5. Marca.
Żywot św. Perpetuy i Felicyty, męczenniczek.
Jak pobożnymi i bogobojnymi byli pierwsi chrześcijanie, jak stałą była ich wiara w Jezusa Chrystusa Syna Bożego, jak gorącą była ich miłość ku Bogu, świadczą akta świętych męczenników, które jeszcze za czasów świętego Augustyna czytywano publicznie w kościele. Niechajby przykład Świętych Pańskich i w nas rozpalił gorętszą miłość Boga i stateczną wiarę.
W roku 202 powstało za cesarza Sewera okrutne prześladowanie chrześcijan, które aż do Afryki sięgało. W tym czasie mieszkało w Kartaginie pięciu katechumenów. Rewokatus i Felicyta, niewolnicy, Saturnin, Sekundus i Perpetua, pochodzący z wysokiego rodu.Felicyta już od siedmiu miesięcy była brzemienną, a Perpetua miała dziecko przy piersi. Liczyła wtenczas dopiero lat 22; mąż jej był znakomitym mężem, równie, jak i ojciec, ale obaj byli zagorzałymi bałwochwalcami. Ojciec, nie wiedział, że Perpetua jest chrześcijanka, kochał ją więcej, niż matkę i inne dzieci, i zdaje się, że matka Perpetuy i trzech młodszych braci umarli jako chrześcijanie.
Skoro prześladowanie szerzyć się poczęło, pojmano także i wymienionych wyżej katechumenów i wtrącono ich do więzienia. Z nimi razem kazał się zamknąć we więzieniu niejaki Satur, zapewne brat Saturnina, boć on to był, który ich uczył Wiary św. Perpetua opisała to prześladowanie mniej więcej w ten sposób: Jeszcześmy byli w mocy naszych prześladowców, gdy ojciec mój, powodowany czułą dla mnie miłością, przybył do mnie do więzienia i starał się moją stałość we wierze złamać. ,,Ojcze powiedziałam do niego, widzisz tu na podłodze ten oto dzban z wodą?" Widzę, odrzekł ojciec, ,,a dlaczego mnie pytasz?" ,,Pytam się, czy można rzecz nazwać innem nazwiskiem?" ,,Nie" odpowiedział ojciec. ,,A więc prawdą jest, że Chrystus jest Bóg żywy, a ja chrześcijanką!" Wtedy rzucił się ojciec na mnie, aby mi oczy wydrapać, ale skończyło się na tem, że mnie okrutnie obił. Krótko potem przeprowadzono nas do innego ciemnego więzienia, zapchanego więźniami, w którym powietrze było zabijające. Prócz tego żołnierze nas poniewierali, a ja płakałam, bo mi odebrano moje dziecko. Dwóch dyakonów, Tercyusz i Pomponiusz, zdołali straż przekupić; pozwolono nam więc na kilka godzin wychodzić na świeże powietrze. Ale największą moją radością było, gdy mi matka dziecko moje przyniosła. Odtąd zdawało mi się więzienie takim samym pałacem, jaki zamieszkiwałam u rodziców. Pewnego razu przybył do mnie jej brat. Widziałam po jego twarzy, że coś ważnego myślał.— ,,Siostro," rzekł do mnie, ,,już tak dalece jesteś w łasce u Boga że ci może objawić, czy będziesz z więzienia uwolnioną, czy też umrzesz śmiercią męczeńską." Ufna w Bogu odpowiedziałam: ,,Jutro ci powiem ." Pomodliłam się do Boga, i oto ujrzałam w zachwyceniu złotą drabinę, sięgającą do nieba, ale z obu stron najeżoną kolcami i mieczami; i usłyszałam głos z nieba: ,,Perpetuo, ciebie oczekuję!" Kiedym szła po drabinie, znalazłam się w ogrodzie i napotkałam męża wysokiego, ubranego w odzienie pasterskie, otoczonego wielu osobami w białych szatach. Ów mąż doił właśnie owce, a kiedym weszła, rzekł: ,,Witaj córko!" Mąż ten podał mi czarkę mleka. Odebrałam, wypiłam, a wtedy wszyscy otaczający owego męża, zawołali: Amen!
,,Obudziłam się z zachwycenia, i nie mogłam sobie przypomnieć, czy to było na jawie, czy we śnie. W ustach jednakże czułam niewypowiedzianą słodkość. Zaraz więc bratu powiedziałam, że mnie oczekuje korona męczeńska."
,,Po kilku dniach rozeszła się po mieście pogłoska, że nas chrześcijan wezmą na przesłuchy. Ojciec przybiegł do mnie wynędzniały ze żalu, chcąc mnie jeszcze raz nakłonić do bałwochwalstwa. ,,Zmiłuj się nad memi siwemi włosami,: rzekł, ,,pomnij, że ciebie kocham więcej, niż inne moje dzieci. Pokłoń się więc bogom, ratuj twój i całej rodziny honor." To rzekłszy, ucałował mi ręce i płakał serdecznie. I ja płakałam, pocieszając ojca, aby się spuścił na Jezusa Chrystusa, w którego mocy jest świat cały. Miotany rozpaczą odszedł.
Nazajutrz przesłuchiwano nas, ale ja wyznałam Jezusa, jak mi się godziło. Starostą był niejaki Hilaryusz, który mnie przesłuchiwał.
Po przesłuchach skazał nas starosta na śmierć i na pożarcie przez dzikie zwierzęta.
Perpetua miała często zachwycenia. Wreszcie nadszedł dzień męczeństwa. Wszystkich katechumenów chciano okryć płaszczami pogańskich kapłanów i kapłanek. Ale chrześcijanie na to nie zezwolili. Kiedy na nich wypuszczono bawoły, lwy i tygrysy, te spokojnie legły u stóp świętych Męczenników. Starosta widząc taki cud, kazał zwierzęta odprowadzić, a męczenników skazał na ścięcie mieczem. Ścięto razem Perpetułę i Felicytę w r. 203
Obie Święte przedstawiają na obrazach jako poważne niewiasty, trzymające palmy w ręku z obok stojącym bawołem.
Nauka moralna.
Kto życie swoje położył za Jezusa, ten okazał wielką miłość ku Niemu. Ale jeżeli młoda niewiasta, która jest zarazem córką, małżonką i matką, wszystko porzuca dla Jezusa, rodziców męża, nawet własne dziecię i obiera śmierć męczeńską, zaiste większego poświęcenia wyobrazić sobie nie można. Tak uczyniły Perpetua i Felicyta. Niechaj ich przykład nas zachęci, abyśmy obok zachowywania przykazań, nakładali na siebie także umartwienia i przeciwności znosili z uległości. Takie ćwiczenia wzmacniają siłę i przysporzą nam zdolności do większych ofiar. Rzadko tylko i za osobliwszą łaską Boga zapala się nagle w sercach ludzkich, jak to u Świętych Pańskich zauważyć można. Trzeba jej nabyć przez ustawiczne ćwiczenie i pełnienie dobrych uczynków. Dla tego apostoł Paweł święty mówi: ,, I o to proszą, aby miłość wasza jeszcze więcej a więcej obfitowała." (Filip. 1, 9.)
Modlitwa.
Daj nam, o Boże, za przyczyną chwalebnych
męczenniczek Twoich, Felicyty
i Perpetuy, czystą i prawdziwą miłość
ku Tobie, abyś tylko Ty jedyny był
celem naszych pragnień i życzeń; przez
Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen