Święty Nicefor, Patriarcha Carogrodzki (13 marca)


13-go Marca.

ŚWIĘTEGO NICEFORA
PATRYARCHY CAROGRODZKIEGO.

Żył około roku Pańskiego 820.

(Żywot jogo był napisany przez Biskupa Niceńskiego, a za jego czasów Diakona Kościoła
Carogrodzkiego).

Święty Nicefor narodził się w Carogrodzie, około roku Pańskiego 758, w czasach, gdy srożyło się prześladowanie katolików, wszczęte przez cesarza Konstantyna Kopronima, z powodu czci oddawanej świętym obrazom. Ojciec jego Tedor, był sekretarzem tegoż cesarza, a poniósłszy wiele mąk za wiarę, na wygnaniu świątobliwie życia dokonał. Matka Eudoksia, która podzielając los męża, nie mało także wycierpiała dla Chrystusa, gdy owdowiała, wychowała Nicefora bardzo pobożnie, który pobierając nauki pod najbieglejszym i mistrzami, znakomicie się w nich wykształcił. Młodym jeszcze będąc, został sekretarzem cesarza Konstantyna, syna cesarzowej Ireny, i na wysokim tym urzędzie, z wielką gorliwością popierał sprawę Kościoła świętego. Pojednał ze stolicą Apostolską wielu odszczepieńców zapadłych w kacerstwo zapanowania cesarza Kopronima, a na drugim Soborze Nicejskim, zasiadając jako pełnomocnik cesarski, przyczynił się głównie do ostatecznego potępienia błędów Obrazoborców, to jest tych, którzy powstawali na należną cześć oddawaną wizerunkom świętym.

Nicefor otoczony blaskiem wysokiej godności i świetnego dworu, nie rozmiłował się wcale w uciechach i zaszczytach tego świata. Wkrótce nawet, powołany łaską Boską do życia doskonalszego, zrzekł się swojego urzędu, opuścił dwór cesarki i wyrzekając się wszelkich bogactw i dostojeństw, aby służyć Bogu w ubóstwie i pokucie, udał się na samotne miejsce nad brzegami Bosforu. Tam zbudował klasztor, z za miarem pozostania w nim do śmierci. Od wszelkich trosk świata wolny, oddawał się modlitwie i czytaniu Pisma Bożego, kształcąc się oraz i w naukach świeckich. Tak wielki też w nich uczynił postęp, że był za swoich czasów, jednym ze znakomitszych pisarzy, poetów, filozofów i mówców. Wszelako tak rozległe wiadomości i wysokie dary rozumu, jakim i go Pan Bóg ubogacił, przywodziły go do tern głębszej pokory i do tem żywszego przekonania o znikomości rzeczy ludzkich. Wiódł życie nadzwyczaj umartwione, i miłością najserdeczniejszą pozyskał sobie wszystkich braci zakonnych w klasztorze, który założył.

Pomimo starania jakiego dokładał, aby żyć w ukryciu, cnoty jego i zdolności znane były wszystkim. Po śmierci też świętego Tarazego, Patryarchy Carogrodzkiego, lud wraz z duchowieństwem, jego na tę stolicę wezwał, a gdy przekonano się, iż żadnym sposobem nie skłonią go, aby dobrowolnie przyjął tę godność, z rozkazu samego cesarza który głównie wybór ten popierał, porwali go jakby gwałtem z klasztoru. Musiał w końcu Święty uledz woli Bożej, tym sposobom wyraźnie mu objawiającej się, i w sam dzień Wielkiejnocy, na Arcybiskupa i Patryarchę Konstantynopolitańskiego wyświęcony został.

Od pierwszej chwili wstąpienia na tę stolicę, z całą gorliwością i poświęceniem, oddal się sprawom Kościoła. Wsparty władzą Cesarską, wytępił sektę Obrazoborców, jeszcze w Carogrodzie bardzo liczną, i z podobnym wskutkiem, oparł się Żydom, Montanistom, Manichejczykom i innym kacerzom, za jego czasów istniejącym.

Odznaczał się cnotą wielkiej łagodności i umiarkowania w sprawowaniu swojej Patryarchalnej godności. Wszak że gdy chodziło o obronę wiary świętej i zasad moralności chrześcijańskiej, był nieugiętym. Dowiedziawszy się, że Wielkorządca Cylicyi i Armenii, mając żonę, chciał zawrzeć inne nieprawne związki małżeńskie, Nicefor, pomimo pogróżek tego potężnego i w wielkich łaskach u cesarza będącego dostojnika, zagroził mu karami koscielnemi, w skutek czego tenże odstąpił swoich niecnych zamiarów.

W innem zdarzeniu, święty Patryarcha przedstawił dowód i swojej łaskawości dla nawróconych przestępców i miłości nieprzyjaciół. Znajdował się w Carogrodzie pewien kapłan imieniem Józef, który za Biskupstwa poprzednika Nicefora, świętego Tarazego, za danie nieprawnego ślubu, zawieszonym był w swoim urzędzie kapłańskim. Nicefor widząc, że kapłan ten szczerze i długo za to pokutuje, zwolnił go od tej kary. To ściągnęło niezadowolenie kilku Prałatów Carogrodzkich, i Arcybiskupa Tessalonińskiego, którzy zarzucając w tem Niceferowi zbytnią pobłażliwość, poczytali go za wyklętego, i współudziału z nim w obrzędach kościelnych mieć nie chcieli. Cesarz ujmując się za nim, skazał opierających się mu Prałatów na wygnanie. Święty wszelkiego dokładał starania, aby cesarz wyrok swój odwołał, a gdy ten wkrótce umarł, u cesarza Michała jego następcy uzyskał ułaskawienie wszystkich swoich zawziętych nieprzyjaciół.

W roku 813, wstąpił na tron cesarski Leon Ormiańczyk, Obrazobórca uparty. Chcąc sekciarzy, do których należał popierać, a widząc jak wielkiej powagi nie tylko w stolicy, ale i w całóm państwie używał Nicefor, postanowił pozyskać go sobie, i w tym celu ani gróźb, ani próśb nie szczędził. Lecz Święty niczem zachwiać się nie dał. „Najjaśniejszy Panie! rzekł do cesarza, próżno są wszelkie twoje usiłowania. Nie możemy w tej mierze odstąpić od dawnych zwyczajów Kościoła: oddajemy cześć świętym wizerunkom, tak jak czcimy krzyż i Ewangelią." Tymczasem widząc, że srogie prześladowanie grozi Kościołowi, ze strony zawziętego na prawowiernych chrześcijan Leona, nakazał powszechny post, i publiczne modlitwy, dla odwrócenia tej nowej klęski. A gdy cesarz zawezwał wszystkich Biskupów, aby się stawili przed nim, Nicefor zwołał ich wprzód do własnego pałacu, i przemową jaką miał do nich zachęcił ich do mężnej obrony sprawy Bożej, a wskazawszy odpowiedź jaką mają dać cesarzowi, udał się na ich czele do niego.

Cesarz groźnie domagał się od nich odstąpienia przyjętego od początku Kościoła zwyczaju oddawania czci obrazom świętym, na co Biskupi mu odpowiedzieli: „Ponieważ rzecz o którą chodzi, jak to widzisz Najjaśniejszy Panie, tyczy się obrzędów kościelnych, dozwól przeto, aby nie kto inny, jak sami Rządzcy Kościoła ją rozstrzygali, jak to dotąd zawsze w sprawach tego rodzaju bywało. Ośmset lat już upływa, jak Jezus Chrystus przyszedł na świat, a od togo czasu, chrześcijanie wizerunkom Jego cześć oddają. Któżby śmiał obalać zwyczaj, upoważniony podaniom tylu wieków! Nie burz, o! cesarzu porządku, w Kościele przez Boga ustanowionego, a którego zarząd tenże Bóg Biskupom, a nie Cesarzom powierzył. Rządź Państwem tobie od Boga zleconem, a zarząd Kościoła powierzony I pasterzom dusz, pozostaw w ich ręku." Cesarz Leon rozgniewany, skazał kilku Biskupów na wygnanie, pozostawiając jednak Nicefora na swojem Biskupstwie, w nadziei, iż go innym sposobem na swoję stronę przy ciągnie.

W tym celu kilku Biskupów uwikłanych w błędy Obrazoborców, zgromadził do własnego pałacu, na mniemany Sobór, i zawezwał Nicefora, aby z nimi razem zasiadł; w razie zaś, gdyby się temu sprzeciwiał, aby się stawił dla wytłumaczenia się z takowego oporu. Lecz przybyłym od nieprawnego soboru posłom, w kilku słowach dał święty Nicefor odprawę. „Co wy za jedni jesteście, rzekł do nich, i kto wam dał władzę rządzenia w mojej Dyecezyi? Od Papieża, który je dynie mógłby was do tego upoważnić, wy upoważnienia nie macie, wszyscy więc nieprawnie czynicie." A potem odczytawszy im kanony prawa kościelnego, rzucając klątwę na duchownych, którzy w obcej Dyecezyi, wbrew woli Biskupa miejscowego, odważają się spełniać jakowy akt władzy duchownej, kazał im odejść. Heretycy pomimo tego, zboru swojego nie przerwali, i wydali nieprawny wyrok, składający Nicefora z godności Arcybiskupiej i Patryarchalnej. Cesarz widząc, iż mężnej stałości Nicefora niczem przezwyciężyć nie może, skazał go na wygnanie. Święty udał się tam, uszczęśliwiony, iż dozwala mu Pan Bóg w obronie wiary cierpieć a przed samym wyjazdem, tylko co uszedł śmierci, którą w tajemnej zasadzce, chcieli mu zadać kacerze.

Na wygnaniu święty Patryarcha, wrócił do swego ulubionego rodzaju życia: korzystając z samotności, jakiej zażywał, zatapiał się w modlitwie i ksiąg świętych z rąk nie wypuszczał. Tymczasem w Carogrodzie, karząca ręka Boska, dotknęła bezbożnego cesarza. Zamordowany on został przez Michała, przezwanego Jąkała, który po nim na tron cesarski wstąpił. Ten w początkach swojego panowania, oszczędzał prawowiernych katolików, i niemal wszystkim na wygnaniu będącym powrócić pozwolił. Ofiarował nawet tę łaskę i świętemu Niceforowi, pod warunkiem atoli że powróciwszy na Patryarchat Carogrodzki sprzeciw iać się nie będzie Obrazoborcom, których i ten cesarz popierał. Święty nie przyjął dobrodziejstwa, któreby miał okupić kosztem przeniewierzenia się swoim obowiązkom. Odpisał cesarzowi, iż łaski jego pod takim warunkiem ofiarowanej przyjąć nie może, i oraz upominał go i prosił, aby trzymał z Kościołem, prawo wiernych katolików popierał, Obrazoboreów zaś nie cierpiał w swojem państwie. Michał głuchym okazał się na to, a Nicefor pozostał na wygnaniu, gdzie lat czterdzieści przepędził, w ćwiczeniach ostrej pokuty i wysokiej bogomyślności.

Zasnął w Panu dnia 2-go czerwca roku 828, lecz że ciało jego, we dwadzieścia lat potem, za panowania cesarza Michała III, a za staraniem pobożnej matki jego Teodory, uroczyście sprowadzonem było do Carogrodu, w dniu 13 marca, więc dzień ten, w Matryrologium Rzymskiem, wyznaczony został na dzień jego święta.

Pozostawił wiele pism, które go stawiają w rzędzie najznakomitszych pisarzy Kościelnych.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Cześć oddawana świętym wizerunkom, miłą musi być Panu Bogu, i pożyteczną dla dusz naszych, gdy chcąc od niej odwieść wiernych, piekło wszczęło było na Kościół srogie za to prześladowanie. Czcij przeto serdecznie w Ich wizerunkach, i Pana naszego Jezusa Chrystusa, i Matkę Jego przenajświętszą, i świętych sług Bożych, a ile razy na nie rzucisz okiem, podnoś do nich i serce.

MODLITWA.

Panie Jezu Chryste! Któryś dla utrwalenia
w Kościele Twoim, miłej Tobie czci świętych
wizerunków, wzbudził w błogosławionym Niceforze
mężnego tego zbawiennego zwyczaju
obrońcę, spraw prosimy, abyśmy w obrazach
Twoich, Matki Twojej przenajświętszej i wielkich
usług Twoich, godną Ci cześć oddając
na ziemi, w Niebie cieszyli się widokiem Twojego
Oblicza na wieki. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na te itencyą: Zdrowaś Marya.


Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 158-160