Jednym z najwymowniejszych dowodów rozwoju chrześcijańskiego życia jest cześć dla relikwii Świętych Pańskich. Były też one zawsze w wielkiem poszanowaniu, zwłaszcza wówczas, gdy kwitła najbardziej gorąca wiara i miłość ku Bogu.
Tem głębszą przeto winniśmy cześć narzędziom Męki naszego Zbawiciela. Od samego też niemal początku istnienia Kościoła wspomnienia tych narzędzi naszego odkupienia, uświęconych Krwią najczystszej Ofiary, zajmowały jakby osobne miejsce wśród objawów pobożności chrześcijańskiej, budząc w sercach wiernych najtkliwsze uczucia miłości i wdzięczności.
W świętym czasie Wielkiego Postu, kiedy Kościół stawia nam przed oczyma wszystkie szczegóły bolesne: tajemnicy zbawienia naszego, nie bez pożytku może będzie krótkim oka na historję tych narzędzi męki, które były świadkami cierpień Pana naszego. Podane przez nas szczegóły oparte są na wynikach badań najpoważniejszych i najbardziej wiarygodnych uczonych.
Zacznijmy od Krzyża świętego, tego ,,drzewa żywota". Znana jest powszechnie historja cudownego jego znalezienia przez cesarzową Helenę w roku 328 po Chrystusie. Prawdziwość tego faktu nie ulega wątpliwości. Opierając się na drobiazgowych badaniach, dokonanych przez wielu historyków, twierdzić można, że Krzyż Zbawiciela zrobiony był z jakiegoś drzewa iglastego, jak na przykład sosny lub jodły i miał kształt krzyża łacińskiego, zwanego in missa lub capitata, którego poprzeczna belka znajduje się na j.wysokości pionowego słupa. Podług mniemania niektórych uczonych musiał on ważyć około 90 kilogramów. Wysokość jego wynosiła około 15 stóp, długość zaś belki poprzeczne niespełna 7 stóp. Całkowita objętość relikwij Krzyża świętego wynosi zaledwie 6000 centymetrów sześciennych. Wobec tych historycznych danych nasuwa się pytanie, jak mógł twierdzić Kalwin, że pięćdziesięciu ludzi nie zdołałoby unieść drzewa Krzyża, czczonego przez ,,łatwowiernenych katolików" na całym świecie i jak Luter śmiał utrzymywać, że z relikwii mniemanego krzyża, uważanych za prawdziwe przez ,,zabobonnych papistów", można by zbudować rusztowanie ogromnego gmachu.
Relikwie prawdziwego Krzyża Chrystusowego, składające się częstokroć z malutkich cząsteczek, rozproszone są po całym świecie, kilka miast wszakże, jak na przykład Bruksela, Gandawa, Paryż, Rzym i Wenecja, a zwłaszcza klasztor na górze Athos w Grecji posiadają nieco większe ich cząstki.
Część napisu, umieszczonego na krzyżu, przechowuje się w Rzymie, w kościele, zwanym pod nazwą kościoła Świętego Krzyża Jerozolimskiego, a zbudowanym przez Św. Helenę, w celu zgromadzenia tam Wszystkich pamiątek Męki Pańskiej, jakie zdołała odnaleźć.
Zdaje się, że niema już najmniejszej wątpliwości co do tego, czy Pan nasz został sznurami przywiązany do krzyża, czy też przybity gwoździami. Przypomnijmy sobie tylko świadectwo w tej kwestii uczonego papieża Benedykta XIV: Nic się bardziej nie zgadza z ukrzyżowaniem Zbawiciela, niż te słowa Psalmu XXI: "Przebodli ręce moje i nogi moje". Chociaż Ewangeliści nie mówią wyraźnie o przybiciu Pana Jezusa gwoździami do krzyża, nasuwają wszakże ten domysł, opowiadając o niedowierzaniu św. Tomasza, apostoła.
Ze świadectwem Pisma świętego i Ojców Kościoła w tym względzie łączy się jeszcze świadectwo, faktów, a mianowicie istnienie dotąd gwoździ, które służyły, do ukrzyżowania Zbawiciela.
Według wszelkiego prawdopodobieństwa gwoździ tych było cztery. Największy z nich, przechowany w kościele Świętego Krzyża w Rzymie, ma 12 centymetrów długości, a 7 1/2 milimetrów grubości i główkę w kształcie wklęsłego kapelusza. Koniec został spiłowany, opiłki zaś umieszczono w innych sztucznych gwoździach, naśladujących gwóźdź prawdziwy. Tych jest dość dużo, bo co najmniej 29 miast chlubi się ich posiadaniem. W kościele Najświętszej Panny w Paryżu przechowuje się jeden z nich, bez główki, lecz z nieuszkodzonym końcem.
Słynna "korona żelazna", która służyła do koronowania cesarzy i dotąd jeszcze znajduje się w Monzie w pobliżu Medjoianu, zawdzięcza swą nazwę umieszczonemu w niej gwoździowi z Krzyża Zbawiciela. Jest cna ze szczerego złota, ozdobiona drogiemi kamieniami.
Są też jeszcze kawałki jednego gwoździa w Trewirze i w Toui, które nawzajem się dopełniają i których autentyczność zdaje się być niewątpliwą.
Korona cierniowa zrobiona była z trzciny, przeplatanej kolcami z krzewu jujuby (zizyphus spina Christi). Przywiózł ją do Francji pobożny jej król święty Ludwik i umieścił w osobnej, umyślniena
ten cel zbudowanej kaplicy (la Sainte Chapelle), obecnie zaś znajduje się ona w kościele Najświętszej Panny w Paryżu. Cenne relikwje tego narzędzia Męki Pańskiej, t. j. niewielkie gałązki lub pojedyncze ciernie widzieć można jeszcze w Pizie, Bruges i Trewirze. Pizańska gałązka cierniowa zawierała pierwotnie sześć kolców, z których trzy tylko pozostały.