Mesjańscy przestępcy w ziemi Chrystusa Króla
Komunikat prasowy nr. 26/24 z 14 marca 2024 r., Świętej Matyldy
Mesjańscy przestępcy w ziemi Chrystusa Króla
Artykuł z La Stampa (nie manifest ani żadna strona propalestyńska) opisuje rasizm, fanatyzm i nienawiść religijnych syjonistów, będący wynikiem wybuchowej mieszanki judaizmu i syjonizmu. Przestępcy ci bez skrupułów i bez przeszkód systematycznie eliminują obecność Palestyńczyków w Palestynie. We wspólnotach chrześcijańskich narasta obawa i rezygnacja z konieczności emigracji, jak uczyniła to większość chrześcijan w latach 1948 i 1967. Jednak Ziemia Święta powinna być ziemią chrześcijańską w pełnym tego słowa znaczeniu, ziemią Jezusa Chrystusa, Odkupiciela rodzaju ludzkiego i Króla wszystkich narodów, nawet Palestyny, a nie jaskinia tych szaleńców, którzy uparcie nie uznają Go za Mesjasza i z tego powodu bluźnią Jego Najświętszemu. Imię.
ELI (ZACHODNI BRZEG). „To walka dobra ze złem, utknęliśmy w tym samym miejscu i tylko najsilniejsi przeżyją”. Rabin Yishai Tzur wykłada w Akademii Szkolenia Wojskowego Eliego Bnei David. Siedzi w szkolnej klasie, otoczony książkami. Za oknami osada Eli.
„Chłopak, który idzie do wojska w wieku 18 lat, nie zadaje sobie jeszcze głębokich pytań o to, co to znaczy być Żydem i służyć w armii, dlaczego trzeba być częścią Obrony: zabijaj, bo inaczej cię zabiją, dlaczego Izrael musi być silny, dlaczego nie mamy dokąd pójść. Dlatego tutaj budujemy w nich więź między Bogiem a wojskiem i w ten sposób budujemy społeczeństwo, jakiego pragniemy. Ponieważ mamy światło, które możemy nieść światu. Dla nas jest to kwestia moralności, która dzisiaj, zwłaszcza w tej wojnie, jest walką dobra ze złem”.
Akademia Bnei David była pierwszą szkołą wojskową w Izraelu. Została założona w 1988 roku w Eli przez dwóch rabinów Eli Sadana i Yi'gala Levinsteina, aby zachęcać młodych religijnych syjonistów do obejmowania czołowych ról w armii w czasie, gdy wojsko zgłaszało spadek motywacji do rekrutacji. Dziś jest to istotna część osady, w której na metr kwadratowy przypada więcej rabinów niż w jakimkolwiek innym na Zachodnim Brzegu. Wielu nauczycieli, administratorów i uczniów mieszka w Eli, wśród karawan nowo przybyłych osadników i dużych projektów budowlanych związanych z rozbudową kolonii, w której obecnie mieszka łącznie 4500 osób.
Jeden z założycieli, rabin Eli Sadan, jest postacią kontrowersyjną w Izraelu: przez wielu uważany jest za najważniejszą i najbardziej wpływową postać syjonistycznej wspólnoty religijnej ostatnich trzydziestu lat, a przez większość liberałów jest postrzegany jako zmilitaryzowana osoba religijna. Człowiek, który szkoli swoich uczniów, aby zwiększyć wagę religijnego syjonizmu w polityce i armii. To jemu zawdzięczamy wpływ, jaki religijny syjonizm ma dziś w armii i wzrost liczby szkół przed wojskowych.
Urodzony w Budapeszcie w 1948 roku, Sadan po przeprowadzce do Izraela służył w Brygadzie Spadochronowej, przez 13 lat studiował w Yeshivat Merkaz Harav , a następnie założył akademię. Stamtąd przez lata szerzył swoje wpływy. Chociaż w rzeczywistości religijny syjonizm honorował służbę wojskową, żołnierze popierający religijny syjonizm rzadko zostawali oficerami: armia była nie tylko oddalona od tych stanowisk, ale niewielu oficerów uważało chłopców z yeshivah za odpowiednich do dorastania w wojsku.
Sadan znalazł przepis: rok przygotowawczy, który łączył naukę religii z treningiem psychologicznym i fizycznym przed służbą wojskową, aby pomóc religijnym żołnierzom zostać oficerami bez utraty tożsamości, czyli uznania służby wojskowej za wielką mitzvah (edykt żydowski). „Służba w wojsku to obowiązek obywatelski – mówił – ale także wielka mitzvah z Thorah”. Na początku, trzydzieści pięć lat temu, Sadan promował swój plan wśród niektórych absolwentów szkół średnich, ich rodziców i dowódców armii, którzy zgodzili się odłożyć o rok obowiązkową służbę wojskową dotkniętych rekrutów, jednocześnie finansując program studiów.
Spośród wszystkich studentów Akademii Bnei David zwykle około 500 czyli 40% zostaje oficerami lub dołącza do elitarnych jednostek bojowych, wśród byłych studentów znajduje się generał Avi Bluth, dowódca Sił Zbrojnych Dywizji Judei – Samaria, czyli sił okupacyjnych na Zachodnim Brzegu, przywódcy brygad Givati i Ephraim na północy kraju oraz minister Bezalel Smotrich, bardzo bliski rabinowi Sadanowi, który zdobył także Nagrodę Izraela – najwyższe odznaczenie cywilne w kraju – za swój wkład w edukację. Dziś w Izraelu istnieje ponad 50 szkół przedwojskowych, w których uczy się ogółem trzy tysiące uczniów. Według badań akademickich w ciągu ostatnich dwudziestu lat liczba oficerów religijno-syjonistycznych w armii ogromnie wzrosła, a od rozpoczęcia wojny pomnożyły się prośby o zapisanie do szkoły, a znaczenie religijnego syjonizmu w armii jest coraz większe.
W filmie z 2019 roku dyrektor szkoły rabin Eliezer Kashtiel, mówiąc o Palestyńczykach, określił ich jako „genetycznie gorszych” i uznał za „konieczne, aby zostali zniewoleni”. Inny założyciel Akademii, rabin Yi'gal Levinstein, oświadczył w zeszłym roku, że Palestyńczycy powinni „czuć się zagrożeni jeszcze przed podjęciem działań”. Argumentując za potrzebą kontynuowania budowy osiedli i rozbudowy istniejących, powiedział, że „przestaną, jeśli będziemy budować nowe osady po każdym ataku terrorystycznym i jeśli ich rodziny zostaną zesłane do Gazy”.
Nie było masakry z 7 października, nie zaczęła się trwająca wojna. Dzisiaj, gdy lekcje przygotowują żołnierzy do walki, rabin Yishai Tzur ma bardzo jasne poglądy: „Gaza jest dla nas symbolem. W moich snach wszyscy Palestyńczycy powinni wyjechać. Byłbym bardzo szczęśliwy, ale wierzę, że tak się stanie”. Z tekstów dowiedział się, że Gaza „zawsze była trudnym miejscem dla Żydów, a to – jak mówi – jest jedynie kontynuacją wojny, która toczy się od kilku tysięcy lat, która dziś jest także wojną, w której Izraelowi nie wolno rozmawiać ani wewnętrznie, ani z sojusznikami”.
«Gdybyśmy zaczęli dyskutować, czy nasze metody są właściwe, czy nie, przestalibyśmy. Jednakże w armii wszystko musi być bardzo jasne. Są dobrzy i źli ludzie. Jeśli jesteś jednym z tych dobrych, wygrywasz. Jeśli zamiast tego zaczniemy zadawać pytania o wszystko, o ludność cywilną, o biednych ludzi w Gazie, o to, co pomyśli świat, zamarzniemy i będziemy musieli zaopiekować się dwoma milionami ludzi. Zamiast tego musimy iść do przodu i wygrywać.”
W zeszłym tygodniu akademię odwiedził minister obrony Yoav Gallant. W Gazie zginęło piętnastu byłych studentów, a Gallant udał się do Eliego, aby omówić z młodymi ludźmi „znaczenie równoważenia służby wojskowej z obowiązkami religijnymi”, jak głosi notatka z jego biura prasowego. Studenci religijnej akademii syjonistycznej – stwierdził – są dowodem na to, że „można trzymać broń w jednej ręce, a książkę (naukę o judaizmie) w drugiej”.
Powiedział im, że Izrael będzie ścigał Hamas „wszędzie, w całym Izraelu i na całym Bliskim Wschodzie” oraz że wojna w Gazie jest zarówno początkiem, jak i końcem pewnej ery, podróży, która „będzie nas prowadzić przez nadchodzące lata i sposób, w jaki będziemy żyć na Bliskim Wschodzie”. Przypomniał uczniom, że nauka i walka to dwie dziedziny gwarantujące przyszłość Państwa Izrael i że w obu istnieje gwarancja jego ochrony: „Uważam, że wiara i studiowanie Tory są jednymi z najbardziej ważne fundamenty narodu izraelskiego i kiedy widzę, że dzieje się to wraz z podobnymi osiągnięciami na polu bitwy, chcę wam powiedzieć, że jako minister jestem dumny, że w IDF są żołnierze tacy jak wy”.
Rabin Yishai Tzur utrzymuje, że wojna w Gazie, liczba ofiar cywilnych, krytyka wokół trwającego kryzysu humanitarnego w Strefie Gazy nie wzbudziły u jego uczniów nowych pytań. Brak pytań. Dla niego – i tego właśnie uczy studentów Akademii, którzy pójdą na front – nie trzeba kwestionować losu ludności cywilnej, ani nawet zbytnio nie zastanawiać się nad prawem międzynarodowym. „Kiedy Amerykanie pokonali Japończyków, zrobili coś nowego” – mówi, przywołując II wojnę światową, bombę atomową, Hiroszimę i Nagasaki. «W czasie wojny dzieją się okropne rzeczy. Trudno nam bombardować i zabijać, wiedząc, że mogą umrzeć z głodu. Ale widzę, że Izrael przejmuje kontrolę i musimy iść naprzód”.
Wpływ religijnego syjonizmu na wojsko ma wiele wspólnego z losem Gazy. Wycofując się ze Strefy Gazy w 2005 roku, siły zbrojne unikały rozmieszczania religijnych żołnierzy syjonistycznych, ponieważ uważały, że prawdopodobnie odmówią oni usunięcia osiedli żydowskich. I nie ma wątpliwości, że wycofanie się było ważnym powodem radykalizacji części ruchu osadniczego, do którego należą uczniowie szkół przygotowawczych do wojska, takich jak Eli.
Już podczas wojny w Gazie w latach 2008-2009 wśród żołnierzy krążyły broszury rabiniczne, w których twierdzono, że nie należy oddawać „ani milimetra” ziemi, a walka wymaga czasami okrucieństwa wobec wroga. Tak było również podczas wojny w Gazie w 2014 roku, kiedy w rozkazie dla brygady Givati, elitarnej jednostki piechoty, pułkownik Ofer Winter napisał: „Historia wybrała nas, abyśmy poprowadzili walkę z wrogim terroryzmem Gazy, który przeklina , zniesławia i obrzydza Boga Izraela” – list, który – jak donosi dochodzenie agencji Reuters – kończył się biblijnym cytatem obiecującym boską ochronę izraelskim wojownikom na polu bitwy.
Źródło: https://www.lastampa.it/esteri/2024/03/13/news/israele_rabbini_uccidete_sionisti_religiosi_eli-14142018/?ref=LSHA-BH-P4-S4-T1
Rabin Yishai Tzur z Akademii Szkolenia Wojskowego Bnei David (zdjęcie opublikowane przez „La Stampa”)
Tekst przetłumaczony z języka Włoskiego na Polski.
https://www.centrostudifederici.org/i-criminali-messianici-nella-terra-di-cristo-re/?fbclid=IwAR22he-EE5nsqXQuYp-D8CbW_84rWuMbI7X4NdE-DjEf-7sQgitykCFqusk