Żywot błogosł. Piotra Furier’a, założyciela zakonu. (9 grudnia)


11. Lipca.

Żywot błogosł. Piotra Furier’a, założyciela zakonu.

Piotr był synem ubożuchnych, ale wielce pobożnych wieśniaków z Mirecourt w Lotaryngii. Hojnie uposażony zdolnościami umysłu i serca, poświęcił cały czas wolny modlitwie, nauce, umartwieniu i czci Maryi Panny tak skutecznie, że nazywano go powszechnie ,,uczonym" i ,,świątobliwym." Licząc lat dwadzieścia wstąpił w Chamoucy, niedaleko od miejsca rodzinnego, do klasztoru kanoników regularnych. W klasztorze tym nie trzymano się ściśle reguły. Jego przykładne życie było dla braci zakonnej solą w oku; aby go się przeto pozbyć, ofiarowano mu trzy probostwa do wyboru. Piotr wybrał sobie plebanię w Matincourt, najuboższą w dochody, ale pełną znoju i utrudniającej pracy z powodu moralnego upadku i zepsucia parafian.

Urzędowanie rozpoczął od tego że nieomal dzień i noc przepędzał w kościele, że sposobił się sumiennie do Ofiary św., że mszę odprawiał z namaszczeniem i przyjęciem, że sobie wszystkiego odmawiał, a względem innych był skromnym, pokornym i uprzejmym. Przekonany, że nieuctwo i nieobeznanie się z religią jest powodem niewiary i bezbożności owieczek, nietylko żarliwie prawił w kościele kazania, ale chodził do chat i domów, starając się usunąć złe nauczaniem i wyjaśnianiem prawd i artykułów wiary św.

Z pieczołowitością matki gromadził dzieci koło siebie, pokazując, na czem polega wiara i życie prawdziwie chrześcijańskie, zachęcał je do uczęszczania na nauki podarunkami i wydzielaniem nagród, i tym sposobem dobroczynien działał na samych rodziców, którzy ze wstydu przed dziećmi, umiejącymi więcej od nich, starali się niedostatki swej wiedzy jak najprędzej pokryć i powetować. Aby wszystkim ułatwić przystęp do Stołu Pańskiego, siadywał często bez posilenia po całych dniach w konfesyonale. Ile kroć domyślał się, że gracze i pijacy podczas nabożeństwa wysiadują w karczmie, chodził po nich do gościńca, prowadził ich do Kościoła, nie doznawszy nigdy zniewagi, nieposłuszeństwa i oporu. Odwiedzał zatwardziałych grzeszników, padał im do nóg i błagał, aby się nawrócili. Gdy prośby jego były daremnemi, szedł do ołtarza, żalił się przed Chrystusem niósł Przenajświętszy Sakrament do domu grzesznika, i trzymając przed nim Hostyę świętą, zaklinał go, aby się lękał sprawiedliwości Bożej i uwierzył w Jego miłosierdzie. Po trzech latach parafia jego należała do wzorowych, a ,,ojca z Matincourt" (tak go bowiem powszechnie nazywano) prosili kapłani sąsiednich parafij na odpusty i uroczystości kościelne. Niestrudzony Piotr nawrócił tysiące niedowiarków i obojętnych we wierze przez swoją świątobliwość i naukę.

Wiedząc, że tylko wychowanie zdoła skuteczny stawić opór szerzeniu się reformacyi, błagał szczerze Chrystusa Pana o miłosierdzie i pomoc. Bóg wysłuchał prośby jego; albowiem niezadługo zgłosiło się do niego kilka dziewic z jego parafii, oświadczając, iż chcą się poświęcić Bogu i pozostać w stanie bezżennym, i prosząc go, aby im przepisał regułę, jaką się radzić mają.

Poczciwy pleban wśród postów i serdecznego płaczu błagał Boga, aby go raczył oświecić, zasięgnął rady ludzi pobożnych i wziął się do dzieła: Przepisał dziewicom regułę św. Augustyna, czarny habit z białem kornetem, nazwał je kongregacyą Matki Bożej (Notre- Dame) i zobowiązał, aby kształciły dzieci płci żeńskiej w czytaniu, pisaniu, robotach ręcznych, religii i życiu cnotliwem. Już w r. 1600 założył pierwszy klasztorek zakonu oddanego pod opiekę Najśw. Maryi Panny. Papież Paweł V., widząc błogie działanie zakonnic, zatwierdził kongregacyą w r. 1616, a Piotr doczekał się pociechy, że za życia jego powstało 32 klasztorów, które się później rozmnożyły, i miliony dzieci wychowały w wierze i chrześcijańskich cnotach, póki ich rewolucya francuzka nie poznosiła. Ale dwóch kapłanów, ks. Michał Wittman, biskup Regens-burgski, i ks. Sebastyan Job, spowiednik cesarzowej austryackiej Karoliny, utworzyło w Niemczech kilka kongregacyi tej reguły, które wkrótce zakwitły i już nawet w Ameryce krzewić się poczęły.

Biskup dyecezyi Toul otrzymał w r. 1621 polecenie od Papieża, ażeby po klasztorach kanoników regularnych przywrócił rozluźnioną karność, i poprosił ks. Furiera o poparcie. Piotr po długiem wahaniu zabrał się do trudnego dzieła. Przywoławszy najgorliwszych członków zakonu z kilku klasztorów, zachęcał ich do ścisłego trzymania się świętej reguły i do niestrudzonej pracy około naukowego i religijnego wykształcenia młodzieży płci męzkiej. Kilka klasztorów zgodziło się na tę reformę i utworzyło osobną gałąź zakonu, którą papież Urban VIII. zatwierdził pod nazwą ,,kongregacyi Zbawiciela świętego." Piotr wstąpił do now ego zakonu i złożył śluby zakonne dopiero wtedy, gdy O. Quinet został wybrany na jenerała. Po trzech latach zarządów ks. Quineta obrano na jenerała Piotra Furiera, który z oporem i niechęcią przyjął ofiarowane dostojeństwo.

Wojna trzydziestoletnia ogarnęła także i Lotaryngią i zmusiła księdza Piotra do opuszczenia wraz z bracią zakonną stron rodzinnych i przeniesienia się do twierdzy Grai, gdzie pozakładał liczne szkoły, brał udział w misyach i jak najzbawienniejsze rozwinął działanie. Gdy teatr wojenny przeniósł się w inne strony, poczciwy pasterz wrócił do swej trzódki w Matincourt, opadły na siłach i schorzały. Tam obchodził jeszcze z rzadką pobożnością uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i umarł 9. G rudnia 1640.

Papież Benedyk XIII. uwzględniając jego dar wieszczy i cuda, jakie zdziałał za życia i po śmierci, zaliczył go do rzędu błogosławionych, a niezadługo ogłosił go Kościół świętym.

Pewnej zakonnicy kongregacyi N. Maryi Panny sprzykrzyło się życie klasztorne i posłuszeństwo przełożonym. Nie miała ochoty i myślała tylko o tem, jakby się wydobyć z klauzury i wrócić do życia świeckiego. Gdy ani przestrogi, ani nauki na nic się nie przydały, rzecze ks. Piotr do niej: ,,Kiedyć taka twoja wola, siostro, trudno ci się oprzeć; ale poprzednio idź do ołtarza Matki Bożej, pożegnaj się z Nią i od mów tę modlitewkę, którą ci tu daję." Zakonnica usłuchała rozkazu, poszła do kaplicy i poczęła czytać: ,,Dziękuję Ci, Matko Boża, żeś mnie raczyła przyjąć w poczet cór Swoich. Ale nie chcę więcej tej łaski; świat grzeszny jest mi milszym od Ciebie i Synaczka Twego; dlatego wracam do niego, a Tobie niech odtąd służy, kto chce. Wśród czytania wybuchła mniszka głośnym płaczem, rozmyśliła się inaczej i wróciwszy do klasztoru, wiodła życie bogobojne aż do zgonu.

Nauka moralna.

Nie ustawajmy w dążeniu do dobrego i nie dawajmy folgi skłonnościom ciała, nie kierujmy się względami na lekkomyślność, wygodę, nie składajmy winy na zewnętrzne okoliczności, jeśli się nie czujemy zadowolnionymi i nieszczęśliwymi. Przyczyna złego nie leży po za nami, lecz w nas. Bądźmy bacznymi i ostrożnymi. W chwili pokusy przypomnijmy sobie, cośmy przyrzekli przy chrzcielnicy Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi św., klęknijmy przed ołtarzem, gdzieśmy tylekroć pożywali Ciało Pańskie, gdzieśmy składali śluby zakonne i małżeńskie i odmówmy ze stosownemi zmianami powyższą modlitewkę Błogosławionego Piotra. Odmówmy ją szczerze i z głębi serca, a z pewnością ominie nas zniechęcenie i wstręt, jakie ogarnęło wzwyż wspomnianą zakonnicę; powstaniemy pokrzepieni na duchu a Przedwieczny natchnie nas duchem wytrwałości.

Modlitwa.

Ojcze niebieski! Tak jak Twój
pokorny sługa Piotr wielkie położył
zasługi, zająwszy się dziatwą zaniedbaną,
tak i ja za jego świętą przyczyną
niech nigdy nie zapominam, że nietylko
sam winien jestem wieść życie
wzorowe i pobożne, ale także być
przykładem i zachętą do dobrego dla
dzieci, sług i wszystkich, którzy mnie
otaczają i z którymi w codziennej i nieprzerwanej
zostaję styczności. Racz mi
dać tę łaskę przez zasługi, cierpienia
i niewinnie rozlaną krew Pana i Zbawiciela
naszego Jezusa Chrystusa.
Amen.



ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 607-610