwiek zmian w dyrektywie, jak zauważono w naszym piśmie. Choć zachowujemy ostrożność, mamy nadzieję, że RCI przyzna się do swoich błędów i podejmie niezbędne kroki, aby je naprawić. Jednakże ze względu na ciągłe zaprzeczanie obiektywnym faktom i charakter komentarzy Jego Ekscelencji wobec innych duchownych, uważamy, że nie można dłużej zwlekać z tą odpowiedzią. Prawdę trzeba wyjaśniać i bronić.
Musimy także zauważyć, że jakakolwiek zmiana dyrektywy nie neguje wymogu, aby Jego Ekscelencja naprawił wywołany przez siebie skandal. Jego Ekscelencja powinien zarówno przeprosić, jak i publicznie wycofać swoje oskarżenia wobec innych duchownych. Wiemy, że temat ten budził w przeszłości kontrowersje i skandale, więc nie podchodzimy do niego lekko. Nie jest także naszą intencją ani celem omawianie argumentów za lub przeciw konkretnemu stanowisku w sprawach małżeńskich. Naszym celem jest po prostu zwrócenie uwagi na oczywistą hipokryzję dyrektywy RCI i roszczenia Jego Ekscelencji wobec innych członków duchowieństwa, w szczególności sugerowanych jak: CMRI, Jego Ekscelencja Biskup Pivarunas i współpracujące duchowieństwo.
Oskarżenia takie jak te wysuwane przez Jego Ekscelencję Biskupa Sanborna służą jedynie zasianiu nieufności i braku zaufania do duchowieństwa. Chociaż nie chcemy brać udziału w wojnie z RCI lub Jego Ekscelencją Biskupem Sanbornem, mamy obowiązek bronić naszej reputacji i naszej dobrej pozycji jako przedstawicieli Chrystusa. Nie atakujemy RCI, ale po prostu bronimy prawdy, a także dobrego imienia i reputacji Jego Ekscelencji Biskupa Marka Pivarunasa i związanych z nim księży.
Mam szczerą nadzieję, że uda nam się położyć kres obecnej sytuacji skandalicznych dyskursów i oskarżeń pod adresem innych duchownych. Miejmy nadzieję, że umożliwi nam to przedstawienie jednolitego frontu w walce o zbawienie dusz.
Ja, niżej podpisany kapłan, modlę się, abyśmy wszyscy mogli postępować z szacunkiem, miłością, żarliwym pragnieniem, aby zawsze być naprawdę podobnymi do Chrystusa i determinacją, aby chronić świeckich przed takimi obraźliwymi dyskursami w przyszłości.
Wasz w Chrystusie,
Ojciec Sergio Héctor Casas-Silva, PhD.
Źródło: https://www.facebook.com/PresbyterHispanicus/posts/pfbid0Mtay7GQkjvAsKYWC5odB1Fm1sTReMSB444MSgeuJTvdGdGPKQiSu28pS3yr4GYjVl