6-go Marca
ŚWIĘTEJ KOLETY
Z ZAKONU SIÓSTR UBOGICH ŚWIĘTEJ KLARY ASSYZKEJ.
Żyła około roku Pańskiego 1447.
(Żywot jej napisany był przez ojca Piotra de Wale, Franciszkanina).
Roku 1380, w czasach bardzo smutnych dla Kościoła, z powodu syzmy powstałej z nieprawnego wyboru drugiego Papieża, w małem miasteczku Korbę (Corbin) we Francyi, przyszła na świat święta Koleta, z matki imieniem Małgorzaty, już sześćdziesięcioletniej, która po długiej niepłodności uprosiła ją sobie u Pana Boga. Ojciec jej uczciwy i pobożny rzemieślnik nazywał się Robert Bakolet (Bacolet).
Nadano jej na Chrzcie świętym imię Mikołaj, a przez zdrobnienie tego imienia we francuskim języku, nazw ano ją później Koletą.
Skoro do lat doszła, poczęła się ćwiczyć w cnotach chrześcijańskich i szczególnie odznaczała się głęboką pokorą i skromnością dziewiczą. Poczytując się za najgorszą istotę, pragnęła aby nią wszyscy pogardzali i wszelkie upokorzenia ze świętą radością znosiła. Chociaż nadzwyczaj pięknej była urody, długo jednak nie wiedziała o tem, aż razu pewnego, Spostrzegłszy iż powierzchowność jej ściąga wszystkich na nią oczy, nie tylko się z tego nie ucieszyła, lecz taką zgrozą została przejętą na myśl, że tym sposobem może obudzać w niektórych niewłaściwe uczucia, iż zaczęła modlić się jak mogła najgoręcej, aby jej Pan Bóg odjął wszelki wewnętrzny powab. Wysłuchaną też została, i w tejże chwili straciła całą świeżość cery, a lica jej pokryły się niezwykłą bladością, którą już aż do śmierci zachowała. Lecz utraciwszy tym sposobem piękność zewnętrzną, którą podziwiali ludzie, stała się tem milszą Bogu, który za tę uczynioną przez nią z miłości ku Niemu ofiarę, przyozdobił duszę jej, najwyższemi i najobfitszemi łaskami, z których radowało się całe Niebo.
Od tej chwili, Koleta nadzwyczajny robiła postęp na drodze świątobliwości, pomimo różnych napaści złego ducha, który przewidując jak wielką Świętą zostanie i ja k wiele dobrego zrobi w Kościele Bożym, dręczył ją różnymi sposobami. Wszystkich jednak jego zasadzek umiała ujść święta dziewica, powodując się zawsze światłem przewodnictwem świątobliwych kapłanów, z których pierwszym jej ojcem duchownym, był ksiądz Jan Bassan, Przeor klasztoru Celestynów w Amiens.
Młodą jeszcze była, a wiedząc jak miłe są Panu Bogu dusze, które nie tylko o swój własny, lecz i bliźnich swoich duchowny pożytek są dbałe, zgromadzała wiele starszych kobiet i panienek, i miewała do nich nauki religijne, z których pobudzały się one do coraz pobożniejszego życia. Lecz i tu szatan stanął jej na przeszkodzie: pobudził osoby które mniej niż inne powinny były sprzeciwiać się temu. Koleta musiała zaprzestać swojego apostolstwa, aż przez samego Biskupa, znowu do tego zachęconą i upoważnioną została.
Po śmierci rodziców, cały acz niewielki mająteczek, jaki po nich odziedziczyła, rozdała ubogim, tak że ze sprzętów nawet domowych, nic sobie, prócz Krucyfixu przed którym w dzieciństwie uczyła ją matka pacierza, nie pozostawiła. Powziąwszy zamiar zostania zakonnicą, w dwóch klasztorach próbowała tego świętego zawodu, lecz w żadnym z nich nie znalazła dość ścisłego zachowania przepisów Reguły, ani tego odosobnienia którego głównie szukała. Wtedy, za radą przełożonego Klasztoru Franciszkanów w mieście Hordynie, wstąpiła do zgromadzenia Tercyarek Reguły świętego Franciszka Serafickiego, którym dozwolono było mieszkać gdzie się im podoba, zachowując podane im przez tego Patryarchę Ustawy, i podlegając właściwym przełożonym.
Święta Koleta, wróciwszy do swego rodzinnego miasta Korbię, po usilnych prośbach otrzymała od Opata Klasztoru świętego Augustyna, pozwolenie zamieszkania przy ich Kościele. Tam urządzono dla niej celkę, przytykającą od ulicy do murów kościelnych, z małem okienkiem do środka kościoła. W tem mieszkaniu zamknęła się, z zamiarem pozostania już w tej samotni aż do śmierci. Nie wychodziła ztamtąd nigdy i nie widywała się z nikim. Co dni kilka, jedna z jej dawnych przyjaciółek, przynosiła jej trochę postnego posiłku; przez otwór do kościoła spowiadała się i Komunię świętą przyjmowała, dnie całe i większą część nocy, a czasem i noc całą, przepędzając na bogomyślności, i wiodąc najostrzejszy rodzaj życia pod każdym względem.
Były to czasy, dla powodów o których wspomnieliśmy na początku, bardzo dla Kościoła dotkliwe. Syzma szerząc się i długo trwając wskutek sporu pomiędzy dwoma Papieżami, z których jeden był nieprawnie obranym, jak w całem duchowieństwie zachwiała karność, tak we wszystkich Zakonach, tak męzkich jak żeńskich, stała się powodem wielkiego, od pierwotnego ducha ich Reguł odstępstwa. Cztery już lata prowadziła święta. Koleta anielskie życie w swojej pustelni, kiedy razu pewnego, w cudownem widzeniu, Pan Bóg objawił jej Swoję wolę, aby wyszła z ukrycia i przedsięwzięła reformę Zakonów świętego ojca Franciszka Assyzkiego. Ujrzała tego Patryarchę klęczącego u nóg Pana Jezusa, błagającego aby w tym celu użył Koletę, a zarazem dano jej było do zrozumienia, że Pan Jezus przychylił się do prośby tego wielkiego sługi Swojego, i chciał aby Koleta wzięła się do tak ważnego i trudnego dzieła, do którego ją święty Franciszek powoływał. Lecz ona pełna głębokiej pokory, nie przypuszczając aby ją Pan Bóg mógł do tego w istocie przeznaczać, poczytała to za złudzenie szatańskie, i pomimo często powtarzających się podobnież cudownych dowodów woli Bożej w tej mierze, i nawet zdania jej spowiednika, który ją do tego nakłaniał, opierała się temu. Aż nareszcie, za karę swojego nieposłuszeństwa, nagle zaniemówiwszy i oślepłszy, poddała się woli Bożej, i w tejże chwili i wzrok i mowę odzyskała.
Tymczasem pod tęż porę, pewien zakonnik Reguły świętego Franciszka Serafickiego, wielkiej świątobliwości kapłan, pragnący widzieć w swoim Zakonie odnowionego ducha ich Reguły, podobnież cudownem objawieniem pobudzony, przybył umyślnie do Korbii, aby się w tej mierze porozumieć z Koletą, której sława świątobliwości, chociaż tak zamknięte życie wiodącej, daleko była się rozeszła. Był to ojciec Henryk Bom (de la Baume), który od tej pory został jej ojcem duchownym, i przez lat kilkanaście, wspólnikiem, w wielkiej sprawie zaprowadzenia reformy, nie tylko we wszystkich klasztorach żeńskich Reguły świętego Franciszka, lecz i Braci mniejszych.
Święta Koleta udała się do Benedykta XIII, który wtedy, a szczególnie w całej prawie Francyi, uważany był za prawdziwego Papieża, i z jego własnych rąk, przyjąwszy z wielką uroczystością, habit Sióstr ubogich córek świętej Klary Assyzkiej, zaraz wykonała śluby uroczyste, to jest professyą zakonną, i zamianowaną została Opatką i Generalną Przełożoną, wszystkich klasztorów tak żeńskich jak i męzkich nawet, Reguły świętego Franciszka Serafickiego, z prawem z aprowadzenia w nich wszelkich zmian, jakie dla odnowienia w nich ścisłego zachowania pierwotnej Reguły, uzna za potrzebne; co wszystko później, przez Marcina V, prawdziwego Papieża, zatwierdzonem zostało. Święta Koleta zaś, poznawszy wkrótce potem, nieważność wyboru Benedykta XIII, całego swojego wpływu używała, aby go przywieść do zrzeczenia się godności którą nieprawnie posiadał, i uznania prawdziwego następcy Piotra świętego. Obdarzona tak nadzwyczajnymi przywilejami, co do zarządu wszystkimi klasztorami Reguły świętego Franciszka, o których wyżej wspomnieliśmy, gdy z całą gorąeością ducha serafickiego którym przejętą była, wzięła się do reformy podległych jej zgromadzeń, trudno wyobrazić sobie, jakie zewsząd napotykała trudności. Lecz o ile zły duch, wysilał się aby przeszkadzać świętemu dziełu, do którego Pan Jezus tę Swoję Wybraną sługę wezwał, o tyle Pan Bóg obdarzał ją najobfitszemi łaskami, potrzebnemi do tak trudnego posłannictwa, a częstemi i wielkimi cudami stwierdzał je w oczach wszystkich. Między innemi, wskrzesiła jednę ze swych zakonnic, która po świętokradzkiej spowiedzi, schodząc z tego świata, już miała być potępioną. Lecz za wstawieniem się Matki Bożej, do której miała wielkie nabożeństwo, Pan Bóg objawił świętej Kolecie, będącej wtedy winnym klasztorze, smutny stan duszy tej zakonnicy, i kazał jej udać się na jej pogrzeb, wskrzesić umarłą i przywieźć ją do poprawienia spowiedzi. Co też się i stało. Koleta kazała wstrzymać się z pogrzebem do swojego przyjazdu, a przybywszy dopiero w dni cztery po śmierci tej nieszczęsnej zakonnicy, w obecności wielkiego tłumu zgromadzonego w kościele ludu, wskrzesiła zmarłą, która wstawszy z trumny, poszła do konfesyonału, grzech zatajony wyznała i otrzymała rozgrzeszenie. Po czem prosiła wszystkich obecnych, aby dziękowali Panu Bogu za miłosierdzie jakie nad nią okazać raczył, za wstawieniem się Matki Bożej i przez zasługi jej świętej Opatki, a upadłszy do nóg Kolecie i wziąwszy jej błogosławieństwo, położyła się na nowo w trumnę i w oczach wszystkich powtórnie skonała.
Rozpoczynając reformy Zakonów świętego Franciszka we Francyi, nasza Święta zrazu tyle napotkała trudności, i to ze strony tych którzy jej dzieło popierać powinni byli, że opuściwszy ojczyznę, musiała udać się do Sabaudyi. Tam wsparta protekcyą pobożnego magnata, brata rodzonego jej spowiednika ojca Henryka Bom, a w krótkim czasie zgromadziła wielką liczbę świątobliwych dziewic, pragnących według jej przepisów, wieść życie zakonne. Od tej też pory zaczęta szerzyć się zaprowadzona przez nią reforma Zakonu Franciszkańskiego w sposób zadziwiający.
Tej Bożej sprawie, poświęciła Koleta całe swoje życie, i wprowadziła ścisłe zachowanie Reguły świętego Patryarchy Assyzkiego i świętej Klary, we wszystkich klasztorach Klarysek, najprzód w Sabaudyi, Włoszech, Francyi, Burgundyi, Belgii i Niemczech. Z upływem zaś czasu, a jeszcze za jej życia, wszystkie żeńskie klasztory Reguły Franciszkańskiej w całym świecie przyjęły jej reformę; sama
nowych założyła ośmnaście; a oraz ścisłą obserwancyę wprowadziła i w większej części klasztorów męzkich Braci mniejszych.
Miała już lat sześćdziesiąt sześć, kiedy chcąc z kolei wszystkie swoje klasztory zwiedzić, przybywszy do klasztoru w Gand we Flandryi, a dawno przedtem przepowiedziawszy iż w nim umrze, uczuła się bardzo chorą. Przez kilka dni, opływając w najwyższe pociechy niebieskie, wśród których ciągle w padała w zachwycenie, dnia 26 Lutego roku Pańskiego 1447, otoczona swojemi ukochanemi siostrami, Bogu ducha oddała. Po śmierci, cera jej twarzy przez całe życie nadzwyczaj blada, odzyskała kolory i świeżość, które straciła była w młodości, wyprosiwszy to sobie u Pana Boga.
W poczet Świętych zaliczoną została przez Ojca świętego Papieża Piusa VII, w roku Pańskim 1807.
POŻYTEK DUCHOWNY.
Z przeczytanego dziś żywota tej wielkiej Świętej, podwójny pożytek duchowny wyciągnąć możesz: Jeden: że tak jak błogosławiona Koleta wszelkie powaby ciała, będące dla wielu okazyą ich wiecznej zguby, nie tylko cenić nie powinieneś, lecz je poczytywać masz za dar natury, dla wielu dusz bardzo niebezpieczny. Ze szczegółów zaś wskrzeszenia zakonnicy, mającej być potępioną za zatajenie na spowiedzi grzechu, zachęć się do jak najszczerszej spowiedzi, gdy oto widzisz, że przez jedną szczerą spowiedź. Pan Bóg w miłosierdziu Swojem, wybawił duszę która już u progów samego piekła była.
MODLITWA (Kościelna).
Panie Jezu Chryste! Któryś błogosławioną
Koletę, oblubienicę Twoję, niezliezonemi darami
przyozdobił, spraw miłościwie, aby tenże
Duch święty, który ją natchnął do przywrócenia
pierwotnej ścisłości Seraficznej Reguły
i nas przywiódł do zbawiennego na duchu odnowienia.
Który żyjesz i królujesz i t. d.
Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.